Sport.pl

Mówi kajakarz Tomasz Mendelski

Dwa razy w ciągu dnia wchodzę do specjalnej komory, gdzie temperatura spada do minus 140 stopni Celsjusza - mówi Tomasz Mendelski, kajakarz Olsztyńskiego Klubu Sportowego, który przebywa na zgrupowaniu kadry w Radzyniu
Marek Siwicki: Niezły masz patent na letnie upały...?

Tomasz Mendelski: Poniekąd, bo owszem jest przyjemnie na początku takiego zabiegu, ale przebywanie w kriokomorze wraz z upływem czasu, kiedy temperatura spada do minus 140 stopni Celsjusza, zaczyna być wręcz dokuczliwe. Zimno przeszywa całe ciało i zaczyna się czuć coś w rodzaju parzenia. Po trzech minutach, bo tyle musimy wysiedzieć w kriokomorze, ma się już serdecznie dość chłodu. Ale cóż, trzeba to wytrzymać, bo to schładzanie ciała pozwala nam podreperować zdrowie przed kolejną częścią sezonu. Zabiegi krioterapii pozwalają wzmocnić stawy i pomagają lepiej znosić obciążenia treningowe i unikać ewentualnych kontuzji. Wychodząc z komory, zawsze czuję się rześko i jakby młodziej.

I pewnie po takiej dawce zimna, chętnie wygrzewasz się na słońcu?

- Przeciwnie. Staram się go wręcz unikać i po zajęciach na wodzie uciekam w cień, odpoczywając głównie w hotelowym pokoju. Nie stronię też od poobiedniej drzemki. A trenuję bardzo solidnie. Dużo pływam kajakiem jedynką, ale i czwórką z kolegami. Nieco mniej czasu niż podczas poprzedniego obozu spędzam natomiast w siłowni i znacznie mniej biegam.

Podczas mistrzostw Polski w Poznaniu wypadłeś znakomicie. Wygrałeś wyścig sprinterski na 200 metrów, a zajmując drugie miejsce w kajakowej czwórce i trzecie w dwójce, zebrałeś medale wszystkich kolorów?

- Jeśli bym się starał o wywalczenie wszystkich tych medali, to pewnie bym tego nie dokonał. A w Poznaniu tak jakoś wyszło i przypadkiem zdobyłem piękny komplet. Zresztą niewiele brakowało bym miał komplet, ale złotych krążków.

Zwyciężając w wyścigu kajakowych dwójek, na przykład płynąc z kolegą klubowym Tomkiem Górskim?

- Na przykład. Płynęło nam się bardzo dobrze i rzeczywiście mogliśmy nawet ten wyścig wygrać. Byłby to niezły wyczyn, zwłaszcza że z Tomkiem wsiedliśmy do kajakowej dwójki pierwszy raz w tym sezonie, od razu na mistrzostwach Polski, i zaraz po finale wyścigu jedynek, który ja wygrałem, a Tomek Górski był drugi. Mieliśmy zaledwie kwadrans, by złapać oddech i stanąć w maszynie startowej.

Wygląda na to, że wspólnie z Tomkiem możecie w przyszłości stworzyć silną osadę dwójkową?

- Już za tydzień planujemy drugi wspólny start podczas młodzieżowych mistrzostw Polski, które odbędą się w Bydgoszczy. Ale czy będą kolejne? Nie wiem. Tomek jeździ na zgrupowania z młodzieżową kadrą Polski, ja zaś z seniorską. Nie przebywamy razem na obozach, wiec nie mamy okazji do wspólnego trenowania.

Ale na tych samych zgrupowaniach co i ty jest z kolei Adam Seroczyński z OKS-u, najlepszy w kraju w wyścigach jedynek na 500 i 1000 metrów. Pewnie wiesz najlepiej, dlaczego Adam zrezygnował w Poznaniu z walki o medale mistrzostw Polski. Czyżby przestraszył się rywali?

- Adam jest w wyśmienitej dyspozycji, a jego absencja w wyścigach jedynek podczas mistrzostw Polski była zaplanowana. Adam nie musi nikomu i przy każdej okazji dowodzić, że jest najlepszy. Dla niego najważniejsze są zbliżające się mistrzostwa świata w USA i na tę imprezę się przygotowuje.

Ty zresztą też, a sądząc po stylu w jakim wygrałeś wyścig na 200 metrów w Poznaniu, wyprzedzając rywali o długość kajaka, też jesteś w niezłej formie.

- Zawsze mam lepszą drugą część dystansu. Dlatego po przepłynięciu ok. 100 m zaczynam wysuwać się przed rywali. Wygląda to z boku tak, jakbym włączał kolejny bieg, bo mój kajak zaczyna płynąć znacznie szybciej niż pozostałych zawodników. I sam nie wiem, jak to się dzieje, bo wiosłuję przecież swoim rytmem i specjalnie nie dokładam sił, by zwiększyć prędkość. Istotne jest, by czuć wiosłem zagarnięcia wody, a zwłaszcza na samym początku dystansu. Na przykład trzy pociągnięcia zaraz po sygnale startera są kluczowe w wyścigu. Jeśli są skuteczne, a wiosłując idealnie zaczepiam - jak my to nazywamy - wodę, wiem, że na dalszej części dystansu będzie dobrze. I to też jest zresztą sprawdzian formy....

Czujesz więc już dobrze wodę?

- Owszem. I to bardzo dobrze, więc mogę być optymistą przed kolejnymi startami i tym najważniejszym na mistrzostwach świata, który czeka mnie na początku września.