W Widzewie znów wojna

Nie ma już Andrzeja Grajewskiego, a w Widzewie znów wrze. Tym razem pokłócili się Mirosław Czesny z Witoldem Skrzydlewskim
Zarząd RTS, na którego czele stoi Witold Skrzydlewski, nie podpisał statutu nowego stowarzyszenia. O co poszło?

Plan Mirosława Czesnego, prezesa spółki Widzew SSA, która ma pierwszoligową drużynę, jest taki: powstaje Stowarzyszenie Przyjaciół Widzewa "Widzew Gol", która gromadzi nieopodatkowane i nienarażone na zajęcie przez komornika środki na utrzymywanie zespołu w ekstraklasie. - To jedyne wyjście żeby uratować klub - twierdzi Czesny. Prezes SPN Widzew uważa też, że porozumiał się już z firmami gotowymi pomóc. Jedną z nich jest Centrum Targowe Ptak. Jej właściciel Antoni Ptak chce przekazywać 16 tys. zł za każdy procent wzrostu obrotów jego firmy. Gdyby dzięki reklamie, akcjom promocyjnym i marketingowym, dochody jego centrum wzrosły o 10 proc. w miesiącu, Widzew otrzymałby 160 tys. zł. - Chciałem też sprzedać stoliki w kawiarni. Za rezerwacje trzeba by było zapłacić około 5 tys. zł na rundę. Pieniądze zyskalibyśmy także ze sprzedaży miejsc na trybunie VIP - opowiada Czesny. - Chodzi o to, by powołać stowarzyszenie z czystym rachunkiem i ulgą podatkową, tak by wszystko zacząć od zera.

Kłótnia w rodzinie

Statut stowarzyszenia został już przygotowany przez prawnika i przedstawiony w środę na spotkaniu członków Rady Nadzorczej SPN Widzew i zarządu RTS, którego prezesem jest Witold Skrzydlewski. Statut nie został jednak przyjęty przez RTS. - Oni rzucają nam kłody pod nogi. Myślałem, że dzięki działaniu pana Czesnego w końcu wyjdziemy na prostą - mówi zdenerwowany Franciszek Smuda, trener Widzewa.

Jego zdanie podziela Tadeusz Gapiński, kierownik łódzkiej drużyny. - Jestem w Widzewie od wielu lat i zawsze byliśmy jedną wielką rodziną. Teraz okazało się, że jesteśmy "my" i "oni". Było mi wstyd, bo na spotkaniu byli też przedstawiciele firm gotowych finansowo pomóc stowarzyszeniu - mówi.

Czesny po rozmowach z członkami zarządu RTS zapowiedział, że rezygnuje z dalszej działalności w Widzewie. - To był jedyny plan, który mógł uratować ten klub - opowiada. Czesny chciał, by sprawami klubu zajęła się osoba z zewnątrz, która nigdy nie była związana z klubem. - Chcieliśmy podać do publicznej wiadomości, jakie jest zadłużenie spółki. Jeśli do Widzewa wpłynęłaby pewna kwota pieniędzy, kibice dowiedzieliby się o tym z gazet - mówi Czesny. Smuda: - Jestem załamany tym, co się stało. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Czuję się, jakbym za dwa dni miał umrzeć.

Szkoleniowiec Widzewa i Gapiński zapowiadają, że jeśli Czesny zrezygnuje, oni odejdą razem z nim.

Jak Skrzydlewski tłumaczy decyzję zarządu RTS? - Czesny musi w końcu zejść na ziemię i wywiązywać się z obietnic. Nie jesteśmy chłopcami, których można ustawiać pod ścianą. Statut przedstawiono nam chwilę przed spotkaniem. Przed podpisaniem dokumentu trzeba go przeczytać - mówi prezes RTS.

Zarząd RTS ma 11 proc. udziałów w SPN Widzew, ma prawa do boisk, parkingów i kawiarni. Do RTS należą też drużyny juniorskie, młodzieżowe i czwartoligowe rezerwy. - Spółka dzierżawiła od nas stadion, ale nam za to nie płaciła. To my jesteśmy gospodarzem na Widzewie, a spółka jest naszym gościem - opowiada Skrzydlewski.

Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, Widzewa nie będzie stać na rozpoczęcie rozgrywek. Wówczas kibicom zostałyby czwartoligowe rezerwy. Skrzydlewski: - Nie dopuszczam myśli, byśmy nie grali w ekstraklasie. To byłaby tragedia i wielki skandal.

Dlaczego zarząd RTS nie zgadza się na zatwierdzenie statutu? - Jest tam napisane, co stowarzyszenie miałoby robić. Nie chodzi tylko o pozyskiwanie sponsorów, ale także: produkcję wód mineralnych i napojów bezalkoholowych, wydawanie czasopism, działalność wydawniczą, produkcję sprzętu sportowego, gier i zabawek, sprzedaż hurtową napojów alkoholowych, sprzedaż detaliczną chleba i ciast, wyrobów tytoniowych, medycznych i ortopedycznych. Jeśli ma być to stowarzyszenie, które ma zbierać sponsorów na utrzymanie drużyny, a na spotkaniu dają nam do podpisu zupełnie co innego, to chyba mieliśmy prawa tego nie podpisać - powiedział "Gazecie" Skrzydlewski. Czesny odpiera zarzuty: - Nie ja jestem autorem statutu, tylko prawnik. Ja chciałem jedynie skonsultować to z zarządem RTS. Wcześniej zaproponowałem panu Skrzydlewskiemu uczestnictwo w stowarzyszeniu, sprecyzowałem nasze plany - mówi prezes.

W czwartek wieczorem znów zebrał się zarząd RTS. I tym razem jego członkowie nie zgodzili się na powstanie stowarzyszenia, które miałoby używać nazwy "Widzew". - W klubie jest już jedno stowarzyszenie z wieloletnią tradycją, czyli RTS. Jest też fundacja z czystym kontem i od wprowadzonych do niej pieniędzy nie trzeba odprowadzać podatków - mówi Skrzydlewski.

Zarząd RTS zwrócił się też do akcjonariuszy o ocenę pracy Czesnego. - W sobotę utworzymy własne stowarzyszenie, niezależne od RTS - zapowiada Czesny.

Nowi na treningu

Na trzecim treningu po letniej przerwie pojawili się kolejni nowi zawodnicy: Artur Błażejewski i Michał Przybylski. Blisko porozumienia z Widzewem są Patryk Rachwał i Kazimierz Węgrzyn. Czesny twierdzi, że warunki łódzkiego klubu zaakceptował także Batata. Być może piłkarzem Widzewa będzie Sławomir Majak. Nie wiadomo, czy w łódzkim klubie zostanie Giuliano. Brazylijczyk jest na testach w czwartym klubie greckiej ekstraklasy PAOK Saloniki. - Jeśli ktoś nie chce przyjąć naszych warunków, to do widzenia - mówią zgodnie Gapiński i Smuda. Kierownik Widzewa przypomina jednak, że podobna sytuacja była przed minionym sezonem w GKS Katowice. - Tam na pierwszy trening przyszło jedenastu piłkarzy, ale kiedy reszta zorientowała się, że polskie kluby nie płacą tak dużo, to zaraz wracali do Katowic. Potem GKS walczył o mistrzostwo - mówi Gapiński, który twierdzi, że piłkarze mogą w Widzewie zarobić bardzo dużo. - Jeśli ktoś mi mówi - chcę 100 tys. za rok, to ja mu odpowiadam, że damy mu więcej, ale w premiach za wygrane mecze - twierdzi Gapiński.

Według Czesnego, w klubie są już pieniądze, które zostaną przeznaczone na zgrupowanie w Straszęcinie.