AZS UWM zwolnił trenera Rumszewicza

Tomasz Rumszewicz z Olsztyna, były olimpijczyk, trener Mateusza Kusznierewicza i kadry narodowej w klasie Finn otrzymał wypowiedzenie pracy z AZS Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
- Do klubu AZS czuję ogromny sentyment - mówi Tomasz Rumszewicz. - A od ludzi nim zarządzających zawsze oczekiwałem jedynie zwykłej przyzwoitości. Nigdy nie przyjąłem propozycji zmiany barw klubowych jako zawodnik AZS. Dlatego też i teraz będę walczył, by w nim być nadal.

Zamiast gratulacji

W marcu Tomasz Rumszewicz, trener sekcji żeglarskiej AZS UWM dostał propozycję zorganizowania polskiego teamu klasy Finn i podjął się doprowadzenia Mateusza Kusznierewicza do najbliższych igrzysk olimpijskich.

Tymczasem zamiast złożyć mu gratulacje w maju dyrektor AZS UWM Bogusław Cieciórski poinformował Rumszewicza, że Zarząd Klubu podjął decyzję o wypowiedzeniu mu warunków umowy o pracę.

- Kiedy zapytałem o powody zwolnienia, usłyszałem, że z końcem miesiąca otrzymam uzasadnienie na piśmie - mówi Tomasz Rumszewicz. - I taki dokument zgodnie z obietnicą dyrektor mi wręczył.

W piśmie kierowanym do Tomasza Rumszewicza stoi czarno na białym, że: "W związku z objęciem przez Pana w Polskim Związku Żeglarskim funkcji trenera kadry olimpijskiej żeglarzy w klasie Finn, Zarząd Klubu na posiedzeniu w dniu 14.04 2003 roku podjął decyzję o rozwiązaniu z Panem umowy o pracę z dniem 2.06 2003 z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Życzymy Panu jak najlepszych wyników sportowych w zbliżających się Mistrzostwach Europy i Świata oraz wszystkiego dobrego w życiu osobistym".

- Życzenia Zarządu spełniły się, i to bardzo szybko - mówi trener Rumszewicz.- Pismo otrzymałem bowiem dzień przed wyjazdem na mistrzostwa Europy do Szwecji, a tam Mateusz wywalczył srebrny medal, a Wacek Szukiel z AZS UWM odniósł swój życiowy sukces, zajmując szóste miejsce.

Ogromna szansa

Dlaczego nie chcecie trenera Rumszewicza, zapytałem Bogusława Cieciórskiego, dyrektora klubu AZS UWM, który podpisał dokument o zwolnieniu szkoleniowca - bądź co bądź zajmującego się Kusznierewiczem, mistrzem olimpijskim, oraz braćmi Szukielami z AZS-u?

- O rozwiązaniu umowy z trenerem Tomaszem Rumszewiczem zdecydowali członkowie Zarządu podczas głosowania, a ja zostałem zobowiązany do wykonania tego postanowienia - mówi dyrektor Cieciórski. - Życzę Tomkowi jak najlepiej, bo otrzymując propozycje prowadzenia kadry olimpijskiej i Mateusza Kusznierewicza, stanął przed ogromną szansą wykazania się jako trener. I temu zadaniu powinien się całkowicie poświęcić. W związku z jego nowymi obowiązkami w kadrze uznaliśmy, że trener Rumszewicz nie będzie miał możliwości zajmowania się naszą klubową sekcją.

Kadra i klub

- Wacek Szukiel, Rafał Szukiel czy Monika Bronicka to żeglarze, którzy są wizytówką AZS-u i uczelni, a nic klubu praktycznie nie kosztują - mówi trener Rumszewicz. - Cały sprzęt kupił im Polski Związek Żeglarski. Z Mateuszem i braćmi Szukielami jestem ok. 190 dni w roku na regatach i obozach, które również finansuje PZŻ wespół z Zarządem Głównym AZS.

Dlatego też tym bardziej nie rozumiem decyzji Zarządu Klubu, który zwalnia mnie jako trenera klubowego, kiedy i tak zajmuję się zawodnikami AZS-u. A Waldemar Wspaniały? Też prowadzi kadrę siatkarzy i pracuje w klubie w Kędzierzynie.

Zgodnie więc z trzymiesięcznym wypowiedzeniem Rumszewicz pod koniec sierpnia sierpnia przestanie być trenerem sekcji żeglarskiej AZS UWM.

-Jakie będą losy sekcji? Nie wiem. Optymistki, na których szkoliłem młodzież, a jest ich 11, zabiorę. Są bowiem moją własnością. Szkoda, bo w klubie mógłbym pracować nawet i za darmo, i tak dostawałem z AZS-u niewielkie wynagrodzenie. Musiałem zresztą sam się o te pieniądze postarać. A nawet jak je zdobyłem, to bywało, że pensji nie wypłacano mi przez kilka miesięcy.

Uczucia wystygły

A może Cię po prostu w Kortowie nie lubią - zapytałem wprost Tomka Rumszewicza.

- Być może. Nieraz słyszałem, że powinienem być bardziej uległy. Mam w Kortowie wielu przyjaciół, ale i ludzi życzliwych inaczej. To im moje prośby i nalegania o uporządkowanie spraw finansowych sekcji żeglarskiej w klubie nie bardzo się podobają. Pozyskiwałem pieniądze i wpłacałem je na konto klubu. Kiedy zaś chciałem z nich skorzystać, słyszałem, że ich nie ma. Na zawody wykładałem więc z własnej kieszeni. Kiedy z kolei przedstawiałem rachunki, znowu otrzymywałem odpowiedź, że pieniędzy nie ma. Nie skutkowały prośby o wypłacenie zaległości, a i pisma do prof. Ryszarda Góreckiego, prezesa klubu AZS UWM, o choć krótką rozmowę, pozostawały bez odpowiedzi. W końcu zwrócono mi zaległe 51 tys. 326 zł i 70 groszy, ale od tamtej pory uczucia Prezesa klubu do mnie zupełnie wygasły.