Zagłębie Lubin przegrało z Górnikiem Łęczna

PIŁKA NOŻNA. Zagłębie Lubin rozegrało bardzo słaby mecz i w pierwszym pojedynku barażowym o ekstraklasę zasłużenie przegrało 0:1 w Łęcznej z Górnikiem. Nad lubińskim klubem poważnie zawisło widmo degradacji do II ligi
Wynik zdecydowanie lepszy niż gra - tak najkrócej można ocenić postawę piłkarzy Zagłębia. W Łęcznej drużyna Adama Topolskiego zawiodła w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Poza Brasilią i Krupskim wszyscy pozostali nasi piłkarze zaprezentowali wakacyjną dyspozycję. Przed meczem szkoleniowiec lubinian Adam Topolski podkreślał, że jego drużyna chce wywalczyć w Łęcznej remis, ale na boisku ciężko było dostrzec, w jaki sposób Zagłębie chciało zrealizować ten plan.

Taktycznie lubinianie zagrali prymitywnie. Przez większą część spotkania Zagłębie broniło się wszystkimi obrońcami i pomocnikami, pozostawiając w ofensywie dwójkę napastników. W przypadku Zagłębia trudno zresztą mówić o grze ofensywnej, gdyż takiej nie było. Po odzyskaniu piłki obrońcy wybijali ją jak najdalej od własnej bramki, a stojący z przodu Klimek i Brasilia zdani byli na samotne pojedynki z obrońcami rywala. Pomocnicy Zagłębia bardzo rzadko włączali się do akcji ofensywnych, a jeśli już próbowali skonstruować coś w ataku, czynili to wyjątkowo nieudolnie. Z kolei obrońcy praktycznie nie opuszczali własnej połowy. Taki sposób gry nie mógł przynieść powodzenia. Nic dziwnego, że w całym meczu najgroźniejsze sytuacje Zagłębie wypracowało sobie po stałych fragmentach gry. Jednak przy dwóch strzałach Brasilii z rzutu wolnego dobrze interweniował Mielcarz.

Na tle chaotycznych i ospałych zawodników Zagłębia gracze Górnika prezentowali się o klasę lepiej. Jak zwykle świetny mecz rozgrywał środkowy pomocnik Bugała - miał dużo miejsca przed polem karnym bramki Krupskiego i umiejętnie prowadził grę swojego zespołu. Górnik grał agresywnie, szybko i dość pomysłowo. Dzięki skracaniu pola gry i pressingowi gospodarze praktycznie nie schodzili z połowy Zagłębia Miejscowi wiele swoich akcji przeprowadzali skrzydłami, gdzie szczególnie mógł zaimponować lewy pomocnik Bronowicki.

Na szczęście zawodnicy trenera Jacka Zielińskiego pudłowali w niezłych sytuacjach strzeleckich. Na początku spotkania z pola karnego groźnie strzelali Copik i Griszczenko, jednak piłka mijała bramkę Zagłębia. Z kolei po uderzeniu Jarzynki z rzutu wolnego piłka minimalnie minęła okienko bramki Krupskiego.

W 40. min doszło do kuriozalnej sytuacji. Stoper Zagłębia Bogdan Zając z linii własnego pola karnego podał piłkę prosto pod nogi Bugały - pomocnik Górnika wykorzystał ten kardynalny błąd obrońcy i technicznym strzałem posłał piłkę nad źle ustawionym i zdezorientowanym Krupskim do siatki. - Moja interwencja była katastrofalna. Wstydzę się tego zagrania - mówił po meczu w Canal+ załamany Bogdan Zając.

Po przerwie lubinianie tylko przez kilka minut zagrali poprawnie w ofensywie. Gracze Zagłębia próbowali przenieść ciężar gry na połowę rywali i kilka razy pod bramką Mielcarza doszło do sporego zamieszania. Najpierw po błędzie bramkarza Górnika Popiela próbował przelobować go strzałem głową, ale uderzył piłkę zbyt lekko. Później strzał Szczypkowskiego trafił w jednego obrońców rywali. Po godzinie gry Zagłębie miało dwie najlepsze okazje do zdobycia bramki. Jednak Kowalski źle dograł piłkę do stojącego przed pustą bramką Brasilii. Chwilę później Szczypkowski, będąc sam przed Mielcarzem, strzelił z kilkunastu metrów prosto w ręce bramkarza.

W końcówce Zagłębie już tylko się broniło i może mówić o szczęściu, że nie straciło kolejnych bramek. Kuriozalnego gola mógł zdobyć Jarzynka, który z połowy boiska o mało co nie przelobował Krupskiego - piłka otarła się o ręce lubińskiego bramkarza, poprzeczkę i spadła za bramką. Z kolei przy strzale Skwary świetną interwencją popisał się Krupski, który wybił piłkę tuż obok słupka.

Zagłębie zagrało jeden z ze słabszych meczów w tej rundzie i zadowolone może być tylko z tego, że nie przegrało wyżej. Przed obydwoma zespołami teraz rewanż w Lubinie, do którego dojdzie w najbliższą sobotę. Górnik na pewno nie był faworytem barażowego dwumeczu i w Lubinie zagra bez specjalnego obciążenia. A Zagłębie, które miało w tym sezonem walczyć o europejskie puchary, stoi krok od przepaści. Jeżeli lubinianie nie wygrają z Łęczną, katastrofa stanie się faktem.

GÓRNIK - ZAGŁĘBIE 1:0 (1:0)

Strzelec bramki: 1:0 - Bugała (40)

Górnik; Mielcarz - Bożyk, Jarzynka, Boguś - Smolak Ż (58. Kościelniak), Copik Ż (60. Wilk), Soczewka, Bugała (78. Iwanicki), G. Bronowicki - Skwara, Griszczenko.

Zagłębie: Krupski - Radżius, B. Zając, Kazimierczak - Manuszewski (46. Popiela), Bartczak (79. Kalinowski), Szczypkowski, Kowalski, Andruszczak - Klimek (59. Moskalewicz), Brasilia.

SĘDZIOWAŁ: Grzegorz Kasperkowicz (Poznań)

WIDZÓW: 4500.