Libor Pala już oficjalnie trenerem Lecha Poznań

Czech podpisał roczny kontrakt z "Kolejorzem". To siódmy w historii Lecha trener spoza Polski. - Nie traktujcie mnie jednak jako obcokrajowca. Mieszkam zaledwie 12 km od polskiej granicy. Wychowałem się na polskich wieczorynkach - śmieje się.
To, że Libor Pala zostanie w końcu trenerem Lecha Poznań, było wiadomo już od ponad pół roku. Wtedy jeszcze na przeszkodzie stał jego kontrakt z Lukullusem-Świt Nowy Dwór Mazowiecki. W trakcie rundy wiosennej Czech odszedł jednak z tego klubu. Od tego momentu coraz częściej zaczął pojawiać się na spotkaniach "Kolejorza". - Widziałem poznański zespół na żywo ok. 10 razy. Wiem zatem o tej drużynie i jej piłkarzach bardzo dużo - mówi Pala, który na wczorajszej konferencji prasowej uroczyście podpisał kontrakt z Lechem. Stało się to 13 w piątek, na dodatek punktualnie o godz. 13. - To na szczęście - stwierdził prezes Radosław Majchrzak. Pala jednak burzy tę magię liczb: - To była tylko uroczystość. Oficjalne podpisanie umowy odbyło się w czwartek. Ja jestem bowiem przesądny i nie chcę kusić losu.

Z góry lepiej widać

Pala związał się z poznańskim klubem na rok. - Chciałbym tutaj pracować minimum dwa lata - mówi jednak z nadzieją Czech. Asystentem Pali będzie dotychczasowy pierwszy trener "Kolejorza", Bohumil Panik. - Będziemy jak Rumcajs i Cypisek - śmieje się Pala, nawiązując do znanej, czeskiej bajki. - A tak poważnie, to ja odpowiadam za wszystko przed zarządem. Z Bohumilem będziemy jednak wspólnie podejmowali decyzje. Na pewno pracy starczy dla nas dwóch - opowiada. - Ja na meczu będę siadał na trybunach, bo z góry lepiej widać. Będę mógł przekazywać informacje Liborowi, który usiądzie na ławce trenerskiej - dodaje Bohumil Panik.

A propos bajek

Pala jest mocno związany z Polską, nie tylko ze względu na to, że urodził się przy granicy, w Karvinie i w dzieciństwie oglądał wiele polskich wieczorynek. - Wolę nawet "Bolka i Lolka" od czeskiego "Krecika" - śmieje się. Z naszym językiem nie ma żadnych problemów. Dziennikarze żartują, że mówi nawet lepiej niż niektórzy polscy trenerzy. - Nie traktujcie mnie jako obcokrajowca. Za dobrze się czuję w Polsce, mam tu zbyt wielu przyjaciół, by czuć się obcym - opowiada.

Reiss znów do ataku

Jaką wizję prowadzenia poznańskiego zespołu ma nowy trener? - Uważam, iż polscy piłkarze są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie. Brakuje im tylko sporo, jeżeli chodzi o taktykę - mówi. - A Lech to wielki klub. Przychodzi tutaj regularnie po 20 tys. kibiców. Dla nich trzeba grać ofensywnie. W ataku ten zespół nie prezentuje się zresztą źle. Sporo trzeba jednak popracować nad defensywą. Nie może być tak, że strzelamy dwa gole, a nie ma punktów - opowiada. Zgadza się z nim Panik: - Podam przykłady. W Jaworznie graliśmy koszmarnie, a wygraliśmy. Natomiast w meczach z Ruchem i Groclinem graliśmy świetnie, a punktów jednak nie zdobywaliśmy.

Pala wie już także, kto zostanie liderem zespołu. - Będzie to Piotr Reiss - mówi bez żadnych wątpliwości. - Tylko w ostateczności będzie grał w środku boiska. Chcę bowiem, by wrócił do ataku - dodaje.

Trenerzy w Lechu

Jak już informowaliśmy, z Lecha odszedł dotychczasowy drugi trener Czesław Jakołcewicz. - Chcieliśmy mu zaproponować prowadzenie zespołu rezerw, ale tylko pod warunkiem, gdy te awansują do III ligi. Na to jednak szanse są już tylko iluzoryczne. Stwierdziliśmy ostatecznie, że Czesiu jest zbyt dobrym trenerem, by prowadzić zespół w IV lidze - tłumaczy prezes Majchrzak. - Teraz się zatem rozstajemy, ale z pewnością Czesiu tutaj jeszcze wróci. Zawsze bowiem powtarza, że ma Lecha w sercu. Na razie chcemy, by miał szansę na samodzielną pracę - dodaje.

W rezerwach trenerem pozostanie najprawdopodobniej Jarosław Araszkiewicz. - Rozmawiamy z Jarkiem na temat jego dalszej pracy w drugim zespole. Chcemy w ogóle znacznie odmłodzić ten zespół, dlatego rozstajemy się z kilkoma starszymi piłkarzami - mówi prezes "Kolejorza".

Jedyny polski akcent w sztabie szkoleniowym pierwszego zespołu to Zbigniew Pleśnierowicz, który nadal będzie odpowiadał za pracę z bramkarzami.

PLANY ZNANE

Na pierwsze przedsezonowe zgrupowanie piłkarze Lecha pojadą do Iławy. Później wezmą udział w turnieju organizowanym przez Kompanię Piwowarską. Odbędzie się on na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Pod koniec lipca planowany jest wyjazd do Włoch, gdzie "Kolejorz" miałby zagrać trzy mecze z drużynami z I, II i III ligi włoskiej. - Gdy ten wyjazd nie dojdzie do skutku, to zostaniemy w kraju i tutaj zagramy mecze sparingowe - mówi prezes Radosław Majchrzak. - Mogę natomiast zapewnić kibiców, że będą mieli okazję zobaczyć zespół jeszcze przed ligą. Ostatni sparing odbędzie się bowiem w Poznaniu - dodaje.

ODCHODZĄ I PRZYCHODZĄ

Lech Poznań rozpoczyna porządkowanie kadry piłkarzy. Na pewno z klubu odchodzą: Sylwester Czereszewski, Mirko Poledica, Ryszard Remień, Tomasz Bekas, Mariusz Luncik, Jakub Szmatuła i Jarosław Białek. Z żadnym z nich nie zostanie bowiem przedłużona umowa. Wracają z wypożyczeń Zbigniew Zakrzewski i Mariusz Mowlik. Tego ostatniego można było wczoraj spotkać w klubie. - Jeszcze przez kilka dni jestem polonistą - zastrzegł. - Cieszę się jednak, że mam szansę powrotu do Lecha. To w końcu mój ukochany klub - dodał.

Rozstanie z Luncikiem i Szmatułą oznacza, że w klubie pozostanie tylko dwóch bramkarzy: Norbert Tyrajski i Waldemar Piątek. - Norbert ma z nami ważny jeszcze, roczny kontrakt. Na razie nie dostaliśmy żadnych ofert z innych zespołów, więc można powiedzieć, że zostaje w Poznaniu - mówi prezes Radosław Majchrzak. - W rezerwach będzie natomiast bronił młody Radliński, którego chcemy wykupić z Amiki - dodaje. Z Piątkiem jest natomiast inny problem. Nadal obowiązuje dyskwalifikacja, nałożona na niego przez KSZO. W czwartek Wydział Dyscypliny odrzucił wniosek piłkarza o jej uchylenie. Oznacza to, że piłkarz nie może grać w oficjalnych meczach do połowy września. Oczywiście piłkarze będzie się jeszcze odwoływał od tej decyzji.

Nowy kontrakt z klubem podpisał już Zbigniew Wójcik. Klub negocjuje także z zawodnikami, którym wygasają umowy. To: Piotr Jacek, Michał Goliński, Marcin Klatt i Krzysztof Piskuła. Pierwsze zawodowe kontrakty w życiu podpisze także dwóch młodych piłkarzy "Kolejorza": Wojciech Plich i Mirosław Goliński.

- Inne kluby zgłosiły się po trzech naszych zawodników: Bartosza Ślusarskiego, Łukasza Madeja i Piotra Reissa. Wszyscy jednak na pewno pozostaną w Poznaniu - zapewnia prezes Majchrzak. - Poza wymienionymi wcześniej piłkarzami nikt przed tym sezonem już z Lecha nie odejdzie - dodaje. "Kolejorz" szuka jeszcze ewentualnie zawodnika do środka pomocy.