Gdzie zagra Krzysztof Lijewski

- Przychodzę do Kielc - powiedział nam w środę Krzysztof Lijewski. - Przed chwilą dostałem telefon. Krzysztof nie będzie grał u nas - poinformował kilka godzin później Bertus Servaas, prezes Vive
Krzysztof Lijewski to 20-letni wychowanek Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Jest młodszym o sześć lat bratem Marcina Lijewskiego, także wychowanka Ostrovii, byłego piłkarza ręcznego Wybrzeża Gdańsk i Wisły Płock, a teraz zawodnika wicemistrza Niemiec Flensburga-Handewitt. O Krzysztofie zaczęło się mówić dwa lata temu, gdy w Puławach juniorzy Ostrovii zdobyli mistrzostwo Polski, a jego uznano za najlepszego zawodnika finałowego turnieju. - Krzysztof będzie lepszym zawodnikiem niż ja. Ma znakomite warunki i talent - opowiadał wtedy Marcin Lijewski. - Krzysztof to niemal kalka Marcina. Te same ruchy, ten sam sposób bycia, charakter, temperament - mówił Witold Rojek, trener Ostrovii.

Krzysztof Lijewski, oprócz bardzo dobrych warunków fizycznych (195 cm wzrostu), ma ogromną zaletę - jest leworęczny. A takich rozgrywających w polskiej lidze bardzo brakuje.

Już rok temu kielecki klub chciał pozyskać młodszego z braci Lijewskich. W swej drużynie widział go także Daniel Waszkiewicz, będąc szkoleniowcem Wybrzeża Gdańsk. Krzysztof zdecydował się jednak przejść do Śląska Wrocław, głównie dlatego, że tamtejsi działacze zapewnili mu kontynuowanie nauki w klasie maturalnej technikum. Kilka tygodni później zdobył w Gdańsku z reprezentacją Polski młodzieżowe mistrzostwo Europy (w mistrzowskim zespole grali także Karol Bielecki i Piotr Grabarczyk z Vive oraz Patryk Kuchczyński z Wybrzeża, który przechodzi do Kielc).

Krzysztof był podstawowym graczem Śląska i zdobył z tą drużyną brązowy medal mistrzostw Polski. Ogromne kłopoty wrocławskiego klubu sprawiły jednak, że zawodnicy zaczęli szukać nowych pracodawców. Lijewski nie narzekał na brak ofert. - Są tylko dwie możliwości: albo zostanę w Śląsku, albo przejdę do Kielc - mówił "Gazecie" w ubiegłym tygodniu.

Wczoraj rano wydawało się, że sprawa jest zamknięta. - Podjąłem decyzję: przechodzę do Vive - poinformował Lijewski. - Zadecydowała głównie osoba pana trenera Daniela Waszkiewicza. To u niego Marcin nauczył się grać. Zaufam bratu, który radził, bym przeszedł do Kielc. To samo mówił nasz tata - wyjaśnił.

Jednak nieoficjalnie wiadomo było, że wrocławski klub tak łatwo nie będzie chciał go puścić. Trener Śląska Jerzy Klempel nie wyobrażał sobie drużyny bez tego zawodnika.

- W kraju musi zadecydować sam Krzysztof. Jeśli chce przejść do Kielc, niech przechodzi - stwierdził Mariusz Czok, mieszkający w Niemczech menedżer braci Lijewskich. - Ja jednak nie byłbym taki pewien, że Śląsk tak łatwo puści Krzyśka - dodał.

Miał rację. - Właśnie dzwonił Krzysztof. Powiedział, że rezygnuje z gry u nas - poinformował wieczorem Bertus Servaas, prezes Vive.

To z pewnością nie koniec wojny o Krzysztofa Lijewskiego.