Wyniki piłkarskiej III ligi

Po awansie Piasta Gliwice, najwięcej emocji budzi teraz walka o utrzymanie w lidze. Wiadomo już, że zdegradowanych zostanie pięć drużyn. Żadnych szans nie mają już zespoły z: Graczy, Zgorzelca i Myszkowa. Aż siedem innych, w tym pięć z naszego regionu, wciąż jest zagrożonych spadkiem
Nie było wątpliwości

Gliwiczanie od pierwszych minut sobotniego meczu Lechem Sulmą wyglądali na bardzo umotywowanych. Świetnie rozgrywał piłkę doświadczony Adam Kryger. Głównie dzięki niemu gospodarze opanowali środek boiska. Świetnie spisywali się także boczni pomocnicy Jarosław Kaszowski i Marcin Radzewicz. W 27. min Kryger zastąpił w roli skrzydłowego Radzewicza. Uciekł rywalom lewą stroną i zacentrował piłkę do Roberta Żbikowskiego. Ten nie zdołał jej dobrze przyjąć, ale do piłki dopadł Rafał Andraszak i umieścił ją w siatce. Uradowany strzelec zadedykował tę bramkę swojej żonie Sylwii. - Jest okazja, bo zbliża się pierwsza rocznica naszego ślubu - przyznał Andraszak. Największy udział przy drugim golu miał Radzewicz. Pomocnik Piasta minął niczym tyczki slalomowe zielonogórskich obrońców i zagrał do Macieja Szmatiuka. Rywale próbowali wybić mu piłkę, ale w polu karnym znów świetnie znalazł się Andraszak.

Ambitnie grający goście mieli wielkie trudności z przedostaniem się pod bramkę świetnie dysponowanego rywala. Wyrazem ich bezsilności były takie próby, jak strzał Bartosza Cala oddany z 35 metrów, do opisania którego najlepiej pasuje przymiotnik "rozpaczliwy".

W 89. min wprowadzony na boisko kilkadziesiąt sekund wcześniej Michał Lorens przepięknym strzałem z dystansu przypieczętował zwycięstwo gliwiczan.

Piast Gliwice 3 (2)

Lech Sulma Zielona Góra 0 (0)

Strzelcy bramek

Andraszak (27., 35.), Lorens (89.).

Składy

Piast: Gorczyca - Sala Ż, Bodzioch, Kolasiński - Kaszowski, Szmatiuk, Kryger, Gontarewicz (87. Szeja), Radzewicz - Andraszak (88. Lorens), Żbikowski (71. Uss).

Lech Sulma: Kitowicz (49. Kasprzak) - Wojciechowski (58. Bandosz Ż), P. Czerniawski, Adamczak Ż - Jarymowicz, Pochylski, Juszkiewicz, Malinowski (66. Kroczek), Iwanowski - Cal, Bugaj (58. Wysocki).



Goście zaszaleli

Po szesnastu kolejnych meczach bez porażki ktoś wreszcie znalazł sposób na piłkarzy Zagłębia Sosnowiec. O dziwo, sztuki tej dokonał jeden z najsłabszych zespołów trzeciej ligi.

Goście przyjechali do Sosnowca bez czterech podstawowych zawodników. Jeden z nich ponad obowiązki piłkarza postawił pracę przy referendum unijnym. Jerzy Jackowiak, trener zespołu Nysy, tak tłumaczył nieoczekiwany wyczyn swoich piłkarzy: - Na obronę III ligi już dawno za późno, ale mogą zyskać sławę i dobrze się sprzedać. Słyszę, że trener Zagłębia Krzysztof Tochel szuka bramkarza i napastnika. Mogę więc polecić Macieja Kijewskiego, 26-letniego otrzaskanego bramkarza, i Adama Łagiewkę, 21-letniego napastnika, małego wzrostem, ale wielkiego sercem i dobrego technicznie. Ja tylko podpowiadam trenerowi, nie jestem menedżerem tych piłkarzy - uśmiechał się szkoleniowiec.

Losy meczu rozstrzygnęły się w ciągu 120 sekund. Do tego czasu spotkanie wyglądało podobnie, jak większość meczów, jakie Zagłębie rozegrało tej wiosny na swoim boisku.

Sosnowiczanie atakowali, a rywale głównie myśleli, jak nie stracić bramki. W 33. min postanowili jednak zaszaleć. Andrzej Hebda dośrodkował piłkę na pole karne, a Łagiewka strzałem głową dał swojej drużynie prowadzenie. W tej sytuacji nie popisał się bramkarz gospodarzy Grzegorz Kurdziel, który przy próbie interwencji minął się z piłką. - Znam dobrze Grzegorza. Gra pewnie, kiedy ma przed sobą dobrą obronę. Nie skreślam go, ale nadal szukamy bramkarza - powiedział po meczu Tochel.

Zagłębie jeszcze dobrze nie oswoiło się z myślą, że trzeba gonić rywala, a już przegrywało 0:2. Tym razem zemściła się źle ustawiona pułapka offsajdowa. Tomasz Grygo zagrał prostopadłą piłkę do Piotra Mazura, a napastnik Nysy już wiedział, co z nią zrobić. Z linii pola karnego pewnie pokonał Kurdziela. - Nasze kontry były naprawdę dobre. Mimo że graliśmy

dziś o pietruszkę, pokazaliśmy, na czym polega walka do końca - chwalił Jackowiak.

Ambicji nie sposób było odmówić też gospodarzom. Po przerwie sosnowiczanie stworzyli sobie wiele okazji, po których powinny paść bramki. Dwa razy piłka zatrzymała się jednak na poprzeczce, raz z pustej bramki wybił ją obrońca zespołu Nysy. - Chociażby dlatego nie mam pretensji do zawodników. Wyszli na boisko i robili to, co trzeba - podsumował Tochel, który od piątku może się pochwalić tytułem trenera I klasy.

tod

Zagłębie Sosnowiec 0 (0)

Nysa Zgorzelec 2 (2)

Strzelcy bramek

Łagiewka (33.), P. Mazur (35.).

Składy

Zagłębie: Kurdziel - Rak, Drzymont, Treściński, Antczak - Skrzypek (46. Koster), Pikuta Ż (78. Stępień), Łuczywek, Wurzel - Stolpa (60. Stawecki), Bogacz (66. Stemplewski).

Nysa: Kijewski - Cielewicz, Wędzonka, Dzwończyk Ż, Kurman - Hebda Ż, K. Mazur Ż (76. M. Matusewicz, 90. Góral), Grygo, J. Matusewicz - Łagiewka, P. Mazur.

Co z tą skutecznością?

Piłkarze Górnika MK Katowice doznali trzeciej z rzędu porażki. Po przegranych z MKS Myszków i Miedzią Legnica, tym razem ulegli na własnym boisku Odrze-Unii Opole.

Rozpoczęło się od zamieszania, ponieważ na mecz nie dojechali sędziowie z Rzeszowa. Zawody musiał więc poprowadzić były pierwszoligowy piłkarz, a potem arbiter, Marek Cherjan z Katowic.

Gospodarze od początku zaatakowali. Bez trudu przedostawali się na pole karne opolan i stwarzali groźne okazje strzeleckie. Gorzej było ze skutecznością. W 15. min po akcji Piotra Nikodema z Sebastianem Orlikiem, ten drugi był bliski zdobycia bramki, ale w ostatniej chwili piłkę wybili opolscy obrońcy. Trzy minuty później po strzale z dystansu Rafała Baucza piłka trafiła w poprzeczkę.

Tuż przed przerwą groźniej zaatakowali goście i od razu objęli prowadzenie. Po dokładnym dośrodkowaniu Marka Tracza piłka trafiła na głowę Marcina Rogowskiego, który strzałem w długi róg pokonał zdezorientowanego Mateusza Sławika.

W 57. min piłkarze z Opola przeprowadzili szybką akcję, która przyniosła im drugiego gola: Marcin Lachowski popisał się efektownym "szczupakiem". Pięć minut później goście prowadzili już 3:0. W pole karne zagrał Rogowski, a Grzegorz Kochanowski strzałem głową z najbliższej odległości pokonał bramkarza. Piłkarze z Katowic odpowiedzieli tylko jedną bramką, którą strzelił Nikodem. - Chyba urządzę im trening strzelecki, bo nie można marnować tylu okazji. Drugi gol nas podłamał - denerwował się Jerzy Wijas, trener Górnika MK.

rg

Górnik MK Katowice 1 (0)

Odra-Unia Opole 3 (1)

Strzelcy bramek

Górnik MK: Nikodem (67.).

Odra/Unia: Rogowski (42.), Lachowski (57.), Kochanowski (62.).

Składy

Górnik MK: Sławik - Czyżo, Skrzypiec, Stemplewski, Zganiacz - Kania (67. Stoch), Baucz (87. Nikiel), Krasiński Ż, Bieroński (60. Bryła) - Nikodem, Orlik (54.Waluś).

Odra/Unia: Feć - Jagieniak, Lisiński (17. Jacek), Drąg - Rogowski (62. Babik), Golec (69. Sieńczewski), Lachowski, Tracz, Mika - Kochanowski, Rychlewicz Ż (81. Berbelicki).

Sędziowie wypaczyli wynik?

Po sobotnim meczu w Bytomiu piłkarze dwóch śląskich drużyn opuszczali boisko w odmiennych nastrojach. Gospodarze byli szczęśliwi, bo dzięki wygranej oddalili widmo spadku, zaś gliwiczanie przygnębieni, ponieważ ich szanse na utrzymanie mocno zmalały. Choć zdobyli w lidze tyle samo punktów co bytomianie, to mają gorszy bilans w dwumeczu z nimi.

Gra była wyrównana, choć końcowy wynik świadczyłby o zdecydowanej przewadze gospodarzy. - Jak w meczu Polaków z Kazachstanem, posiadanie piłki po 50 procent, a wynik 3:0. U nas było podobnie - podsumował trener Polonii Grzegorz Kapica. Szkoleniowiec miał powody do zadowolenia, bo nie minęły jeszcze nawet dwa kwadranse, a jego zespół prowadził już dwoma bramkami. Obie strzelił Daniel Kapinos i do obu zastrzeżenia mieli gliwiczanie. Pierwsza padła po rzucie karnym. W starciu z bramkarzem w polu karnym padł Sebastian Jurok, a sędzia podyktował jedenastkę. Goście protestowali, a karnego pewnie wykorzystał Kapinos. W 22. min po zagraniu Juroka znowu Kapinos znalazł się w sytuacji sam na sam z Andrzejem Jarkiewiczem, minął go i strzelił do pustej siatki. Goście protestowali, twierdząc, że wcześniej był spalony.

W drugiej połowie mecz nadal był wyrównany, gole strzelali jednak miejscowi. W 77. min w polu karnym Marcin Domagała sfaulował Juroka, a rzut karny znowu wykonał Kapinos. Tym razem Jarkiewicz wyczuł jego intencje, ale zdołał tylko musnąć wpadającą do siatki piłkę. Sekundy przed końcowym gwizdkiem ostatniego gola dla Polonii zdobył doświadczony Dariusz Okoń.

Goście najlepszą okazję do zdobycia gola mieli w 65. min, kiedy po strzale głową Adama Piechockiego piłka trafiła w słupek.

Zygmunt Kajda, trener Carbo, był po meczu zły na sędziego. - To było ciężkie spotkanie o utrzymanie, ale wynik wypaczyli sędziowie. Po przerwie byliśmy co najmniej równorzędnym rywalem dla Polonii. Jeśli nie byliśmy lepsi - stwierdził Kajda.

Polonia Bytom 4 (2)

Carbo Gliwice 0 (0)

Strzelcy bramek

Kapinos (15., karny, 22., 77., karny), Okoń (90.).

Składy

Polonia: Żmija - Świder, Razakowski, Zajas - Kmieć (67. Knapik), Lasyk, Bromblik Ż, Gacek (77. Gadziński), Mużyłowski (59. Okoń) - Jurok, Kapinos (83. Buffi).

Carbo: Jarkiewicz - Wiewióra, Kałuża Ż, Pawlik - Wujek (61. Bąk), Kędziora Ż, Nikodem, Domagała, Brehmer Ż (67. Międzik) - Wolny (46. Adamczyk), Zawadzki (46. Piechocki).

Wreszcie wygrali

Walczącym o utrzymanie piłkarzom Grunwaldu wreszcie udało się zdobyć trzy punkty. Po siedmiu meczach bez zwycięstwa podopieczni Stanisława Cygana wygrali w Graczach z najsłabszym w lidze zespołem Skalnika.

Drużyna z Halemby miała w tym meczu przewagę, ale po niespełna godzinie gry pierwszego gola strzelili gospodarze. Wkrótce wyrównał Adrian Przybyła, a zwycięską bramkę trzy minuty później strzelił Grzegorz Jurczyk. W końcówce gracze Skalnika próbowali wyrównać, ale wynik nie uległ zmianie.

ms

Skalnik Gracze 1 (0)

Grunwald Ruda Śląska 2 (0)

Strzelcy bramek

Skalnik: A. Matkowski (57.).

Grunwald: Przybyła (67.), Jurczyk (70.).

Składy

Skalnik: Sokołowski - Krzywy Ż, P. Matkowski, Żarów Ż, A. Matkowski - Majewski (50. Micun), Z. Bąk, Krasoń (83. Jędra), Jankowski (30. Burzyński) - Wolański (46. Szczepańczyk), Maciejewski Ż.

Grunwald: Janosz - Stemplewski, Jurczyk Ż, A. Duda, F. Duda - Kasprzyk (73. Wyrzykowski), Karcz Ż, Dragan, T. Szpoton - Gielza (90. Świętek), Szczygieł (65. Łuszczek).

Nie mieli siły zejść z boiska

- Już dawno nie przeżywaliśmy takiego stresu, jak przed meczem z Rozwojem - przyznał trener Promienia Żary Andrzej Lewandowski. - To było nasze kolejne spotkanie z tych o być albo nie być. Przecież każda strata punktów w tym meczu praktycznie eliminowała nas z III ligi - dodał.

Po pierwszej połowie szkoleniowiec z Żar nie mógł być zadowolony. Gospodarze stworzyli kilka groźnych sytuacji, ale brakowało im skuteczności. Najbliższy szczęścia był Krzysztof Kuźmińczuk, który w 38. min znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. Piłkarz Promienia strzelił jednak niecelnie. - Z każdą minutą pierwszej części meczu obserwowałem coraz większe zdenerwowanie w naszych szeregach - stwierdził Lewandowski. - W szatni starałem się trochę uspokoić piłkarzy. Powiedziałem stanowczo: zabieramy się do ostrej pracy na boisku i atakujemy z całych sił! - relacjonował trener gospodarzy.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Drugą połowę Promień rozpoczął od szybkich ataków i już po pięciu minutach miejscowi cieszyli się z prowadzenia. Pierwszy na listę strzelców wpisał się Andrzej Tychowski, który wykorzystał dośrodkowanie Sebastiana Dudka z rzutu rożnego. W podobnych okolicznościach Promień zdobył drugiego gola. W 65. min na pole karne piłkę wrzucał Grzegorz Kopernicki, a głową do bramki skierował ją Sebastian Dudek. Zdecydowaną przewagę gospodarze udokumentowali zdobyciem trzeciej bramki. Promień wyprowadził kontratak prawą stroną boiska. Arkadiusz Felich dostrzegł na polu karnym niepilnowanego Grzegorza Kopernickiego. Piłkarz z Żar nie zmarnował okazji i w 75. min ustalił wynik spotkania. - Tak, jak się spodziewałem, Rozwój postawił na obronę przede wszystkim w środku pola, dlatego receptą na sukces była gra po obu stronach boiska tuż przy liniach bocznych. Bardzo dziękuję piłkarzom za wysiłek, jaki włożyli w ten mecz. Niektórzy z nich nie mieli siły zejść z boiska. Dali z siebie naprawdę wszystko, co mogli - podsumował szkoleniowiec Promienia.

CeKon

Promień Żary 3 (0)

Rozwój Katowice 0 (0)

Strzelcy bramek

Tychowski (50.), Dudek (65.), Kopernicki (75.).

Składy

Promień: Kowalczyk - Broniszewski, Januszewski, Mierzwiak, Kozioła - Kopernicki (84. Dewo), Tychowski (80. Łabul), Kuźmińczuk Ż (82. Siemiński), Dudek - Babij (60. Czyżyk), Felich.

Rozwój: Kolonko - Will, Witek, Polarz - Lis Ż (82. Nogieć), Szczygieł, Olczak, Rajman, Mogilan - Buffi (66. Kwiatkowski), Folga.



Pogoń Świebodzin 4 (1)

MKS Myszków 1 (1)

Strzelcy bramek

Pogoń: Flejterski (2.), Zieziula (60.), Puchacz (77.), Piosik (89.).

Myszków: Potok (28.).



Włókniarz Kietrz 1 (0)

Miedź Legnica 0 (0)

Strzelec bramki

Kondzielnik (84.)



Zweryfikowano wyniki meczów: Zagłębie Sosnowiec - Odra-Unia Opole 3:0 (walkower, na boisku 2:1) i Piast Gliwice - Odra-Unia Opole 3:0 (walkower, na boisku 3:2) - w obu przypadkach w opolskiej drużynie wystąpił nieuprawniony do gry (niezapłacone kartki) zawodnik Daniel Rychlewicz.



1. Piast286451:22
2. Zagłębie285746:14
3. Lech Sulma285747:24
4. Odra-Unia285242:23
5. Włókniarz285052:20
6. Miedź284340:30
7. Rozwój283637:34
8. Górnik MK283628:36
9. Polonia283330:36
10. Grunwald283334:41
11. Promień283337:47
12. Carbo283333:52
13. Pogoń283132:37
14. Myszków282425:51
15. Nysa281925:52
16. Skalnik281523:63