Polonia Warszawa - Dospel Katowice 1:1

Na stadionie Polonii widać było we wtorek tylko radość. Katowiczanie zapewnili sobie start w europejskich pucharach. "Czarne Koszule" cieszyły się z zakończenia udanego sezonu i z tego, że Legia zajęła dopiero czwarte miejsce...


Wynik meczu ważny był tylko dla naszej drużyny. Katowiczanie nie mogli przegrać, aby być pewnymi startu w Pucharze UEFA. Polonia, która zapewniła sobie utrzymanie półtora tygodnia temu grała - jak mówili przed meczem piłkarze - już tylko o punkty, satysfakcję i dla kibiców. Choć w warszawskiej drużynie powstał pewien dylemat.. - Atmosfera nie była przed tym meczem ciekawa. Przychodzili do mnie niektórzy piłkarze i mówili, że kibice chcą, aby drużyna nie wygrała - opowiadał trener Polonii Krzysztof Chrobak.

Jeżeli bowiem Polonia pokonałaby Dospel, to w Pucharze UEFA mogłaby zagrać Legia. Tego nie życzyli sobie kibice z Konwiktorskiej i wielokrotnie podczas meczu dawali temu wyraz. "Grajcie na remis" - słychać było okrzyki (te z najbardziej delikatnych) już wtedy, kiedy ten wynik stał się faktem. - Nie wiem, jakby te nastroje się rozłożyły, gdybyśmy jeszcze walczyli o utrzymanie - przyznał po spotkaniu Chrobak.

Nie było więc to spotkanie, w którym widać było wielkie zaangażowanie obu drużyn i które zapewniłoby jakieś emocje. Wyglądało to raczej wszystko na miłe pożegnanie sezonu dla obu zespołów. Sędzia Antoni Fijarczyk nie pokazał żadnej kartki, co, biorąc pod uwagę fakt, że grały dwie drużyny preferujące defensywny styl gry, mogło nieco zaskakiwać. W całym spotkaniu fauli było jak na lekarstwo. Wyświechtane stwierdzenie "mecz walki" nie pasowałoby zupełnie do tego pojedynku.

Zdarzyły się za to ładne strzały z dystansu. Po takich uderzeniach padły oba gole. Pierwszego strzelił Krzysztof Majda z Katowic. Uderzył z 18 metrów. Strzał był sygnalizowany. Robert Gubiec kompletnie zaspał i spóźnił się z interwencją. - Przyznaję się do błędu - mówił bramkarz Polonii. Chyba pierwszy raz w tym sezonie, a może i w ogóle na tym stadionie w historii, bramka drużyny gości dała satysfakcję kibicom, którzy przyjęli ją niemal owacyjnie.

Ale owacje wzbudził również gol dla Polonii, równie piękny, choć w tym wypadku bramkarz Dariusz Klytta błędu już nie popełnił. Po zagraniu z rzutu rożnego Dariusza Dźwigały Łukasz Jarosiewicz trafił w samo okienko bramki katowiczan. Była to pierwsza bramka sprowadzonego z trzecioligowej Gwardii Koszalin piłkarza w ekstraklasie.

Po tej bramce zmienić wynik mogli już tylko wprowadzeni na ostatnie minuty juniorzy Polonii: Krzysztof Bąk i Michał Herman. Bąk strzelił tuż nad poprzeczką bramki Klytty dziesięć minut przed końcem spotkania. Pewnie zepsułby w ten sposób wspólne święto, jakie rozpoczęło się tuż po końcowym gwizdku sędziego. Kibice Polonii wbiegli na murawę i zdarli z piłkarzy - nawet rezerwowych - klubowe koszulki. Piłkarze z Katowic sami podbiegli do sektora dla fanów gości i rzucili swoje stroje w ich kierunku. Powody do radości były rzeczywiście wielkie. Obie drużyny dokonały czegoś wielkiego. Zadłużony Dospel wystartuje w Pucharze UEFA. Polonia, która zbudowała zespół od podstaw przed rundą wiosenną, zdobyła w niej 25 punktów i spokojnie zapewniła sobie utrzymanie.



POLONIA WARSZAWA - DOSPEL KATOWICE 1:1 (0:1)

STRZELCY BRAMEK

Polonia: Jarosiewicz (64., z podania Gołaszewskiego)

Dospel: Majda (36. bez asysty)

SKŁADY

Polonia: Gubiec - Kuś, Szymanek, Mowlik, Drajer - Gołaszewski, Łukasiewicz (63. Bąk), Dźwigała, Jarosiewicz Kęska (73. Herman) - Nuckowski (35. Buśkiewicz).

Dospel: Klytta - Fonfara, Kowalczyk, Sznaucer - Sadzawicki, Adamczyk, Muszalik, Majda (86. Kroczek), Sierka - Wróbel, Bojarski.

Widzów: 3 tys.





17strzały 8
5celne2
1słupki2
13faule12
1spalone1
6rożne4


Zdaniem trenerów

Jan Żurek (Dospel)

Mecz nie był dobry, ale padły dwie piękne bramki. Cieszę się z punktu, tym bardziej, że zagraliśmy w okrojonym składzie. Biorąc pod uwagę, jaką mieliśmy sytuację, piłkarze dokonali czegoś heroicznego, awansując do Pucharu UEFA. Oni zagrali nie na sto procent, oni przekroczyli skalę Beauforta.



Krzysztof Chrobak (Polonia)

W pierwszej połowie zespół zagrał z przesadną ostrożnością, ale zespół GKS dobrze grający w obronie na niewiele mógł nam pozwolić. Potem był strzał rozpaczy Łukasza Jarosiewicza. Nie mam do nikogo pretensji za występ w tym meczu.

not. ok