Futsal: Clearex Chorzów wygrał prestiżowy turniej w Genk

FUTSAL. Sukces Cleareksu Chorzów

Do trzech razy sztuka

Piłkarze Cleareksu Chorzów wygrali turniej Ford Genk - najstarsze futsalowe zawody na świecie.

Dla Polaków był to już trzeci występ w Genk. Wcześniej Clearex odpadł w półfinale i ćwierćfinale zawodów. Do trzech razy sztuka!

Szybcy jak diabli

Belgijski turniej jest rozgrywany od 1985 roku. - Długo byliśmy najlepsi. Jednak UEFA dwa lata temu zaczęła organizować oficjalny Puchar Europy, więc prestiż naszego turnieju nie jest już tak wielki. Nadal jednak mamy coś, czego UEFA nie daje: u nas wygrywa się pieniądze - mówił Frans Brackez, członek komitetu organizacyjnego Ford Genk [zwycięzca dostaje 5,5 tys euro - przyp. red.].

W sobotę piłkarze wicemistrzów Polski najpierw udanie zrewanżowali się drużynie ST Rekem, z którą wygrali pewnie w półfinale, a późnym wieczorem wystąpili w ostatnim meczu turnieju. Do finału awansowali również piłkarze belgijskiego T-Interim Borgerhout. Drużyna z przedmieść Antwerpii ograła mistrzów Węgier - CSO Montage Budapeszt. - Madziarzy zagrali zbyt otwarcie, poszli na wymianę ciosów i polegli - mówił Tadeusz Wolny, trener Cleareksu. Drużyna belgijska, złożona głównie z piłkarzy pochodzenia arabskiego, była zdecydowanie szybsza od Węgrów. - Szybcy jak diabli, nie będzie łatwo - kręcił głową Zdzisław Wolny, prezes Cleareksu.

Przed meczem finałowym w Limburghal atmosfera gęstniała z minuty na minutę. Szowinistycznie nastawiona arabska publiczność buczeniem i gwizdami starała się zdeprymować polskich piłkarzy. - Nic nie słyszałem. Byłem maksymalnie skupiony na meczu - mówił bramkarz Łukasz Groszak. - Dobrą grą spowodowaliśmy, że z czasem negatywne nastawianie do naszej drużyny zaczęło się zmieniać. Pojawiały się nawet nieśmiałe oklaski - dodał Wojciech Pięta.

Widzowie entuzjastycznie przyjmowali każdy kontakt z piłką swoich zawodników. - T-Interim Borgerhout to dla mnie to faworyci. Są szybsi i lepiej wyszkoleni technicznie niż Polacy - stwierdził Hubert Mentens, jeden z sędziów turnieju.

Początek meczu nie zapowiadał emocji. Obydwie drużyny rozpoczęły głęboko cofnięte. Widać było jednak, że styl gry Polaków nie odpowiada Belgom. W 3. min chorzowianie przeprowadzili popisową akcję. Szybkie rozegranie piłki pomiędzy Krzysztofem Kuchciakiem a Krzysztofem Jasińskim zupełnie zdezorientowało miejscowych. - "Rozklepaliśmy" obronę Belgów naszą bronią. Ten element mamy dobrze opanowany, bo gramy go wspólnie od kilku lat - opowiadał Jasiński. Niestety, dwie minuty później po błędzie Łukasza Jagiełły sam na sam z polskim bramkarzem znalazł się Samir El Haoual. Belg nie zmarnował doskonałej okazji, choć Łukasz Groszak był bliski złapania piłki. - Poczułem, jak piłka poszła mi po rękach. Niestety, była zbyt mocno uderzona i nie byłem w stanie jej wybić - żałował bramkarz. Chwilę później Polacy znowu objęli prowadzenie. Powodzenie przyniosła indywidualna akcja kapitana Cleareksu, który ograł belgijskich obrońców i strzałem przy słupku pokonał Thierry'ego Rousseana, bramkarza Borgerhout. Odpowiedź Belgów była natychmiastowa: Youssef Boujouh, mając przed sobą Jasińskiego, oddał niesygnalizowany strzał z czubka buta, po którym piłka wpadła w samo okienko polskiej bramki. - Strzał był tak szybki, że nie zdążyłem zareagować - mówił Groszak.

Polacy mieli jeszcze kilka dogodnych okazji do rozstrzygnięcia meczu, jednak na ich drodze najczęściej stawał bramkarz T-Interim albo, tak jak w 20. min po strzale Mirosława Miozgi, piłka trafiała w poprzeczkę. Piłkarze Borgerhout również stworzyli kilka bardzo groźnych sytuacji strzeleckich. Najbliżsi objęcia prowadzenia byli w 25. min, kiedy El Haoual przy pełnej aprobacie sędziów chciał wbić piłkę do bramki ręką. - Jak Maradona - śmiali się obiektywni kibice belgijscy. Na szczęście dla chorzowian w ostatniej chwili piłkę z linii bramkowej wybił Jagiełło. - Przepraszam, że nie zauważyłem tego zagrania - kajał się po meczu sędzia Patrick Willemarck.

Nogi jak z waty

Do ostatecznego rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne. W Genk rozgrywa się je nietypowo: przypominają rozwiązania hokejowe, gdzie zawodnik najeżdża na bramkę, zaczynając jazdę na środku boiska. - W futsalu to znany model rzutów karnych, ale dziś już rzadko stosowany - stwierdził prezes Cleareksu.

Belgowie nie mieli jednak szczęścia - ani razu nie potrafili pokonać fantastycznie broniącego Groszaka. - Patrzyłem tylko na piłkę i czekałem do samego końca. Nie myślałem o niczym innym, tylko o niej - mówił bramkarz Cleareksu. Prawdziwe emocje rozpoczęły się, kiedy do piłki podszedł Wojciech Pięta. - Długo zastanawiałem się, czy strzelać. Kiedy jednak wyszedłem na środek boiska, poczułem, że nogi mam jak z waty. Zdawałem sobie sprawę, jak wielka odpowiedzialność na mnie ciąży - mówił piłkarz. Napastnik Cleareksu "położył" jednak bramkarza Rousseana i spokojnie wpakował piłkę do siatki. Polscy piłkarze, trenerzy i działacze wybiegli na środek boiska, tańcząc w szale radości. - To jest jak bajka! Marzyłem o tej chwili od lat - krzyczał Zdzisław Wolny. - We are the champions - śpiewali piłkarze, oblewając się szampanem.

Zawodnicy Borgerhout długo po meczu siedzieli w szatni ze spuszczonymi głowami. - Nie wiem, co się stało, ale zeszło z nas powietrze w trakcie tego meczu. Wydawało się, że to my wygramy, bo gramy u siebie, w Belgii. Mamy za sobą wspaniałą publiczność. W turnieju to było nasze najgorsze spotkanie - smucił się Samir El Haoual, piłkarz T-Interim.

Polscy piłkarze oprócz pucharu i czeku na 5,5 tys. euro mieli jeszcze jeden powód do radości. Najlepszym piłkarzem całych zawodów został Jasiński. - To olbrzymie wyróżnienie i nawet nie wiem, co powiedzieć w takiej chwili. To dla nas naprawdę wielki dzień - cieszył się piłkarz.

Półfinały

T-Interim Borgerhout - CSO Montage Budapeszt 5:3

Clearex Chorzów - ST Rekem 5:3

Bramki: 1:0 Kuchciak (7.), 1:1 Bistrussu (12.), 2:1 Marzec(19.), 3:1 Marzec (21.), 4:1 Dąbrowski (24.), 4:2 Lambrigts (27.), 5:2 Jasiński (31.), 5:3 Bistrussu (35.).

Clearex: Groszak - Kuchciak, Jagiełło, Jasiński, Pięta, Leśniak, Miozga, Dąbrowski, Marzec oraz Słonina i Brauhoff.

Finał

T-Interim Borgerhout - Clearex Chorzów 2:2, karne 0:2

Bramki: 0:1 Kuchciak (3.), 1:1 El Haoual (5.), 1:2 Kuchciak (10.), 2:2 Boujouh (12.).

Karne: Kuchciak i Pięta.

T-Interim: Roussean - Joundi, Boujouh, El Haoual, Yachou oraz Kasmi, Sabarti.

Clearex: Groszak - Kuchciak, Jagiełło, Jasiński, Pięta, Leśniak, Miozga, Dąbrowski, Marzec oraz Słonina i Brauhoff.

Rafał Góral, Genk



DLA GAZETY

Tadeusz Wolny, trener Cleareksu: - Mam olbrzymią satysfakcję, ponieważ udowodniliśmy, że Polak potrafi i może osiągnąć sukces. To dla naszego klubu największy sukces w historii i wielka sprawa dla polskiego futsalu. Ta drużyna udowodniła także, że potrafi się zmobilizować i poświęcić dla jakiegoś celu, nie było indywidualnych popisów i nonszalancji, które mogłyby zniszczyć wysiłek całej drużyny.

Giuseppe Motta, dyrektor Ford Genk: - Przyznam szczerze, że Polacy nie byli moimi faworytami. To jednak świetna drużyna, która w perspektywie całego turnieju zasłużyła na wygraną. Na pewno Clearex miał też trochę szczęścia, np. kiedy zaoszczędził siły w ostatnim meczu grupowym, ponieważ dostał walkower. Jednak jest taka teoria, że szczęście sprzyja lepszym, więc nie ujmujmy temu zwycięstwu. Bardzo liczę, że Polacy wrócą za rok bronić tego tytułu.

Łukasz Groszak, bramkarz Cleareksu: - Przed wyjazdem do Belgii bardzo się bałem. Nagle zaproponowano mi, abym bronił bramki tak utytułowanej drużyny, jaką jest Clearex. No i na dodatek w tak bardzo prestiżowym turnieju, jakim jest Ford Genk. Bardzo chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, ale nie wierzyłem, że możemy wygrać ten turniej.

Sabi Aziz, trener T-Interim: - Moi chłopcy zagrali dzisiaj bardzo słabo. Żałuję, że kryzys przyszedł w tym decydującym meczu. Byliśmy za mało agresywni, choć mocno pracę na boisku utrudnili nam Polacy, którzy głęboko się cofnęli. Clearex zasłużył na wygraną, bo był zdecydowanie najlepszą drużyną tego turnieju.

Zdzisław Wolny, prezes Cleareksu: - To był nasz trzeci występ w Genku. Przeszliśmy do historii obok takich drużyn, jak Dina Moskwa, Sao Paulo, Action 21 Charleroi czy FC Barcelona, które także wygrywały ten turniej. Dla Cleareksu po przegranych mistrzostwach i Pucharze Polski to była jedyna nadzieja na zaistnienie w Europie.







Zwycięzcy 19. edycji turnieju Ford Genk

1985 - ZVK Genk

1986 - ZVK Genk

1987 - Nederlands Militair

1988 - Belgisch Militair

1989 - Bouwfonds Geleen

1990 - ZVK Genk

1991 - Bax Voorhout

1992 - Vuko

1993 - ZVK St.Truiden

1994 - Roam Fortuna Beverst

1995 - Narodowa reprezentacja Brazylii

1996 - FC Barcelona

1997 - ZVK Genk

1998 - Dina Moskwa

1999 - Sao Paulo

2000 - Sao Paulo

2001 - Sao Paulo

2002 - Action 21 Charleroi

2003 - Clearex Chorzów



8250 euro - tyle zarobili na zwycięstwie w Ford Genk Cup piłkarze Cleareksu Chorzów. 5,5 tys. euro to główna nagroda turnieju, natomiast resztę dołożył chorzowski klub.