RKS Radomsko - ŁKS 2:0

Piłkarze RKS Radomsko pokonali ŁKS i tym samym zapewnili sobie utrzymanie w lidze. W nagrodę zostali najlepszym zespołem w województwie łódzkim w tym sezonie.

Było to słabe spotkanie, RKS wygrał zasłużenie, choć niczym szczególnym nie zaimponował. ŁKS zagrał z kolei fatalnie. Nieskutecznie grali nie tylko napastnicy, słabo spisywali się również pomocnicy i obrońcy.

Gospodarze odnieśli pewne zwycięstwo, choć przed spotkaniem więcej szans na wygraną dawano gościom, którzy mogli się pochwalić serią siedmiu spotkań beż porażki. Radomszczanie, po przyjściu trenera Jana Makowieckiego, także nie przegrali, a w poprzedniej kolejce odebrali punkty walczącemu o miejsce w barażach GKS Bełchatów.

W pierwszej połowie kibice zastanawiali się, jakim cudem łodzianie wygrali aż sześć meczów, w dodatku z zespołami silniejszymi. W sobotę ŁKS nie stworzył żadnej sytuacji do strzelenia gola, a pierwsze groźniejsze uderzenie ełkaesiacy oddali dopiero w 61 min - Piotr Duda z rzutu wolnego trafił w mur. Bramkarz RKS - Krzysztof Pilarz - był bezrobotny.

Podopieczni trenera Bogusław Pietrzaka zagrali bez bocznych pomocników, których rolę mieli przejąć skrajni obrońcy. Skończyło się jednak na przewadze optycznej trwającej zaledwie dziesięć minut. Później inicjatywę przejęli gospodarze, którzy mogli objąć prowadzenie, ale Marcin Folc uderzył zbyt słabo, by zaskoczyć jakuba Skrzypca.

Pierwsza część była przeciętnym widowiskiem. Na boisku było wprawdzie wiele walki, ale efektownych akcji było jak na lekarstwo. Kibice mogli być zadowoleni tylko w 21 i 33 min. Najpierw potężny strzał Rafała Dopierały zablokował nogami Radosław Kardas, a w 33 min - gospodarze przeprowadzili wzorowy kontratak. Dariusz Filipczak, który jesienią występował w łódzkim klubie, mimo że miał za sobą obrońców, zagrał idealnie do Folca, którego uderzenie obronił Skrzypiec.

Na prawdziwe emocje trzeba było poczekać do drugiej połowy, która wynagrodziła kibicom nudne pierwsze 45 minut. RKS zaatakował jeszcze mocniej, dlatego na efekty nie trzeba było długo czekać. W 53 min Filipczak zagrał w pole karne do Radosława Kowalczyk, który mocno strzelił. Skrzypiec zdołał sparować uderzenie, ale dobitka pomocnika RKS była już skuteczna.

Trener Makowiecki wyczuł, że ŁKS jest zespołem słabym, dlatego postanowił wzmocnić atak. W miejsce tracącego siły Filipczaka pojawił się Sebastian Tomasiak, który potrzebował tylko minuty, żeby rozstrzygnąć losy meczu.

Pierwszy kontakt z piłką rezerwowego RKS zakończył się bowiem czerwoną kartką dla Marcina Kowalczyk, który sfaulował szarżującego Tomasiaka. Od tego momentu było wiadomo, że ŁKS nie będzie w stanie nie tylko wygrać, ale nawet zremisować.

Ostatnie 20 minut to prawdziwe oblężenie bramki łodzian. W 72 min Tomasiak ograł w polu karnym Piotra Dudę, ale minimalnie chybił. Po chwili Rafał Bałecki nie wykorzystał idealnego podania od Jóźwiaka i nadal było tylko 1:0 dla RKS.

Trener Pietrzak postanowił ratować sytuację, ale pojawienie się boisku Cezarego Czpaka, Łukasza Mierzejewskiego i Piotra Klepczarka nie wniosło nic do gry łodzian. Bardziej udana okazał się zmiana w RKS, ponieważ Bałecki rozruszał atak gospodarzy i strzelił drugą bramkę.

W ostatnim kwadransie RKS zaczął grać szybko, przebojowo i łatwo dochodził do sytuacji strzeleckich. Najlepszych nie wykorzystał Radosław Kowalczyk, który nie potrafił skierować piłki nawet z trzech metrów do bramki. - Takie sytuacje mogą się zemścić - martwił się Jerzy Strzembosz, rzecznik prasowy RKS.

Tym razem było odwrotnie. W samej końcówce ŁKS nadział się bowiem na kontrę RKS. Rajdem popisał się Bałecki, który dośrodkował w pole karne do Jóźwiaka. Duda próbował wybić piłkę, ale zmieniła ona lot i ku zaskoczeniu Skrzypca wpadła do bramki.

Ambitna postawa łodzian nie zatarła jednak wrażenia, że byli najsłabszym zespołem, jaki wiosną gościł w Radomsku. - Gdybyśmy przegrali tylko 0:1 można by przełknąć gorzką pigułkę. Ale przegraliśmy w sposób niegodny drugoligowca - przyznał szczerze jeden z łódzkich piłkarzy.

Strzelcy

RKS: Kowalczyk (53), Bałecki (90).

Widzów: 2,5 tys.

RKS: Pilarz - Markiewicz, Prokop, Lamch - Radosław Kowalczyk, Jóźwiak, Dopierała Ż, Leszczyński, Lato (86. Dziuba) - Filipczak (67. Tomasiak), Folc (79. Bałecki).

ŁKS: Skrzypiec - Kardas Ż, Sierant, Duda, Marcin Kowalczyk Ż, Cz - Rączka (56. Czpak), Białek, Stolarz, Piątek (75. Klepczarek) - Matusiak, Grzelak (69. Mierzejewski).