Sport.pl

Idea Śląsk - Polonia Warbud 97:95

To był niemalże mecz przyjaźni, ale z niespodziwanie dramatyczną końcówką, którą kibice oglądali na stojąco. Wrocławianie prowadzili przez ponad 37 minut, goście w sumie może ze sto sekund, ale byli bardzo blisko wygranej. Bohaterem Śląska okazał się jednak Kestutis Marculonis.
- Najważniejsze, że podnieśliśmy się w momencie, gdy przegrywaliśmy czterema punktami w końcówce meczu -mówił po spotkaniu. - Polonii należą się gratulacje, bo choć przegrał, to rozegrała dobry mecz.

Rola Litwina w ostatnich meczach sprowadzała się do wejścia na kilka minut, w których parę razy miał piłkę, oddawał po jednym zwykle niecelnym rzucie, po czym siadał na ławce. Wiadomo było, że na koniec sezonu pogra dłużej, bo przecież zespół rozstał się z Seanem Colsonem, ale w sobotę nie wyszedł nawet w pierwszej piątce, do przerwy nie oddał nawet rzutu, ale druga połowa, a zwłaszcza czwarta kwarta to jego popis. Po pierwszych dwóch udanych wejściach pod kosz, nie bał się brać odpowiedzialności na siebie, często decydował się na indywidualne akcje, które w końcówce dały zwycięstwo. Trafił ważną trójkę (na 93:92), wykorzystał dwa wolne pięć sekund przed końcem i w ostatniej akcji zebrał piłkę po celowo spudłowanym rzucie wolnym przez Romana Prawicę.

Wrocławianie mogli i powinni rozstrzygnąć jednak to spotkanie znacznie wcześniej. Rozpoczęli bowiem od prowadzenia 15:2, później kilka razy budowali kilkupunktową przewagę, ale nie potrafili dobić rywala. Goście zawsze doprowadzali do remisu (35. minuty trzy razy 39:39, 65:65, 86:86). Gdy zabrakło w Śląsku Colsona, wrocławianie starali się grać bardziej przemyślane akcje i wychodziło im to całkiem nieźle, bo nie mieli większych problemów ze zdobywaniem punktów nawet przeciwko strefie. Sami jednak też nienajlepiej grali w defensywie, a przede wszystkim przegrywali walkę na tablicach. Goście po kilka razy bezkarnie dobijali piłki spod kosza i już do przerwy mieli 11 zbiórek w ataku, a szybcy Eric Taylor oraz Ed O'Bannon sprawiali bardzo wiele kłopotów mało ruchliwym środkowym Śląska. W ogóle w tym meczu obrona, obroną była tylko z nazwy. Kto chciał to wjeżdżał pod kosz, większość punktów zdobywana była z pewnych pozycji i nawet faule popełniane były, aby przypadkiem nikomu nie stała się krzywda. Nawet jak Marculonis o mało nie pobił się z Michałem Hlebowickim, to już po chwili zawodnicy przebili ze sobą piątki i wszystko było w porządku.

Na serio gra się rozpoczęła dopiero w końcówce. Polonia dzięki świetnej grze Hlebowickiego pod koszami (przez co Taylor pojawił się w IV kwarcie tylko na ostatnie 2 sekundy) i indywidualnym akcjom Waltera Jeklina pierwszy raz objęła prowadzenie 88:92 na trzy minuty do końca. Później prowadziła jeszcze w ostatniej minucie 93:94, ale wrocławianie pewnie wykonywali wolne (w całym meczu 29/30!) i właśnie wówczas zdominowali tablicę. W efekcie przy pomocy ostatnich wiernych kibiców kibiców (Orbita była zapełniona w połowie) wygrali.

- Dziękuję kibicom, zwłaszcza tym co przyszli na mecz, choć z pewnością wszyscy oczekiwaliśmy, że na koniec powalczymy o wyższą stawkę - mówił po spotkaniu trener Idei Jacek Winnicki. - Bardzo zależy nam jednak, aby ostatnie mecze były zwycięskie. Dlatego walczyliśmy do końca, ale wcześniej zdecydowanie za dużo popełniliśmy błędów na tablicach.

Trener Polonii Dariusz Szczubiał przyjął porażkę spokojnie, choć jego zespół jeszcze nie był w tym sezonie tak bliski zwycięstwa we Wrocławiu.

- Ze wszystkich spotkań rozegranych w tym sezonie we Wrocławiu to było zdecydowanie najlepsze - stwierdził. - Jedyne czego zabrakło, to tej przysłowiowej kropki nad i.

- Mogli wygrać i jedni, i drudzy. Śląsk miał więcej szczęścia - podsumował Krzysztof Sidor. - Jutro będzie odwrotnie - dodał.



Idea Śląsk Wrocław - Polonia Warbud Warszawa 97:95

Kwarty: 23:16, 23:29, 26:24, 25:26.

Idea Śląsk: Giedraitis 20, Adomaitis 13 (1), Zieliński 10, Kul 6, Skibniewski 2 oraz Marculonis 17 (1), Earl 14, Tomczyk 11 (1), Wiekiera 4.

Polonia Warbud: O'Bannon 22 (2), Taylor 21, Kalamiza 14 (3), Jeklin 14 (2), Prawica 5 (1) oraz Hlebowicki 12, Sidor 7, Karwowski 1, Pacocha 0.

Koszykarz meczu: Kestutis Marculonis 12 punktów w IV kwarcie i najwazniejsza zbiórka.