Futsal: Clearex Chorzów w półfinale turnieju Ford Genk

Sylvie trzyma kciuki



Piłkarze Cleareksu w czwórce najlepszych drużyn turnieju! W półfinale chorzowianie zagrają z drużyną ST Rekem. Nasi zawodnicy przegrali z Belgami w rozgrywkach grupowych

Clearex, aby awansować z grupy, musiał wygrać ostatnie spotkanie z najsłabszą w stawce Benficą Bruksela. Od rana trener Tadeusz Wolny tonował nastroje, prowadził z piłkarzami indywidualne rozmowy. Bojowa atmosfera udzielała się także w hotelu, gdzie zamieszkali Polacy. - Trzymam za was kciuki, na pewno wygracie - uśmiechała się Sylvie, hotelowa recepcjonistka.

Podczas rozgrzewki okazało się jednak, że brukselczycy... nie przyjechali na mecz. - Przegrali swoje obydwa spotkania w czwartek i tym samym stracili szansę na awans do dalszych rozgrywek. Zabrakło im motywacji do rozegrania meczu z Polakami - stwierdził Hubert Mentens, który miał sędziować to spotkanie. Nasi piłkarze byli jednak zawiedzeni. - Ale zagraliśmy świetny mecz - żartował Krzysztof Marzec. - Chcieliśmy udowodnić na boisku, że jesteśmy lepsi i zasłużyliśmy na awans. Choć może to i lepiej, bo zachowamy więcej sił na wieczorne spotkanie - mówił Krzysztof Kuchciak, kapitan Cleareksu. Dzięki walkowerowi 3:0 Polacy awansowali do ćwierćfinału turnieju.

Ostatni dzień rozgrywek grupowych przyniósł kilka niespodziewanych rozstrzygnięć, m.in. z turniejem pożegnała się drużyna Action 21 Charleroi, dwukrotni finaliści ostatnich turniejów Klubowego Pucharu Europy. - To dlatego, że nie mogli zagrać w najsilniejszym składzie, bo wszyscy Brazylijczycy, z ich największą gwiazdą Lucio na czele, wyjechali już na wakacje do ojczyzny - tłumaczył Frans Brackez, członek komitetu organizacyjnego Ford Genk. W czołowej ósemce zabrakło także gospodarzy - F.P. Houthalen Genk - i drużyny Olimpic Sportswear. - Zabrakło u nas Mourada Boukhariego, który musiał wyjechać do Holandii, i nie poradziliśmy sobie z dość przeciętnym ST Rekem. Zresztą wy też nie wygraliście z nimi - powiedział Polakom trener Dominique Ronse, trener Olimpicu.

Do jednego z głównych faworytów turnieju urośli natomiast piłkarze CSO Montage Budapeszt. Mistrzowie Węgier najpierw gładko przeszli swoją grupę [wygrali pewnie wszystkie trzy spotkania - przyp. red.], a potem łatwo poradzili sobie z faworyzowanymi Brazil Stars. Dla polskich piłkarzy Węgrzy nie są obcy. - Znamy ich z konfrontacji naszych reprezentacji, bo Montage to w większości węgierscy kadrowicze. Niestety, nie mamy miłych wspomnień, bo w zeszłym roku przegraliśmy z nimi dwukrotnie [4:5 i 2:7 - przyp. red.] - mówił Kuchciak.

Wieczorny mecz ćwierćfinałowy z belgijskim ZVK Eisden okazał się łatwym spotkaniem dla naszej drużyny. - Byłem spokojny o wynik, bo już raz przegraliśmy w tym turnieju i na tym nasz limit się wyczerpał - cieszył się Zdzisław Wolny, prezes chorzowian. Po 10 minutach gry polski zespół prowadził już 3:0 i spokojnie kontrolował przebieg meczu, groźnie kontrując.

Clearex Chorzów 3

Benfica Bruksela 0

walkower

Ćwierćfinał

Clearex Chorzów 5

ZVK Eisden 1

Bramki: 1:0 Dąbrowski (8.), 2:0 Kuchciak (10.), 3:0 Dąbrowski (10.), 3:1 Nassilli (15.), 4:1 Słonina (20.), 5:1 Brauhoff (21.).

Clearex: Groszak - Kuchciak, Jagiełło, Jasiński, Dąbrowski, Leśniak, Miozga, Marzec, Pięta oraz Słonina.

Inne spotkania ćwierćfinałowe:

T-Interim Borgerhout - Isolta Hoeselt 4:2, CSO Montage Budapeszt - Brazil Stars 5:1, ST Rekem - Palermo Koniksem 4:1.



18 - tyle razy dotychczas odbył się turniej w Genk, najbardziej prestiżowe zawody w futsalu, które nie są oficjalną imprezą żadnej federacji piłkarskiej. Po raz pierwszy zawody w Belgii odbyły się w 1985 roku, a zwycięzcą została miejscowa drużyna ZVK Ford. Obecnie trwający turniej jest już 19. w historii zawodów. Od 10 lat patronat nad turniejem ma FIFA.

rg