Rozmowa z menedżerem Górnika Łęczna

Jerzy Walczyk: Jest Pan najszczęśliwszym człowiekiem na stadionie w Bełchatowie?

Waldemar Kwiatkowski: Dlaczego mam się nie cieszyć, skoro remis w meczu GKS z RKS jest wymarzonym rezultatem dla mojego zespołu?! Spotkanie było wyrównane, a w końcówce były nawet ogromne emocje. Wynik jest sprawiedliwy, bo oba zespoły miały po kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki.

Spodziewał się Pan takiego rozstrzygnięcia?

- Stawiałem właśnie na 0:0. Jadąc na mecz do Bełchatowa z kierownikiem naszej drużyny wierzyłem, że będzie remis. Do końca sezonu zostały jeszcze trzy kolejki, w których będziemy chcieli utrzymać przewagę nad GKS.

Kto według Pana odpadnie z wali o miejsce w barażach?

- Nie chce nikogo przed wcześniej skazywać, ale wierzę, że Górnik Łęczna będzie walczyć w barażach. O pozostałe miejsce będą musiały zabiegać Świt Nowy Dwór Mazowiecki i GKS.

Czego brakło bełchatowianom, by wygrać z RKS Radomsko?

- Przede wszystkim szczęścia oraz lepszej dyspozycji pomocników. Słabo zagrali Łukasz Garguła, Piotr Szarpak i Jacek Berensztajn.