III liga: Górnik - Pogoń 1:2

Staszowianie, dzięki zwycięstwu, przedłużyli swoje szanse na utrzymanie się w lidze, ale skomplikowali sytuację piłkarzom trenera Krzysztofa Szopy.
Wieliczanie zagrali lepiej niż w przegranym meczu ze Skawinką (0:3), ale drugi raz z rzędu schodzili z własnego boiska pokonani. O przebiegu spotkania zadecydowała pierwsza minuta po przerwie. Z rzutu wolnego piłkę wrzucił Krzysztof Trela, Piotr Błauciak trącił ją głową, a bramkarz Górnika Jacek Felsch zamiast złapać, odbił futbolówkę przed siebie. Robert Kurek z najbliższej odległości wypalił pod poprzeczkę i było 1:0 dla gości.

Także w pierwszej części groźniejsze akcje stwarzali staszowianie (Krzysztof Wołczek 7. min i Rafał Dudek). Gospodarze dopiero w końcówce pierwszej połowy zaatakowali odważniej i w ciągu pięciu minut mogli strzelić ze trzy gole. Najlepszą okazję stworzył w 39. min Piotr Gruszka, który z pięciu metrów strzelił w boczną siatkę. Gdyby podał wzdłuż bramki, nieobstawieni Tomasz Kępski i Maciej Musiał musieliby trafić.

Po stracie gola wieliczanie próbowali odrobić straty, choć to goście powinni podwyższyć wynik. W 57. min, po złym wybiciu Felscha Norbert Stachyra lobował do pustej bramki, ale bramkarz Górnika zdążył wrócić i wybić piłkę na róg. W 73. min po zagraniu Treli ze środka pola Stachyra w sytuacji sam na sam przerzucił piłkę nad wybiegającym Felschem i trafił do siatki. Przed końcem akcja rezerwowych Górnika dała gospodarzom honorowego gola. Marcin Lelonek zagrał do Łukasza Ciężarka, ten pobiegł lewym skrzydłem i podał do Gruszki, który skierował piłkę do bramki obok Roberta Stanka.

- Teraz mamy niewesołą sytuację - martwił się po meczu trener Górnika Krzysztof Szopa.