Lech Poznań - Groclin Grodzisk Wlkp., piątek, godz. 20

- Szanse obu drużyn na wygraną oceniam 50 na 50 - uważa trener Groclinu Bogusław Kaczmarek. - Wygramy i utrzymanie się będziemy mieli pewne - zapowiada pomocnik "Kolejorza" Łukasz Madej. Oba zespoły będą chciały przerwać passę dwóch meczów bez wygranej.
Dzisiejszy pojedynek jest niezwykle ważny dla obu zespołów. Dyskobolia jeszcze dwa tygodnie temu była murowanym kandydatem do gry w europejskich pucharach. Tymczasem porażka z Wisłą Płock i remis z Widzewem Łódź sprawiły, że zespół z Grodziska wcale nie może być pewny trzeciego miejsca w tabeli, które gwarantuje prawo gry w Pucharze UEFA. - Mamy wytyczony cel: puchary, i aby się od niego nie oddalić, nie możemy pozwolić sobie na stratę punktów w Poznaniu - uważa piłkarz Groclinu Jan Woś.

Lech z kolei walczy o utrzymanie się w ekstraklasie. Na pięć kolejek przed końcem rozgrywek poznaniacy są w dość dobrej sytuacji. Czekają ich jednak jeszcze mecze z bardzo silnymi zespołami - właśnie Groclinem, Legią Warszawa i Wisłą Kraków. - Mamy w tej chwili 31 pkt, a do utrzymania się potrzebnych jest 37. Liczę na to, że wygramy z najsłabszą w lidze Pogonią. Trzeba zatem poszukać jeszcze 3 pkt. Myślę, że zdobędziemy je już z Groclinem - uważa pomocnik "Kolejorza" Łukasz Madej.

Kogo zabraknie?

Największym problemem Dyskobolii jest kontuzja jej kapitana Tomasza Wieszczyckiego. - To przywódca zespołu - mówi trener Bogusław Kaczmarek. Po urazie mięśnia "Wieszczu" co prawda wznowił wczoraj treningi (truchtał), ale do końca nie będzie wiadomo, czy zagra od pierwszych minut. Jego ewentualnym zastępcą będzie prawdopodobnie Piotr Rocki. - To może być duże wzmocnienie Groclinu. Piłkarz, który długo siedzi na ławce rezerwowych i w końcu dostaje szansę, zawsze chce się pokazać z jak najlepszej strony. Często taki zawodnik zostaje nawet bohaterem meczu - mówi trener Lecha Bohumil Panik.

Wykluczony jest występ w Poznaniu kontuzjowanego Łukasza Groszkowa, a za kartki pauzuje Igor Kozioł. Brak dwóch defensywnych piłkarzy może oznaczać poważne kłopoty w grze obronnej Groclinu.

W Lechu na pewno zabraknie Krzysztofa Piskuły, a także Rafała Lasockiego, który znów ma uraz pachwiny. Pod znakiem zapytania stoi występ kapitana "Kolejorza" Piotra Reissa, który w środę miał wysoką gorączkę. Trener Kaczmarek nie wierzy w jego nieobecność. - Słyszałem już o wielu cudownych uzdrowieniach - mówi. Jeżeli Reiss nie wyzdrowieje, zastąpi go w środku boiska Michał Goliński.

Jak zagrają?

W obu klubach analizowano ostatnie występy rywali. Wszystko wskazuje na to, że to nie Lech zaatakuje w tym meczu. Poznaniacy będą raczej chcieli zmusić Groclin do przejęcia inicjatywy. - Nam odpowiada gra z kontrataku. Każdą stratę piłki przez przeciwnika w środku boiska potrafimy natychmiast wykorzystać. Szybko dwoma, trzema podaniami umiemy przenieść się pod bramkę rywala - mówi napastnik Lecha Bartosz Ślusarski.

Z kolei grodziszczanie będą chcieli wykorzystać ataki skrzydłami. Szybcy pomocnicy Groclinu Bogdan Prusek i Marcin Zając potrafią stworzyć przewagę i dokładnie dograć piłkę w pole karne. Lech będzie starał się ich wyłączyć z gry przy pomocy bocznych obrońców: Waldemara Krygera i wracającego do składu po pauzie za kartki Mirka Poledicy. - Przecież Waldek Kryger radził sobie z największymi kozakami w Bundeslidze - chwali poznańskiego obrońcę "Bobo" Kaczmarek. Natomiast trener Panik dodaje: - Obaj boczni obrońcy będą asekurowani przez stoperów. Przyda się przy tym przede wszystkim szybkość Bartka Bosackiego.

Niewykluczone, że trener Groclinu pośle do boju Grzegorza Rasiaka. Napastnik z Grodziska wraca do formy po chorobie i na pewno przyda się w walce z rosłymi obrońcami Lecha.

Zupełnie inne zespoły

Groclin Bogusława Kaczmarka dwa razy spotykał się z Lechem i oba spotkania wygrał. Jesienią 2001 r. grodziszczanie zwyciężyli na Bułgarskiej 2:0 w meczu Pucharu Polski. - Lech nie miał wtedy nic do powiedzenia. To były jednak zupełnie inne zespoły niż dzisiaj - mówi "Bobo".

Do drugiej konfrontacji doszło w rundzie jesiennej tego sezonu i w Grodzisku Groclin zwyciężył 4:1. - Oglądałem niedawno ten mecz i muszę przyznać, że od tego czasu obie drużyny znacznie zmieniły swoje składy. Do Groclinu doszli Sobolewski, Niedzielan i Kriżanac, a w Lechu grają Kaliszan, Kaczorowski, Gajtkowski i Poledica - mówi trener Panik.

Lech ostatni raz pokonał Groclin w listopadzie 1999 r. Lechici zwyciężyli w Grodzisku Wlkp., a decydującą bramkę Piskuła strzelił w doliczonym czasie gry.

Trenerzy chwalą rywali

- W Wielkopolsce są tak silne ekipy, że wszystkie trzy powinny być w pierwszej szóstce ligi. Lech na razie odstaje, ale temu zespołowi trzeba dać trochę czasu - uważa Kaczmarek. - O sile Lecha mówi fakt, że Sylwek Czereszewski siedzi na ławce rezerwowych. W Poznaniu jest grupa piłkarzy, którą z chęcią bym poprowadził - opowiada Kaczmarek.

- Widziałem Groclin podczas meczu z Widzewem. To naprawdę bardzo dobry zespół, który bez kolejnych wzmocnień w nowym sezonie z powodzeniem może walczyć nawet o mistrzostwo Polski - mówi Panik. - Liczę jednak na to, że derby wyzwolą w moich zawodnikach dodatkową mobilizację. Jestem przekonany, że stadion zapełni się do ostatniego miejsca i kibice pomogą nam odnieść zwycięstwo - dodaje Czech.

DLA GAZETY

Bartosz Ślusarski

napastnik Lecha Poznań

Dobrze, że pojechałem w tym tygodniu na mecz kadry młodzieżowej. To pozwoliło mi trochę odetchnąć, zapomnieć o kłopotach w Lechu, skoncentrować się na czymś innym. Liczę na to, że wreszcie trafię do bramki rywala. Mocno pracowałem w tym tygodniu nad wykorzystywaniem sytuacji podbramkowych. Na zgrupowaniu kadry mieliśmy nawet takie specjalne ćwiczenia. Natomiast wczoraj w Poznaniu zostałem sam po treningu i uderzałem na bramkę. Wychodziło mi nieźle, oby tak było w piątek, bo chciałbym wreszcie uszczęśliwić poznańskim kibiców, którym jestem to winien. Derby to mecz prestiżowy, dlatego ze wszystkich sił będziemy dążyć do wygranej. Jest na to szansa, bo Groclin nie jest ostatnio w najwyższej formie.

Jan Woś

pomocnik Groclinu

To dla nas bardzo ważny mecz i poświęciliśmy mu tydzień przygotowań. Z tego co widzę na treningach, to nie ma takiej możliwości, żebym zagrał w pierwszym składzie. Jestem zdrowy, ale wygląda na to, że nie jestem potrzebny w tej drużynie. Nie wiem, kto o tym decyduje - trener czy prezes. Wiosną zagrałem tylko 50 min w czterech meczach i nie podoba mi się to. Ostatni mecz Lech przegrał z Groclinem 1:4 i to na pewno zabolało, że taka wielka drużyna została ograna przez zespół z małej miejscowości. Dlatego spodziewamy się, że pała żądzą rewanżu. Czekają nas ciężkie, szczególnie pierwsze, minuty.

Radosław Sobolewski

pomocnik Groclinu

Spodziewamy się ciężkiego meczu. My chcemy wygrać, Lech także. Taka rywalizacja powinna wyjść z pożytkiem dla kibiców, którzy pewnie zapełnią stadion. Będę się starał, bo w telewizji słyszałem o możliwości powołania mnie do kadry przez trenera Pawła Janasa. Ze mną nikt na ten temat nie rozmawiał.

LECH - GROCLIN

Bilety na spotkanie derbowe kosztują 25 i 20 zł. Kasy stadionu przy ul. Bułgarskiej będą dzisiaj czynne od godz. 15. Spotkanie rozpocznie się o godz. 20. Transmitować je będzie Canal+ Niebieski, a także Radio Merkury.

Poznańscy kibice przygotowują - jak zwykle - efektowną choreografię stadionową. Między innymi z 10 tys. kartoników utworzony zostanie ogromny obraz. Kartoniki ufundowała firma Talex - jeden ze sponsorów meczu. Drugim jest Kinepolis.

W przerwie odbędzie się konkurs rzutów karnych. Zwycięzca pojedzie na wycieczkę do Paryża. Pozostali uczestnicy otrzymają podwójne zaproszenia do Kinepolis i książki "Futbolowa gorączka" Nicka Hornby'ego.



20 pierwszych Czytelników, którzy dziś o godz. 9.30 zjawią się w naszej redakcji przy ul. Kościuszki 57 w Poznaniu (trzecie piętro) z egzemplarzem dzisiejszej "Gazety" w ręce, dostanie od nas bilety na mecz Lech - Groclin.