Kozienice przegrały z Jagiellonią

W meczu na szczycie MG MZKS Kozienice przegrał na własnym boisku z liderem ligi - Jagiellonią Białystok 0:1. Trener Jan Makowiecki chwalił rywali za konsekwencję i dojrzałość taktyczną
Lider tabeli odniósł w Kozienicach zasłużone zwycięstwo. Był zespołem lepiej zorganizowanym, a przede wszystkim skuteczniejszym.- Oczywiście cieszę się ze zwycięstwa, tym bardziej że już dawno nie graliśmy na tak fatalnym boisku - mówił po meczu trener gości Witold Mroziewski.

Trudno oczywiście nie zgodzić się z opinią szkoleniowca na temat boiska, które ze względu na planowany remont niebawem zostanie najprawdopodobniej zaorane. Wczoraj warunki gry były takie same dla obu zespołów, a nieliczna publiczność mogła przekonać się, że w tym meczu karty rozdawali piłkarze z Białegostoku.

Spotkanie dwóch czołowych zespołów ligi lepiej rozpoczęli gospodarze. Tuż po wznowieniu gry Edward Czaplarski "obsłużył" dokładnie Grzegorza Sykułę, a ten silnym strzałem z ostrego kąta zmusił Andrzeja Olszewskiego do zaprezentowania najwyższego kunsztu bramkarskiego. W kolejnych minutach oba zespoły stworzyły zaledwie po jednej groźnej sytuacji. W obu przypadkach zabrakło jednak precyzji. Ponieważ z boiska wiało nudą, kibice sporo uwagi koncentrowali na interwencji policji, która zmuszona została do wskazania fanom Jagiellonii ich miejsca w wydzielonym sektorze.

W 32. min zapadło rozstrzygnięcie. Po akcji w środkowej strefie boiska wszędobylski pomocnik Marcin Danielewicz długim podaniem otworzył drogę do bramki - Dzidosławowi Żuberkowi. Piłkarz przyjął piłkę i strzałem z około 16 m pokonał niepewnie interweniującego Roberta Stawiarskiego.

Przerwa nie zmieniała zasadniczo obrazu gry. Gospodarze co prawda atakowali, ale wyglądało to jak przysłowiowe walenie głową w mur. Dobrze zorganizowana obrona "Jagi" radziła sobie bez większych problemów z niepewnie poczynającymi sobie napastnikami Kozienic. Ponieważ w drużynie gospodarzy brakowało reżysera gry, większość akcji była rwana i dość chaotyczna.

Jagiellonia potwierdziła w Kozienicach klasę, choć nie zaprezentowała niczego nadzwyczajnego.



MG MZKS KOZIENICE - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 0:1 (0:1).

Bramka: Żuberek (32.)

MZKS: Stawiarski - Misztal, Procki, Gogacz, Skórnicki, Rzeszotek (74. Kalinka), Ura (46. A. Strąg), Czaplarski, Sykuła, Seremak, Ogonek (58. Godlewski).

Jagiellonia: Olszewski - Kulig, Zalewski, Speichler (80. Chrobot), Marcinkiewicz, Danielewicz (Tyczkowski), Dzienis, Bańkowski, Łatka, Kobeszko (82. Strzeliński), Żuberek.

Sędziował: Robert Kubas (KS Rzeszów).

Żółta kartka: Marcinkiewicz.

Widzów 500.



Dla Gazety

Jan Makowiecki

trener MG MZKS Kozienice

Przegraliśmy z zespołem klasowym. Jagiellonii trzeba pogratulować nie tylko dobrej gry, ale również awansu do drugiej ligi. Moi zawodnicy zagrali na tyle, na ile było ich stać. Od pewnego czasu trapią nas kontuzje. Przeciwko Jagiellonii Grzegorz Seremak i Jacek Gogacz wyszli na boisko, mimo że mają nie zaleczone urazy. Rezerwy oparte są na młodzieży, która się stara, ale na tak klasowy zespół jak Jagiellonia to trochę za mało.



Marcin Danielewicz

pomocnik Jagiellonii

To było ważne i trudne spotkanie, którego się obawialiśmy. Zarówno my, jak i Kozienice odczuwaliśmy już skutki sezonu. My przez większą część ligi graliśmy praktycznie w jedenastu. Chcieliśmy osiągnąć korzystny rezultat i to nam się udało. Do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze pięć kolejek. Oczywiście awans jest naszym celem. Jeśli osiągniemy odpowiednią przewagę punktową, będziemy mogli mówić o realizacji celu. Na razie gramy dalej!

wysł. jack