Sport.pl

Ruch Chorzów ma nowy gabinet odnowy biologicznej

Piłkarze Ruchu są od kilku tygodni katowani na różne sposoby: biczami wodnymi, ultradźwiękami, a nawet (o zgrozo!) prądem.
Piłkarze Ruchu Chorzów grają wiosną koszmarnie. Mogą się usprawiedliwiać na różne sposoby, ale jeden argument ostatnio im odpadł. Do niedawna "niebiescy" byli w gronie pierwszoligowych klubów, które nie miały własnych urządzeń do odnowy biologicznej. - Traciliśmy czas i pieniądze. Teraz mamy wszystko na miejscu, na Cichej - mówi Jacek Blok, rzecznik prasowy Ruchu

Klub wyposażyła w specjalistyczny sprzęt firma Technomex z Gliwic. W zamian za reklamę "niebiescy" dostali urządzenia do testowania.

W gabinet odnowy zamieniła się jedna z szatni. - Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy. Prawdopodobnie mamy jeden z lepiej wyposażonych gabinetów odnowy w Polsce. Wanny, hydrowirówki, lasery, przyrządy do rehabilitacji i jeszcze kilka urządzeń, których nazwy nie pamiętam - śmieje się Blok.

W wyposażeniu znalazł się m.in. pangentor - czyli siłownik do wanny z solanką, zestaw do przygotowywania okładów parafinowo-borowinowych FANGO oraz maszyny do fizykoterapii leczące prądem i ultradźwiękami.

Leszek Osada, kierownik drużyny, który przez sześć lat był fizykoterapeutą i masażystą zespołu, podkreśla, że nowy gabinet bardzo ułatwia pracę. - Dzięki niemu różnym urazom i dolegliwościom możemy zaradzić na miejscu. Wcześniej podróżowaliśmy po całym Śląsku. Korzystaliśmy z gościnności aquaparku w Tarnowskich Górach, zakładu przyrodoleczniczego w Chorzowie czy nawet jednego z hoteli w Katowicach. Teraz piłkarze mogą skorzystać z urządzeń po każdym treningu, a już po meczu obowiązkowo. Dzięki odnowie i odżywkom dużo szybciej regenerują siły - podkreśla Osada.





Dla gazety

Marcin Malinowski, pomocnik Ruchu

Jesteśmy bardzo zadowoleni z nowego gabinetu. A właściwie z urządzeń, bo gabinet to już był. Masaże wodne czy krioterapia na pewno są dużo bardziej skuteczne niż normalne masaże. Co prawda zaraz po zabiegu jestem bardziej zmęczony niż przed, ale potem czuję, jak zmęczenie odpływa. Prądem czy ultradźwiękami leczą się głównie zawodnicy kontuzjowani. Czy to jest przyjemne? No, nie za bardzo, ale jak człowieka coś boli i chce szybko wrócić do zdrowia to nie zaprząta sobie tym głowy.

not. tod