Przed meczem Warszawianka - Vive Kielce, sobota godz. 17

- To będzie zupełnie inny mecz niż ten w środę - przewiduje Aleksander Malinowski, trener piłkarzy ręcznych Vive przed sobotnim wyjazdowym meczem z Warszawianką. Jeśli kielczanie wygrają, na drodze do mistrzostwa stać będzie już tylko Wisła Płock
Na dwie kolejki przed końcem sezonu sytuacja w ekstraklasie jest jasna. Poznaliśmy już niemal wszystkie rozstrzygnięcia, nie wiadomo tylko najważniejszego - kto będzie mistrzem Polski. Obrońca mistrzowskiego tytułu, Wisła Płock prowadzi z 55 punktami, a tylko punkt mniej ma Vive. O wszystkim ma zdecydować ostatni mecz sezonu, pojedynek Vive - Wisła w przyszły piątek w Kielcach.

Ale żeby był to mecz o jakąkolwiek stawkę, kielczanie muszą wygrać w sobotę w Warszawie. Nawet remis może pogrzebać szansę na mistrzostwo - Wisła jest lepsza od kielczan o sześć goli i ciężko się spodziewać, że Vive mogłoby wygrać z płockim zespołem siedmioma trafieniami. - Nie ma co spekulować. Trzeba pokonać Warszawiankę - przerywa dywagacje Wojciech Partyka, kierownik kieleckiej drużyny.

Vive już raz w tym tygodniu wygrało w hali Warszawianki. W środę w półfinale Pucharu Polski kielczanie zwyciężyli 41:34. - Dobrze zagrał Karol Bielecki, Robert Nowakowski, Radek Wasiak - ocenia Aleksander Malinowski. Mecz był jednak słaby, bo obie drużyny nie przywiązywały dużej wagi do obrony. Teraz musi być lepiej, przynajmniej w wykonaniu kielczan. Warszawianka zrobi z pewnością wszystko, by pierwszy raz w tym sezonie pokonać Vive - stołeczny zespół przegrał do tej pory wszystkie cztery spotkania.

Gościom pomagać będą także kieleccy kibice, których do stolicy wybiera się ponad setka. - Jeśli ktoś chce sobie jeszcze zarezerwować bilet, proszę o szybki kontakt - mówi Andrzej Jung, dyrektor Vive. Telefon do klubu: 345 10 44.

Pozostałe mecze

O miejsca 1.-6.: Wisła Płock - MMTS Kwidzyn, Mercus Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław; 7.-12.: Anilana Łódź - Olimpia Piekary Śląskie, AZS AWF Warszawa - Wybrzeże Gdańsk, Chrobry Głogów - MOSiR Zabrze



Mówi Aleksander Malinowski

Piotr Rozpara: To będzie już piąty Wasz mecz z Warszawianką. Czy rywale mogą czymś zaskoczyć?

Aleksander Malinowski: Raczej nie, choć wystawią nieco mocniejszy skład niż w środę. Zagra już Adrian Anuszewski, a to duże wzmocnienie rozegrania. Nadal będzie brakowało Dmitrija Diegtiarowa, bo jest po operacji barku.

W środę Pański zespół nie miał problemów ze zwycięstwem, choć nie zagrał wielkiego pojedynku.

- To będzie zupełnie inne spotkanie. Warszawianka raczej nie nastawiała się na puchar, zagrała na luzie. Nie sądzę jednak, żeby odpuścili ligowy mecz. Będą walczyć.

Czego się Pan najbardziej obawia?

- Niezłe mecze ma z nami bramkarz Marcin Wichary, na rozegraniu pomoże Anuszewski. Jednak nadal najwięcej bramek zdobywają skrzydłowi [w środę Piotr Obrusiewicz i Leszek Starczan zdobyli łącznie 18 goli - pr]. Jeśli nie damy im możliwości do kontry, powinno być dobrze.

Po środowym meczu na uraz kolana narzeka Paweł Sieczka. Zagra w sobotę?

- Raczej tak, to nie jest żadna poważna kontuzja. Uderzył się w kolano. Nic nie pękło, nic się nie urwało, ale kolano spuchło Wszystko powinno być w porządku.

Pierwszy raz po kontuzji prawie całe spotkanie zagrał Filip Kliszczyk.

- Już się odnalazł. Jeszcze czasem zdarzają mu się nieskuteczne rzuty, ale bierze na siebie odpowiedzialność. Wraca do wysokiej formy.