III liga: MKS wciąż walczy

Występujący pod wodzą nowego szkoleniowca - Krzysztofa Kołaczyka - piłkarze MKS Myszków wygrali przed własną publicznością 3:2 ze Skalnikiem Gracze
Krzysztof Kołaczyk, który zastąpił w minionym tygodniu na stanowisku trenera MKS-u Krzysztofa Wiernika, nie mógł sobie chyba wymarzyć lepszego debiutu. Myszkowianie wreszcie zagrali dobre spotkanie. Co prawda przeciwnik nie należy do ligowych potentatów, jednak styl, w jakim wygrali w sobotę piłkarze z Myszkowa, może skłaniać do optymizmu.

- W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze presingiem i dlatego udało się wywalczyć aż dwie bramki - oceniał ten pojedynek myszkowski szkoleniowiec. - Po zmianie stron wprowadziłem na boisko młodych zawodników. Są uzdolnieni, wierzę w ich umiejętności, jednak w ciężkich meczach jeszcze nie zawsze wytrzymują psychicznie.

Pierwszy kwadrans spotkania to okres dominacji MKS-u. Gospodarze zdecydowanie ruszyli do przodu. Pierwszą okazję do strzelania bramki zmarnował w 6. minucie Andrzej Sazanowicz. Jego strzał głową o kilka centymetrów minął słupek. Minutę później bliski strzelenia bramki był Sylwester Kulawik.

Okres dobrej gry myszkowianie przypieczętowali zdobyciem dwóch bramek. Pierwsza z nich padła w 22. minucie. Po olbrzymim zamieszaniu na polu karnym Skalnika do piłki dobiegł Kulawik, który strzałem z 12 metrów po raz pierwszy pokonał bramkarza drużyny przyjezdnej Grzegorza Bąka.

Cztery minuty później było już 2:0. Myszkowianie wykonywali rzut rożny. Potok dograł futbolówkę do Pawła Krawczyka. Ten wrzucił ją wprost na głowę Sazanowicza, który z bliskiej odległości trafił prosto w okienko.

Po zmianie stron inicjatywę odzyskali gospodarze. W 49. minucie po dwójkowej akcji Sazanowicz - Cezary Mazurkiewicz, ten ostatni był bliski strzelenia trzeciej bramki, jednak dobrze interweniujący Bąk zażegnał niebezpieczeństwo.

Kolejna bramka dla MKS-u padła dwie minuty później. Gospodarze wyprowadzili kontrę. Zainicjował ją Sazanowicz. Po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów napastnik MKS-u wypatrzył nieobstawionego Krawczyka. Dokładnie podał mu piłkę, a ten sprytnym strzałem przelobował wychodzącego na przedpole bramkarza Skalnika.

W końcówce do głosu doszli zawodnicy gości. W 75. minucie nieporozumienie obrońców MKS-u wykorzystał Zygmunt Bąk, który strzałem z ostrego kąta pokonał Patryarchę, a wynik meczu ustalił w 89. minucie Radosław Maciejewski.

Dzięki zwycięstwu myszkowianie mają jeszcze szanse utrzymać się w III lidze.

MKS Myszków - Skalnik Gracze 3:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Kulawik (22.), 2:0 Sazanowicz (26.), 3:0 Krawczyk (51.), 3:1 Bąk (75.), 3:2 Maciejewski (89.);

MKS: Patryarcha - Kołaczyk, Jarosz, Maternik, Mazurkiewicz, Kurzaczek (89. Majchrzak), Stefański (69. Góra), Kulawik, Krawczyk, Potok Ż, Sazanowicz Ż (76. Szczepaniak);

Skalnik: Bąk - Żarów, A. Matkowski, P. Matkowski, Buczyński, Krasoń (46. Szczepańczyk), Majewski Ż, Jankowski, Bąk, Wolański, Maciejewski.