Siatkarki Gwardii zajęły siódme miejsce w ekstraklasie

Siatkówka. Gwardia dwa razy wygrała ze Skrą Warszawa i w efekcie zajęła siódme miejsce w lidze. - Zagraliśmy naprawdę dobre spotkania, które nie przypominały dożynek - powiedział po niedzielnym meczu trener Jacek Grabowski.
Działacze Gwardii i Skry za zgodą PZPS umówili się, że o tym, kto zajmie siódme miejsce w lidze, zdecydują jedynie dwa mecze, które zostaną rozegrane we Wrocławiu. Siódme miejsce miała zatem zająć drużyna lepsza we wrocławskim dwumeczu.

W sobotę Gwardia bez większych problemów pokonała Skrę. W drugim secie przyjezdne ze stanu 3:7 zdołały co prawda po asie serwisowym Jarockiej wyrównać na 11:11. Jednak potem gwardzistki znów uzyskały bezpieczną przewagę. W trzecim secie zanosiło się jeszcze na niespodziankę, bo Skra prowadziła kolejno 4:1 i 8:4, ale znów Gwardia odrobiła starty i pewnie wygrała tę partię do 17.

W niedzielnym rewanżu przewaga wrocławianek była już przygniatająca. W pierwszym secie było nawet 22:8! Gwardzistki bardzo dobrze zagrywały oraz broniły, a Skra zdobywała punkty głównie po błędach rywalek. Skończyło się prawdziwym pogromem przyjezdnych, które z trudem zdołały przekroczyć granicę dziesięciu punktów. Wyraźnie widać było brak pierwszej rozgrywającej Skry - Moniki Smak, która przeszła operację usunięcia wyrostka robaczkowego.

W kolejnych dwóch setach sytuacja nie zmieniła się. Gwardzistki zdecydowanie górowały nad rywalkami. Czasami odnosiło się wrażenie, że Skra gra bez obrony, bo nawet ataki z drugiej linii wrocławianek z reguły omijały blok. Pod koniec drugiego oraz trzeciego seta trener Jacek Grabowski mógł wpuścić na parkiet Violettę Szkudlarek, Annę Wiśniewską oraz Irminę Zamarę, co też pozwoliło Skrze na częściowe odrobienie strat.

- Cieszę się, że na ostatnie mecze sezonu zdołaliśmy się odpowiednio zmobilizować, zagraliśmy naprawdę dobre spotkania, które nie przypominały dożynek. Zajęliśmy siódme miejsce. Odczuwamy pewien niedosyt, ale z drugiej strony ktoś w tej wyrównanej stawce musiał być nawet ósmy. Gdyby ktoś przed sezonem gwarantował mi, że zagramy w czwórce z Naftą, Bankiem i Skrą, brałbym to w ciemno. Okazało się, że właśnie z tymi zespołami zagraliśmy i zajęliśmy miejsce trzecie. Żałować tylko można, że to była ta dolna czwórka - podsumował występy swoich podopiecznych Jacek Grabowski.

Sobota: ZEC ESV Gwardia - Skra 3:0 (25:17, 25:16, 25:18)

Gwardia: Świętońska, A. Barańska, Kaczor, Bamber, Mroczkowska, Wojno, Jagiełło (libero) oraz Szkudlarek; Skra: Jarocka, Szelukina, Tatarina, Sadowska, Pycia, Szeszko, Kozieł (libero) oraz Solipiwko.

Niedziela: ZEC ESV Gwardia Wrocław - Skra Warszawa 3:0 (25:11, 25:18, 25:21).

Gwardia: Świętońska, A. Barańska, Kaczor, Bamber, Mroczkowska, Wojno, Jagiełło (libero) oraz Zamara, Wiśniewska, Szkudlarek; Skra: Jarocka, Pycia, Szeszko, Sadowska, Szelukina, Solipiwko, Kozieł (libero) oraz Ślusarczyk i Tataryna.