Polonia - Anwil 77:87

- Anwil po raz kolejny okazał się zespołem dojrzalszym - komentował porażkę Polonii jej trener Dariusz Szczubiał. - Goście cały czas kontrolowali przebieg meczu, a my momentami graliśmy najgłupszą koszykówkę pod słońcem.


To miał być dla Polonii kolejny mecz o wszystko - po ostatniej porażce w Ostrowie szanse na trzecie miejsce zmalały do zera, kolejnym celem miało być czwarte miejsce, dzięki któremu Polonia mogła zapewnić sobie przewagę własnego boiska w pierwszej rundzie play off, w której zmierzy się na 99 procent właśnie z ostrowianami. Przez trzydzieści kilka minut Polonia dotrzymywała kroku Anwilowi, który grał mądrze, wykorzystując swoje największe atuty - szybkie rozrzucenie piłki po obwodzie i rzut z dystansu. Kilka błędów w rozegraniu akcji w samej końcówce sprawiły, że goście objęli kilkupunktowe prowadzenie i poloniści musieli szybko przerywać akcje Anwilu faulami, licząc, że włocławianie będą pudłować. Armands Skele i Tomas Pacesas trafiali jednak pewnie i Polonia zamiast odrabiać straty, coraz bardziej traciła dystans i przegrała wyraźnie.

O wiele boleśniejsza dla Polonii niż przegrana i strata szans na zajęcie czwartego miejsca może okazać się plaga kontuzji rozgrywających i obrońców. W cywilnym stroju zasiadł w sobotę na ławce kontuzjowany Krzysztof Sidor, a już po dwóch minutach z gry wypadł Walter Jeklin, który popchnięty po rzucie trzypunktowym źle stanął na prawej nodze i nie wrócił już na parkiet. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy o zmianę poprosił Rolandas Jarutis (naciągnięcie ścięgien bocznych stopy) i warszawianie zostali z tylko jednym rozgrywającym. Goran Kalamiza bardzo się starał, ale agresywni obrońcy Anwilu skutecznie utrudniali mu życie (czytaj: wymuszali straty i rozpaczliwe podania).

- Nasza sytuacja na pozycjach 1 i 2 (rozgrywający i rzucający obrońca) jest co najmniej niewesoła. Nie wiem co robić, może znów zatrudnimy Duane'a Coopera? - stwierdził trener Dariusz Szczubiał. - Jak wygląda sytuacja Waltera i Rolandasa? Na razie boli - dodał ironicznie.

Boleć musiało trenera Polonii także oglądanie meczu. Poloniści mieli bardzo dobre momenty gry - początek drugiej kwarty wygrali 8:0 - ale przeplatali je zupełnie nieprzemyślanymi akcjami, co skwapliwie wykorzystywali przeciwnicy. - W decydujących momentach mieliśmy mniej asów niż Anwil - przyznał Leszek Karwowski. - Ed O'Bannon w ataku miał świetny dzień, ale sam nie mógł wygrać meczu.

Asami Anwilu w sobotę w Karczewie (w hali AWF odbywały się targi) byli Pluta i Pacesas. Razem trafili dziesięć trójek (Pluta trafił 5 z 7 prób, Pacesas 5 z 6), dzięki którym Anwil mógł kontrolować mecz. Kibice, rezerwowi i sztab trenerski Polonii łapali się za głowę, gdy Polak lub Litwin po raz kolejny trafiali za trzy, bo obrońcy pozostawiali im dużo miejsca. - Jak można było ich tak zostawić, to najgłupsza koszykówka na świecie - denerwował się trener Szczubiał.

- Za bardzo chcieliśmy sobie pomagać - tłumaczył Leszek Karwowski. - Nie chcieliśmy pozwolić przeciwnikowi na łatwe punkty i stąd brały się wolne pozycje na obwodzie. Przyznaję, że sam zawaliłem jedną taką akcję.

Polonia miała jednak przede wszystkim ogromny problem ze zdobywaniem punktów. Spokojne, długie akcje Anwilu prawie zawsze kończyły się znalezieniem wolnego zawodnika, który mógł zdobyć punkty. - To nie był łatwy mecz dla nas, gdybyśmy nie trafili kilku ważnych rzutów, wynik mógłby być inny - skromnie stwierdził Andrzej Pluta. Akcje warszawian były rwane, brakło zmian tempa, które mógł wnieść do gry Jarutis. Kilkakrotnie zupełnie niepotrzebnie pod kosz pakował się Robert Pacocha, Kalamiza zbyt długo trzymał piłkę, a wszyscy Poloniści fatalnie pudłowali z dystansu.

- Cieszę się ze zwycięstwa, wygraliśmy dzięki trójkom i rzutom wolnym w końcówce, które mogliśmy jednak rzucać lepiej - skomentował trener wrocławian Andrej Urlep.

- Dopóki zajęcie czwartego miejsca będzie możliwe, będziemy walczyć - zapowiedział Szczubiał. - Poczekamy na prześwietlenia i zobaczymy, czy Walter i Rolandas będą mogli grać. To bardzo twardzi ludzie, więc jeśli będą mieli do przezwyciężenia tylko ból, wiem, że wyjdą na boisko.



Polonia Warbud Warszawa - Anwil Włocławek 77:87

Kwarty: 18:19, 11:14, 21:19, 27:35

Polonia: O'Bannon 27, Taylor 10, Jarutis 8 (1), Karwowski 5, Jeklin 3 (1) oraz Kalamiza 10 (1), Prawica 9 (1), Pacocha 4, Hlebowicki 1.

Anwil: Pluta 25 (5), Pacesas 21 (5), Krupalija 17 (2), Nordgaard 6 (1), Bocevski 3 oraz Skele 9, Lang 4, Witka 2, Dabkus 0, Andruska 0.

Gracze meczu: Andrzej Pluta i Tomas Pacesas - fenomenalna skuteczność rzutów trzypunktowych