Czy kary po meczu z Czarnymi pogrążą koszykarzy Legii?

Walczący o utrzymanie w PLK koszykarski zespół Legii zostanie na pewno ukarany za zachowanie zawodników i spikera, a także brak odpowiedniej ochrony po niedzielnym meczu z Czarnymi Słupsk. Nie wiadomo, czy dodatkowe kary dosięgną także trenera Jacka Gembala i kapitana zespołu Andrzeja Sinielnikowa
Na dwie sekundy przed końcem niedzielnego spotkania sędziowie nie odgwizdali żadnego faulu po starciu, do jakiego doszło na środku boiska między Augenijusem Vaskysem z Czarnych i Dominikiem Czubkiem. Zdaniem warszawiaków przewinił Litwin, który później zdobył zwycięskie punkty dla swojego zespołu (Czarni wygrali 90:89).

Od razu po meczu legioniści złożyli protest. Dziś wiadomo, że nie będzie on rozpatrywany przez PLK. Legia powinna bowiem zapłacić 5 tys. zł kaucji, a takiej sumy klub nie posiada. Co więcej warszawiacy będą musieli teraz zapłacić zgodnie z regulaminem 500 zł, za to że złożyli protest a nie wpłaciłli wymaganej kaucji.

Zresztą wniosek w sprawie "był faul czy nie" w meczu z Czarnymi nie miał żadnych szans powodzenia. - W przepisach jest wyraźnie napisane, że zapis wideo nie może być powodem do zmiany wyniku meczu lub jego powtórzenia. Pamiętamy choćby sytuację z finału Euroligi w 1996 r., kiedy Stojko Vranković bez wątpienia nieprawidłowo blokował rzut w ostatniej sekundzie i dzięki temu Panathinaikos wygrał Euroligę, a nie Barcelona. To był błąd sędziów, ale trzeba było się z tym pogodzić - mówi komisarz PLK Bolesław Antonijczuk.

Akcja Legii byłaby zresztą dopiero drugim tego typu oficjalnym protestem w historii PLK (od 1997 r.), poprzedni - jakieś pięć lat temu - złożył Trefl Sopot i nic nie wywalczył.

Trener Jacek Gembal po obejrzeniu zapisu wideo z meczu podtrzymuje swoje zdanie - faul był ewidentny. - Ta akcja zaważyła na wyniku meczu. Błędy sędziów się zdarzają, były także w tym meczu na niekorzyść obu zespołów. Ale ta sytuacja była łatwa do oceny, bo wszystko działo się na środku boiska. Pan [Jakub] Zamojski nas oszukał. Nie twierdzę, że celowo, ale jeśli jest taki słaby, to nie ma prawa sędziować - mówi szkoleniowiec Legii.

Nie do końca z jego interpretacją zgadza się komisarz tego meczu (a jednocześnie szef polskich sędziów) Zbigniew Szpilewski. - Po obejrzeniu sytuacji na wideo nie jestem przekonany na 100 procent. Przychylałbym się do opinii, że Czubek wykonał artyzm. Jest bardzo prawdopodobne, że sędziowie podjęli prawidłową decyzję - mówi Szpilewski. Jednocześnie odmówił oceny pracy sędziów. - Nie wypowiadam się na ten temat publicznie. Jeśli arbitrzy zostaną ukarani, będą się państwo mogli w tym zorientować, obserwując, czy zostają wyznaczeni do prowadzenia następnych spotkań - dodał Szpilewski. Takie przypadki już w tym sezonie były, co potwierdza prezes PLK Janusz Wierzbowski.

Legię czekają jednak najprawdopodobniej dodatkowe kary. Szpilewski zapowiada, że w swoim sprawozdaniu opisze zachowanie koszykarzy, którzy zaatakowali sędziów po meczu (Czubka i Andrzeja Sinielnikowa), spikera (po wyłączeniu mikrofonu dołączył do osób atakujących arbitrów) oraz "nieodpowiednią ochronę na meczu". - Chcę tylko podkreślić pozytywną rolę trenera Jacka Gembala w tonowaniu nastrojów po meczu. Zapewne najbardziej to wszystko przeżył, ale potrafił się zachować. Współczuję Legii, ale to, co się stało, nie może pozostać bez reakcji - mówi Szpilewski.

Nie słyszał on jednak słów ykrzyczanych przez Sinielnikowa po meczu: "A teraz idźcie wp... sędziom!!!", które kapitan Legii potwierdził jeszcze później w wypowiedzi dla "Gazety" i "Przeglądu Sportowego", a także stwierdzeń Gembala na konferencji prasowej, kiedy trener mówił bez ogródek o tym, że sędziowie "okradli" Legię ze zwycięstwa. Skoro nie będzie tego w sprawozdaniu Szpilewskiego, komisarz PLK uzna, czy można ukarać zawodnika na podstawie doniesień prasowych (jest taka możliwość). Zgodnie z regulaminem Sinielnikowowi grozi za "niesportowe zachowanie" 1-5 tys. zł kary i do trzech miesięcy zawieszenia, a Gembalowi za "krytykowanie sędziów" tylko kara finansowa w tym samym wymiarze. - Nie mam komentarza do zachowania Sinielnikowa. A oceni je komisarz PLK, bo po to jest zatrudniony - mówi prezes Wierzbowski.

Wszystkie te sumy mogą być gwoździem do trumny sekcji koszykarskiej Legii, która - jak się okazało przy okazji - nie miała nawet pieniędzy, żeby zgodnie z zasadami zapłacić sędziom przed meczem za ich pracę. Spotkanie z Czarnymi w ogóle by się nie odbyło, gdyby nie deklaracja prezesa PLK, który zagwarantował wypłatę z kasy ligi. - Odwołanie meczu byłoby najgorsze, dlatego tak postanowiłem. Zapłacimy, ale będziemy dochodzili od Legii zwrotu sumy. Ale to był pierwszy i ostatni taki przypadek. W tym tygodniu wprowadzę zapis w regulaminie, który rozwiąże takie sytuacje jednoznacznie - nie zapłacisz sędziom, jest walkower - mówi Wierzbowski. - Na pewno brak wypłaty nie miał wpływu na postawę sędziów - deklaruje Szpilewski.

Decyzje PLK powinny zapaść w tym tygodniu. - Taki jest regulamin, trudno. Ja za płacenie kar nie odpowiadam, ja się zajmuję szkoleniem. Klub się będzie musiał martwić - mówi Gembal.