AZS Zagaz Koszalin awansował do ekstraklasy

I LIGA KOSZYKARZY. W sobotę wieczorem AZS Koszalin pokonał w decydującym meczu finału play off Turów Zgorzelec 95:81.
Już na dwie godziny przed rozpoczęciem piątego, decydującego o awansie do ekstraklasy meczu play off w hali w Zgorzelcu nie było wolnego miejsca. Tym, którzy nie dostali się do środka, pozostało oglądanie spotkania na ogromnym telebimie przed halą. Z Koszalina przyjechała do Zgorzelca blisko 70-osobowa grupa kibiców AZS-u.

Szczęście zespołowi gospodarzy miała przynieść pochodząca z Łagowa koło Zgorzelca Miss Polonia Marta Matyjasik, która także zasiadła na trybunach. Nic to nie dało, szczęście było po stronie gości.

Pierwsze minuty spotkania wskazywały, że gospodarze rozstrzygną mecz na swoją korzyść. Już w ósmej minucie Turów prowadził 20:8. Wściekły trener gości Jerzy Olejniczak przeprowadzał zmianę za zmianą, na niewiele się jednak zdały. Dopiero gdy AZS postawił strefę, przewaga Turowa stopniała do kilku punktów, ale podopieczni Czesława Dasia wciąż kontrolowali przebieg meczu.

Punktem zwrotnym spotkania okazała się 21. minuta, kiedy Grzegorz Mordzak wbiegał z piłką pod kosz i zderzył się z obrońcą gości Tomaszem Dąbrowskim. Starcie wyglądało bardzo dramatycznie. Mordzak upadł i przez ponad minutę zwijał się z bólu i nie podnosił z parkietu. Na wpół przytomnego zawodnika znieśli z boiska lekarze i kolega z zespołu Dariusz Lewandowski. Karetka pogotowia odwiozła rozgrywającego Turowa do szpitala. Okazało się, że zawodnik ma naderwany przyczep mięśnia uda. Założono mu gips na 10 dni. Od tego momentu gra gospodarzy zawaliła się.

- Brak Mordzaka podciął nam skrzydła. Bez niego nic nam nie szło - komentował po meczu skrzydłowy Turowa Sławomir Nowak.

Za to koszalinianie z każdą minutą zaczęli powiększać przewagę.

W połowie czwartej kwarty AZS prowadził 81:69. W ostatnich minutach zawodnicy Turowa nie byli już w stanie nawiązać walki i przegrali.

Po spotkaniu kibice gospodarzy opuszczali halę ze łzami w oczach. W tym czasie na ławce AZS-u panowała euforia. Zgodnie z tradycją zawodnicy obcięli trenerowi Olejniczakowi krawat i podrzucali szkoleniowca go do góry, świętując po 12 latach powrót do ekstraklasy.

Turów Zgorzelec81
AZS Koszalin95
Kwarty: 24:14, 16:24, 25:32, 16:25

Turów: Nowak 20 (1), Lewandowski 13, Zabłocki 9 (2), Mordzak 6 (1), Czerniak 4 oraz Samiec 22, Żak 3, Skowroński 2, Kuzian 2.

AZS: Karaś 27 (3), Tomaszewski 15 (1), Briegmann 12 (2), Darnikowski 3 (1), Klocek 2 oraz Balcerzak 15, Dąbrowski 12, Rajkowski 9 (1), Koczan 0, Miłoszewski 0.



Dla "Gazety"

Jerzy Olejniczak, trener AZS-u

- Początek meczu nie był najlepszy w wykonaniu moich zawodników. W przerwie w szatni padły ostre słowa. Powiedziałem im, że taka szansa może nam już się nie powtórzyć i że jesteśmy w stanie wygrać to spotkanie, bo jadąc tu, miałem przeczucie, że wygramy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Andrzej Czubaj, prezes AZS-u Koszalin

- Spełniły się nasze marzenia. Jestem szczęśliwy, że po czterech latach ciężkiej pracy udało się zrealizować nasze założenia. Od początku zespół był budowany do awansu. Chcieliśmy tam dotrzeć małymi krokami. Teraz zawodnicy będą mieli kilka dni wolnego, natomiast zarząd bierze się do pracy. Musimy się przygotować do pobytu w ekstraklasie. O premie zawodników za wywalczenie awansu proszę być spokojnym. Wiedzą, kiedy i ile dostaną pieniędzy.

Zbigniew Kamińsk, prezes Turowa Zgorzelec

- Najprawdopodobniej zrezygnuję z prezesury. Skoro mi się nie udało, to może komuś innemu się powiedzie.

not. ola, dk