Sport.pl

Polonia Warbud - Prokom Trefl 99:93

Koszykarze Polonii-Warbud Warszawa pokazali we wtorek, że grając w swoim - dość oryginalnym stylu - mogą pokonać nawet najlepsze zespoły. Lider Polskiej Ligi Koszykówki Prokom-Trefl Sopot przegrał w Warszawie 93:99
Prokom był ostatnim zespołem z PLK, którego w tym sezonie nie udało się pokonać Polonii. A przecież warszawiacy to zespół bez gracza mierzącego więcej niż 206 cm, z centrem ledwie dwumetrowym i najniższym w lidze rzucającym obrońcą (186 cm). Na dodatek to drużyna opierająca taktykę na trafieniach z dystansu, co często jest zgubne.

"Trójek" we wtorkowym meczu w wykonaniu graczy Polonii było aż 10, ale wbrew pozorom to nie dzięki nim zwyciężyli. Zadecydowała twarda obrona, powstrzymanie indywidualnych akcji Prokomu i przede wszystkim zespołowa gra w defensywie. Dobrze spisywał się nawet rzadko wpuszczany na ogół na boisko Michał Polanowski, który w tym sezonie zagrał wcześniej zaledwie 14 minut, a we wtorek wystąpił aż przez dziewięć, bardzo dobrze pilnując Gorana Jagodnika i Dragana Markovicia.

Mimo to trener Polonii Dariusz Szczubiał - jakby mimochodem umniejszając zasługi swoich zawodników - podkreślał po meczu głównie słabszą grę rywala. - Naszym zawodnikom obwodowym łatwo grało się "jeden na jeden", rywale nie potrafili ich zatrzymać. Widać było ich brak pewności w grze. ich siłą jest atak, a dzisiaj nie trafiali i to nie tylko na skutek naszej dobrej obrony - mówił Szczubiał.

Tymczasem Polonia zagrała naprawdę znakomicie. W obronie - bo jeszcze dwie minuty przed końcem traciła zaledwie 78 punktów i dopiero szaleńcze rzuty z dystansu Prokomu sprawiły, że sopocianie przekroczyli 90. Trafił nawet Joe McNaull - trzeci raz w karierze w Polsce, pierwszy raz od kwietnia 2000 roku - choć tak naprawdę był to rzut za dwa (McNaull nadepnął na linię, co zignorowali sędziowie).

W ataku swoisty styl Polonii był tego dnia bardzo skuteczny. Pozornie indywidualne akcje Waltera Jeklina, Eda O'Bannona, Rolandasa Jarutisa czy Gorana Kalamizy - niby solówki, ale niemożliwe do wykonania bez pomocy partnerów stawiających zasłony - były bardzo skuteczne. Warszawiacy trafili 31 z 70 rzutów z gry (44,3 procent), co jest dobrym wynikiem jak na zespół rzucający niemal wyłącznie z dystansu. Jak zwykle znakomicie pod koszami walczył z wyższymi przeciwnikami Eric Taylor (11 z 26 zbiórek zespołu), który w końcówce trafił ważną i swoją pierwszą trójkę w sezonie. Nieźle spisali się rezerwowi - obok Polanowskiego także Kalamiza, Leszek Karwowski i przede wszystkim Michał Hlebowicki (7 pkt. w 9 minut).

Szczubiał bardzo sprytnie dał odpocząć O'Bannonowi i Taylorowi w pierwszej i drugiej kwarcie, przez co mieli siłę na decydujące momenty meczu. Nastąpiły one w trzeciej kwarcie. Po trzyminutowej kanonadzie z dystansu (z niesamowitych pozycji trafiali Jeklin i O'Bannon) Polonia prowadziła w 29. minucie 75:68 i do końca utrzymała przewagę. - Prowadziliśmy pięcioma punktami i nagle, nie wiadomo kiedy, zrobiło się siedem punktów przewagi Polonii - dziwił się później rozgrywający Prokomu Jacek Krzykała. Sopocianie zdołali zmniejszyć straty do czterech punktów dopiero 15 sekund przed końcem, kiedy było już za późno. W ostatnich dwóch minutach pozbawili ich złudzeń Jarutis i Jeklin, trafiając 10 z 12 wolnych po faulach taktycznych.

Warto dodać, że Polonia zagrała bez trzech istotnych zawodników - leczących tę samą kontuzję mięśnia uda Krzysztofa Sidora i Romana Prawicy oraz nieobecnego od dłuższego czasu Krzysztofa Dryi, a sopocianie byli w pełnym składzie. Prawica ma wrócić do gry za tydzień, Sidor za trzy tygodnie.

W sobotę Polonię czeka jeden z najważniejszych meczów sezonu - w Ostrowie z Gipsarem-Stal. Zwycięstwo może dać czwarte miejsce, ale może przede wszystkim dać wiarę, że można zwyciężyć w Ostrowie. Co w play off będzie miało decydujące znaczenie.

POLONIA-WARBUD WARSZAWA - PROKOM-TREFL SOPOT 99:93. Kwarty: 28:20, 20:28, 29:23, 22:22. Polonia: Jeklin 28 (5), Jarutis 22 (1), O'Bannon 20 (2), Taylor 9 (1), Pacocha2 oraz Kalamiza 7 (1), Hlebowicki 7, Karwowski 4, Grudziński 0, Polanowski 0; najwięcej dla Prokomu: Masiulis 20, Jagodnik 20 (3).