Ryszard Krauze, prezes Prokomu Software, specjalnie dla "Gazety"

- Jestem przekonany, że Prokom Trefl Sopot zasługuje na mistrzostwo Polski, jak żadna inna drużyna w tym sezonie. A jeśli się nie uda? Trudno. Jesteśmy z sopocką drużyną na dobre i na złe. Tak jak trójmiejscy kibice - mówi "Gazecie" prezes Prokomu Software Ryszard Krauze
GRZEGORZ KUBICKI: Kiedy będzie można zobaczyć Pana w Sopocie na meczu Prokomu? Pojawia się Pan rzadko, a kibice o Pana pytają...

RYSZARD KRAUZE: Zawsze staram się oglądać choć najważniejsze mecze. To także moja drużyna, z którą od lat jestem związany, której kibicuję. Proszę mi wierzyć, że gdybym tylko mógł, nie opuściłbym ani jednego spotkania. Jednak kieruję pracą największej polskiej firmy informatycznej, a to oznacza ogromną odpowiedzialność i permanentny brak czasu.

Czy śledzi Pan chociaż wyniki zespołu?

- Staram się być na bieżąco. Nie ukrywam, że szczególnie w tym sezonie mamy powody do zadowolenia. Jesteśmy przecież zdecydowanym liderem w PLK, przed nami olbrzymia szansa awansu do Final Four europejskich rozgrywek Champions Cup.

Jak ocenia Pan grę poszczególnych zawodników? Z którego transferu w tym sezonie jest Pan najbardziej zadowolony?

- Nie chcę faworyzować gry żadnego zawodnika. Przyglądam się całej drużynie. To trener Eugeniusz Kijewski zna wady i zalety każdego z graczy. Z Eugeniuszem znamy się z koszykarskiego parkietu od wielu, wielu lat. Moim zdaniem to jeden z najlepszych zawodników i trenerów w historii polskiego kosza. Wierzę w jego decyzje. I jak widać z naszej wieloletniej współpracy, doboru zawodników, a przede wszystkim z wyników - to były właściwe decyzje.

Celem drużyny jest w tym sezonie mistrzostwo Polski. Czy w razie niepowodzenia Prokom wycofa się ze sponsorowania koszykarzy?

- Jestem przekonany, że Prokom Trefl Sopot zasługuje na mistrzostwo Polski, jak żadna inna drużyna w tym sezonie. A jeśli się nie uda? Trudno. Jesteśmy z sopocką drużyną na dobre i na złe. Tak jak trójmiejscy kibice. Od wielu lat wspieramy tę drużynę. Proszę zobaczyć, jak wiele środowisk Trójmiasta zaczęło się z nią utożsamiać, ile powstało podwórkowych drużyn koszykówki, ile rodzin przychodzi na mecze! Sukces Prokomu Trefl to nie tylko sukces sportowy, ale też sukces w wymiarze społecznym.

Jakie korzyści ma firma Prokom dzięki sponsorowaniu drużyny koszykarskiej?

- Największe korzyści mają oczywiście kibice i całe Trójmiasto. Kluby sportowe od dawna już nie mogą liczyć na finansowanie przez państwo. Nie ukrywam, że jest to forma promocji naszej firmy. Jestem jednak przekonany, że zyskują na tym przede wszystkim mieszkańcy Trójmiasta, ale także Prokom.

Ewentualna gra w Eurolidze to większe koszty utrzymania zespołu: lepsi zawodnicy, dalsze wyjazdy... Czy klub z Sopotu może liczyć na jeszcze większy budżet?

- Przyznam się, że to moje ciche marzenie, żeby Prokom Trefl zagrał w Eurolidze. Choć rzeczywiście, to dużo większy wysiłek finansowy. Jeśli staniemy przed szansą gry na europejskich parkietach, będziemy musieli zastanowić się, czy będziemy w stanie samodzielnie sprostać takim finansowym wyzwaniom. Bardzo dużo zależy od sytuacji gospodarczej i ekonomicznej w kraju i na świecie. Byłoby fantastycznie, gdyby nasi kibice mogli zobaczyć w Sopocie mecze najlepszych drużyn z Europy.

Pana kolegą jest trener Prokomu Eugeniusz Kijewski, który był znakomitym koszykarzem. Podobno Pan też miał szansę...

- Z Eugeniuszem Kijewskim poznaliśmy się przy grze w reprezentacji Polski juniorów. Później dostałem propozycję powołania do kadry narodowej na olimpiadę w Moskwie w 1980 roku. Musiałem jednak zrezygnować. Nie udało mi się pogodzić wyczynowego sportu ze studiami na politechnice.

A Pamięta Pan jeszcze swoje występy w Starcie Gdynia?

- Oczywiście, choć już nie wszystkie. Do dziś wspominam dramatyczny mecz ze Śląskiem Wrocław. Wygrana dawała nam szansę na awans do pierwszej ligi. To był jeden z moich najlepszych meczów w karierze. Rzuciłem 34 punkty. Mimo to przegraliśmy. Ale zaraz po meczu otrzymałem propozycję powołania do reprezentacji Polski. To była największa nagroda.

Z kim, Pana zdaniem, Prokom zagra w finale PLK?

- Chyba jeszcze trochę za wcześnie na spekulacje. Nawet nie znamy ostatecznego rozstawienia drużyn przed fazą play off. Teoretycznie jest bowiem nadal możliwe, że z kimś z głównych pretendentów do mistrzowskiego tytułu, czyli Anwilem Włocławek czy Ideą Śląsk Wrocław, spotkamy się w półfinale.