Roy Jones jr. mistrzem świata wagi ciężkiej

Roy Jones jr. został w sobotę mistrzem świata wagi ciężkiej. Drugi raz w historii zdarzyło się, by pięściarz zaczynający karierę od kategorii średniej, dokonał czegoś podobnego
Gdy skończyła się dwunasta runda pojedynku z Johnem Ruizem, w narożniku Jonesa zakotłowało się. Amerykanin został wyściskany przez swoich sekundantów, szybko pojawił się też koło niego uśmiechnięty od ucha do ucha organizator pojedynku, kilka godzin wcześniej "zakochany" w Ruizie, Don King.

Ruiz nawet nie udawał, że się cieszy. Jego trener Gabe LaMarca nie pozostawił mu złudzeń i już przed ostatnim starciem - słowami powszechnie uznawanymi za wulgarne - wieszczył druzgoczącą porażkę. Ogłoszenie werdyktu było tylko formalnością. Sędziowie punktowali 116-112, 117-111 i 118-110 (to oznacza, że według tego arbitra Ruiz wygrał tylko dwie rundy!) na korzyść Jonesa (48 zwycięstw, 37 przez KO - 1 porażka).

Faktycznie, dotychczasowy niekwestionowany mistrz świata wagi półciężkiej jedynie w pierwszych trzech starciach był lekko spięty, nie pokazywał pełni swych możliwości. Potem był już sobą. Zadawał błyskawiczne lewe i prawe proste, które nie powaliły rywala, ale były niezwykle precyzyjne. Powolny Ruiz (38, 27 KO - 5 - 1) został bezbłędnie wypunktowany. Ważący 89,5 kg Jones był szybszy od ponad 12 kg cięższego przeciwnika i potrafił to wykorzystać. "The Quiet Man" nie miał nic do powiedzenia. A przepowiednie, że dzięki sile ciosu i warunkom fizycznym zmiażdży Jonesa okazały się mrzonką.

Wcześniej tylko raz w historii zdarzyło się, by pięściarz, który był mistrzem świata kategorii średniej, zdobył tytuł w wadze ciężkiej. Dokonał tego w 1897 r Bob Fitzsimmons, który znokautował w 14 rundzie Jamesa Corbetta. Natomiast jedynym aktualnym mistrzem wagi półciężkiej, któremu udało się zdobyć "ciężkie" mistrzostwo był Michael Spinks po zwycięstwie w 1985 r nad Larrym Holmesem.

- Zrobiłem to, ponieważ chciałem zadowolić swoich kibiców i przejść do historii - stwierdził Jones. - Tylko Muhammad Ali mógł zadziwić świata tak jak ja to dziś uczyniłem. Co dalej? Wszystko jest możliwe. Nie wykluczam np. pojedynku z Mikem Tysonem. Wszystko zależy od pieniędzy - wyjaśnił, wspominając również o Chrisie Byrdzie. Za pojedynek z Ruizem zarobił 10 mln dolarów. Ile dostanie Ruiz - nie wiadomo. Jemu nie zagwarantowano przed walką żadnej kwoty, może liczyć m.in. na duże wpływy z pay-per-view.

- Roy może pokonać jeszcze kilku innych bokserów z wagi ciężkiej - ocenił Lennox Lewis, mistrz federacji WBC. Dodał, że nie miał na myśli siebie.

Dla Gazety Dariusz Michalczewski, mistrz świata wagi półciężkiej wersji WBO

Ruiz był jednym z niewielu zawodników wagi ciężkiej, którego mógł pokonać Jones. Były mistrz świata wersji WBA jest stosunkowo niski, nie ma wielkiego zasięgu ramion, był wolniejszy. Z Ruizem czy Evanderem Holyfieldem ja też mógłbym wyjść na ring. Nie mówię, że wygrałbym, ale wykorzystując szybkość i zwinność miałbym z nimi szansę. Tyle, że czas podobnych pięściarzy wagi ciężkiej mija. Teraz, aby się liczyć w najwyższej kategorii, trzeba ważyć ze 110 kg i mierzyć 2 metry. Michael Grant, Lennox Lewis czy któryś z braci Kliczków szybko rozprawiliby się z Jonesem. Co Amerykanin zrobi teraz? Być może zastanowi się właśnie nad Holyfieldem, może spróbuje swych sił z Mike'em Tysonem. Nie wykluczałbym takiej możliwości. Tak jak nie wykluczam, że sam zmierzę się z Jonesem o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Mówiłem już, że jeśli jemu powiedzie się wśród "najcięższych", gonię go w tej kategorii. Będziemy o tym dyskutować, jest taka możliwość. Na razie jednak wolałbym o tym nie mówić. Teraz myślę tylko o pojedynku z Derrickiem Harmonem, który stoczę za cztery tygodnie. W wadze półciężkiej, rzecz jasna.

not. jam