Kto zarobi na meczu Wisły

Na meczu Wisły z Lazio zarobią nie tylko organizatorzy, ale także właściciele pubów, sprzedawcy klubowych pamiątek i - jak zwykle - "koniki".
W kasach biletów na mecz z Lazio nie ma już od kilku dni. Nic dziwnego, że pod stadionem przy ul. Reymonta kwitnie nielegalny handel.

- Jak zadzwonisz do mnie w czwartek przed południem, to jest szansa, że jeszcze będę miał dla ciebie bilet - mówi ostrzyżony na krótko Marek w czarnej kurtce, dyktując mi swój numer telefonu. Najtańsze bilety ma po 200 zł, droższe kosztują 250 zł.

W Krakowie są zaledwie trzy sklepy, w których można nabyć klubowe gadżety. Dwa znajdują się w supermarketach daleko od centrum, trzeci, ten najbardziej oblegany, mieści się w hali Wisły. W zwykły dzień sprzedaje się tam najwyżej 15 szalików (25 zł), czasami jakaś koszulka (60 zł). Ale nie przed tak ważnym meczem, jak z Lazio. Teraz zwłaszcza szaliki idą jak wodą.

- Od kilku dni mamy niesamowity ruch. Sprzedajemy od 100 do 150 szalików - mówi Łukasz Nowarowicz, pracownik sklepu z pamiątkami Wisły.

Wzmożonych tłumów i głównie dużych obrotów w czwartkowy wieczór spodziewają właściciele pubów. Pod warunkiem, że w lokalu jest telewizor. W niewielkim lokalu gastronomicznym "Raj" niedaleko Rynku nad wejściem wisi 21-calowy monitor, właściciele liczą, że bar wypełni się do ostatniego klienta.

- Jeszcze przed południem wniesiemy do drugiej sali drugi telewizor, który specjalnie na tę okazję pożyczymy od sąsiada - mówi właścicielka Marzena Miszczyk, mając nadzieję, że dzięki temu do kasy wpłynie więcej pieniędzy.

Nie we wszystkich krakowskich lokalach będzie można oglądać mecz za darmo. W mogącym pomieścić blisko sto osób pubie o nazwie "CK Browar" za miejsce przy wysokim stoliku trzeba zapłacić 30 zł, przy zwykłym 100 zł. Ale te ceny nie odstraszyły kibiców, którzy zrobili rezerwację już kilka dni wcześniej. Właściciele są przygotowani na rozlanie w trakcie meczowego wieczoru co najmniej czterech trzydziestolitrowych beczek piwa.

W środę na ulicach Krakowa nie było widać żadnych kibiców z szalikami. Atmosfera wielkiego piłkarskiego święta powinna eksplodować w czwartek, i to na dobre kilka godzin przed rozpoczęciem meczu. Niestety, nie podgrzeją jej włoscy kibice, którzy jeszcze kilka tygodni temu zapowiadali przyjazd w sile 2 tys., ale ostatecznie przybyło ich znacznie mniej.

- Może wystraszyli się zimna - zastanawia Magdalena Król, dyrektor public relations hotelu Holiday Inn, w którym zamieszkali piłkarze Lazio i kilkunastoosobowa grupa sympatyków rzymskiego klubu. Od środy Holiday Inn ma wzmożoną ochronę i do środka można wejść jedynie za okazaniem dokumentu tożsamości.

O zwycięstwo Wisły spokojne są krakowskie kwiaciarki.

- Oglądałam pierwszy mecz i teraz też zasiądę przed telewizorem - mówi jedna z nich. Wisła musi wygrać, bo jakie jest inne wyjście?