Kalu Uche dla Gazety: Mój najważniejszy gol? Niewykluczone

- Jeszcze nie dociera do mnie, że osiągnęliśmy tak dobry wynik z Lazio i to na Stadio Olimpico - mówi strzelec pierwszego gola dla Wisły Kalu Uche.
Michał Białoński: Czy to najważniejsza twoja bramka?

Kalu Uche: Niewykluczone. Byłem zaskoczony, gdy dostałem piłkę od Marcina Kuźby, kątem oka zobaczyłem, że bramkarz wychodzi, naciskają mnie obrońcy, więc przełożyłem piłkę na lewą nogę i kopnąłem do bramki.

Pamiętam, że w podobnej sytuacji w meczu przeciwko Olimpique Marsylia nie udało mi się strzelić, dobrze, że teraz byłem skuteczniejszy. Jestem szczęśliwy, zagraliśmy dobry mecz. Jeszcze nie dociera do mnie, że osiągnęliśmy tak dobry wynik z Lazio i to na Stadio Olimpico.

Co powiedz o Lazio?

- To bardzo dobra drużyna, mocna o świetnym wyszkoleniu technicznym.

Kto jest w lepszej pozycji przed rewanżem?

- Trudno powiedzieć, ale wierzę, że wygramy. Mamy wspaniałych kibiców, których strasznie dużo przyjechało do Rzymu. Po strzeleniu gola podbiegłem do nich, żeby razem z nimi się cieszyć.

Bramkę tę dedykuje również właścicielowi klubu, prezesowi Cupiałowi. Przed meczem wierzyłem, że uda mi się strzelić bramkę. To na pewno pomogło.

Nie jesteś zawiedziony, że nie dotrzymaliście wyniku 3:2 do końca meczu?

- Nie ma problemu. Taki jest futbol. Jestem zadowolony z własnej gry i postawy moich kolegów z drużyny. Jestem teraz troszkę zmęczony.

Oceń szanse po pierwszym meczu Wisły i Lazio.