Poszukiwania napastnika dla Widzewa

Andrzej Grajewski, właściciel Widzewa, pojechał sprawdzić, jak na zgrupowaniu w Turcji trenują jego piłkarze
- Nie mam powodów do zadowolenia, bo wczoraj moja drużyna przegrała 1:3 - mówi Grajewski. - Mamy też kłopot z napastnikami, ale nie widzę na razie kandydatów.

Przypomnijmy, że na testy do Torpedo Moskwa wyjechał Miodrag Andjelković. Nie wiadomo jednak, czy Rosjanie zdecydują się na transfer, a od tego zależy decyzja Grajewskiego i trenerów o wzmocnieniu ataku łodzian. - Jest kilka warunków, by przyszedł do nas ktoś nowy - tłumaczy w właściciel klubu. - Przede wszystkim musi być lepszy od Piotra Włodarczyka i Roberta Dymkowskiego.

Kandydat do gry w Widzewie musi mieć też kartę zawodniczą. M.in. z tego powodu odpadł napastnik z czeskiej ekstraklasy. Także proponowany przez menedżera Jarosława Kołakowskiego Bułgar ma małe szanse. Grajewski: - To młody zawodnik, a my potrzebujemy doświadczonych graczy, którzy pomogą nam uratować ekstraklasę.

Kołakowski jest też menedżerem Grzegorza Króla z Amiki Wronki, ale tego piłkarza nie chce u siebie Grajewski. I nie chodzi tu o umiejętności tego gracza, ale jego pozaboiskową opinię. W grę może wchodzić Remigiusz Sobociński z tego samego klubu, ale nie wiadomo, jaki jest status tego napastnika. - Zresztą najpierw oczekuję na propozycję od trenerów - twierdzi Grajewski.

Dziś widzewiacy rozegrają sparing z Andżi Machaczkała, we wtorek wieczorem wrócą do Polski.