Polski futbol amerykański po pierwszym meczu reprezentacji. Co dalej?

- Przez lata koncentrowaliśmy się na seniorach i kiedy najstarsi gracze zaczęli kończyć kariery, brakowało nam zastępców. Zorientowaliśmy się, że aby przetrwać, musimy stworzyć programy, które zapewnią nam dopływ młodzieży - mówił w sobotę trener futbolowej reprezentacji Szwecji Patrik Lundkvist.
W sobotę w Atlas Arenie Szwedzi pokonali Polskę 27:14 w meczu futbolu halowego i pierwszym oficjalnym, międzypaństwowym meczu biało-czerwonej reprezentacji. - Impreza się udała, na trybuny przyszło 6,8 tys. osób, była nawet szansa na wygraną, ale popełniliśmy za dużo błędów - mówił na konferencji prasowej prezes PLFA Jędrzej Stęszewski. - Ja jestem bardzo zadowolony z tego, co pokazali zawodnicy i cały sztab szkoleniowy. Było to budujące i dlatego na ręce trenera Macieja Cetnerowskiego składam wielkie podziękowania - dodał prezes.

Duże zadowolenie, mały niedosyt

Trener Szwedów Patrik Lundkvist mówił: - Jesteśmy pełni uznania dla organizacji i poziomu spotkania. Było to ciekawe doświadczenie w nieco dla nas nowej formule futbolu. Zaangażowanie polskich zawodników zrobiło na nas spore wrażenie. Myślę, że w dużej mierze nasze zwycięstwo zawdzięczamy większemu doświadczeniu.

Maciej Cetnerowski, trener reprezentacji Polski, tłumaczył: - Kiedy dostałem nominację na trenera reprezentacji, to obiecałem wszystkim, że stworzymy drużynę, z której będą mogli być dumni. Myślę, że dzisiaj wstydu nie przynieśliśmy.

- Obrona grała lepiej od ofensywy, ale tak zwykle jest, kiedy ma się mało czasu na treningi - defensywa może nadrobić braki fizycznością i zaangażowaniem, a atak musi być dobrze zagrany, podania muszą być perfekcyjne. Tego zabrakło, ale powtarzam, wstydu nie przynieśliśmy - stwierdził Cetnerowski.

- Pozostał niedosyt, że nie zakończyliśmy pierwszej połowy, prowadząc, ale jasne też jest, że Szwecja to lepszy zespół. Ma doświadczonych, mocnych zawodników. Jeśli Polska nie będzie grała w 2015 roku w rozgrywkach światowych, to na pewno będę im kibicował.

Szwedzkie wyjście na prostą

Szwedzi na poważnie grają w futbol o dekadę dłużej niż Polacy i mają o wiele większe doświadczenie - w trzech ostatnich turniejach o mistrzostwo Europy byli w najlepszej czwórce.

- Zaczynaliśmy w podobny sposób, co wy - mówił Lundkvist i chwalił Polaków. - W ostatnich latach wykonaliście ogromny zwrot ku lepszemu, który doprowadził do imponującego finału ligi i niezłej frekwencji na naszym meczu.

W lipcu 2012 roku finał ligi, która powstała zaledwie sześć lat wcześniej, na Stadionie Narodowym obejrzało 23 tys. osób.

- Widać, że zależy wam na ekspozycji, na obecności w mediach, i to słuszny kierunek - dodał Szwed. - W momencie, w którym gracze, drużyny zostaną zauważeni, więcej ludzi zacznie przychodzić na mecze, znajdzie się też więcej kandydatów do gry.

Lundkvist podkreślał, jak ważny jest dopływ świeżej krwi. - Bardzo ważne jest to, by nowymi, młodymi zawodnikami mogli zająć się dobrzy trenerzy. Tacy, którzy przyciągną ich do futbolu. Istotna sprawa to także stworzenie rozgrywek dla juniorów, przyciąganie dzieciaków w wieku 8-10 lat, które - być może - zainteresują się futbolem.

- My przez lata koncentrowaliśmy się na seniorach i kiedy najstarsi gracze zaczęli kończyć kariery, brakowało nam zastępców - przypomniał szwedzki trener. - Federacja i czołowe zespoły zorientowały się, że aby przetrwać, musimy stworzyć programy, które zapewnią nam dopływ młodzieży. Drugim filarem tych programów było upewnienie się, że młodzi zawodnicy będą mieli dobrych trenerów.

- Jednym z elementów programów dla młodzieży było organizowanie rozgrywek szkolnych o mistrzostwo miast. Tworzono zespół, trener uczył dzieciaki grać przez dwa miesiące, a potem rozpoczynały się rozgrywki. To wciągało dzieciaki do rywalizacji. Zaczynaliśmy od uniwersytetów, a potem schodziliśmy do szkół średnich. Teraz są to już 14-15-letni chłopcy.

A co w Polsce?

W Polsce liga zaczyna wymagać od czołowych drużyn prowadzenia zespołów juniorskich, i to się zaczyna dziać - kilka miesięcy temu w Bielawie rozegrano nawet turniej dla juniorów. Wszystkie kluby organizują rekrutacje, ale zdarza się, że przychodzą na nie przypadkowe osoby, które po kilku treningach rezygnują. - Jeśli 10 proc. rekrutów przetrwa pierwszy sezon, wtedy nabór będzie można uznać za bardzo dobry - mówił magazynowi "Extra Point" Dawid Biały z AZS-u Silesia Rebels.

Liga i kluby zauważają, że świeża krew i napływ młodych graczy są ważne, ale równocześnie konsekwentnie koncentrują się na szczycie piramidy. - Mamy kolejne projekty, znów może trochę szalone - mówił w sobotę Stęszewski. - Niedługo ogłosimy, gdzie odbędzie się kolejny ligowy Superfinał, mamy w planach kolejne mecze futbolu halowego, chcemy budować markę Topligi, czyli naszej najwyższej klasy rozgrywkowej. Chcemy być obecni w telewizji, TVP Sport pokaże półfinały i finał Topligi.

Cetnerowski opowiadał o planach reprezentacji: - Chcemy rozegrać w tym roku trzy mecze - jeden już za nami, następny planujemy we wrześniu, ale tym razem w formacie jedenastoosobowym. Mamy już ogromny materiał - szeroką kadrę zawodników, która była powoływana, wideo z treningów, a nagrywaliśmy wszystkie.

- Niebawem rozpoczynamy sezon ligowy, więc w najbliższych miesiącach reprezentacja nie zagra, ale to, jak zawodnicy się przygotowują do rozgrywek, jak będą w nich grali, zadecyduje o tym, jak silna będzie później reprezentacja - stwierdził trener. - 2013 to dla nas rok przygotowań, budowania trzonu, by w przyszłości włączyć się do zorganizowanych rozgrywek.

Więcej o: