Widzew bez trenera w Turcji

Przez pierwsze dwa dni zgrupowania w Turcji piłkarze Widzewa ćwiczą pod kierunkiem Jana Tomaszewskiego
Zgrupowanie w Turcji od początku przysparzało widzewskim działaczom kłopotów. Najpierw zastanawiano się, czy uda się wyjechać przed rozpoczęciem wojny w Iraku. Później drużyna nie miała czym lecieć i w końcu obóz rozpoczął się z trzydniowym opóźnieniem. To jednak nie koniec problemów, bowiem do samolotu nie został wpuszczony trener Petr Nemec, który nie miał tureckiej wizy.

- Nie wiedziałem o zmianie przepisów - powiedział "Gazecie" szkoleniowiec Widzewa. - Latem byłem w Turcji na wczasach i wizę dostałem na lotnisku.

Nemec wczoraj wrócił do Łodzi. Dziś ma pojechać do tureckiej ambasady do Warszawy po wizę, a o godz. 17 może z Okęcie polecieć do Antalyi. - Na razie treningi prowadzą mój asystent Jarosław Kotas i Jan Tomaszewski, według mojego planu. Niestety, ja nie mogę ich nadzorować. Kontaktujemy się jednak telefonicznie - twierdzi szkoleniowiec.

Widzewiacy wylądowali w Turcji wczoraj kilka minut po godz. 9. Niespełna godzinę później byli już w hotelu, oddalonym o 36 km od lotniska w Antalyi. Okazało się, że nie będą mieszkać w tym samym ośrodku co przed rokiem. Tym razem zostali zakwaterowani w pięciogwiazdkowym hotelu "Adora Golf Resort" w miejscowości Belek. - Warunki mamy tutaj znakomite - opowiada Tadeusz Gapiński, kierownik drużyny. - W porównaniu z poprzednim hotelem możemy korzystać w profesjonalnej siłowni oraz krytego basenu.

Trzy minuty od hotelu znajdują się boiska treningowe ze sztucznym oświetleniem. Wcześniej w tym ośrodku przygotowywały się do rozgrywek m.in. Borussia Dortmund, Schalke 04, Eintracht Frankfurt, Genk, Besiktas i Fenerbahce.

W Turcji Widzew rozegra trzy sparingi: dziś z koreańskim zespołem Bushan, w piątek ze spadkowiczem z rosyjskiej ekstraklasy Andżi Machaczkała, a w sobotę z innym koreańskim zespołem - Hyundai. Gapiński: - Staramy się załatwić jeszcze jeden mecz, we wtorek. Nie powinno to być trudne, bowiem w okolicy jest mnóstwo zespołów.