KSZO Ostrowiec nie chce oddać Rafała Lasockiego

"Lasocki nie będzie wasz" miał powiedzieć Jan Szostak, prezydent Ostrowca i szef KSZO do prezesa Lecha Poznań. Ostrowiecki klub znów chce mieć piłkarza, który wczoraj zadebiutował w reprezentacji Polski
Rafał Lasocki ma 28 lat. Od dziecka był piłkarzem KSZO, ale jego cierpliwość też miała swoje granice. Pod koniec grudnia złożył w Polskim Związku Piłki Nożnej wniosek o rozwiązanie kontraktu z ostrowieckim pierwszoligowcem. Powód - KSZO od dawna nie płacił mu pieniędzy.

Sprawa trafiła do Najwyższej Komisji Odwoławczej. Trzy tygodnie temu uznała ona, że piłkarz ma podstawy do zerwania kontraktu z klubem. Lasocki podpisał więc kontrakt z Lechem Poznań.

KSZO nie chce się jednak pogodzić z utratą piłkarza. - Podczas zgromadzenia Związku Miast Polskich w Poznaniu podszedł do mnie prezydent Ostrowca i zarazem prezes KSZO Jan Szostak i rzucił przez ramię, że Rafał Lasocki już nie będzie naszym piłkarzem i że wróci do KSZO - powiedział wczoraj zdumiony prezes Lecha, Radosław Majchrzak.

Okazało się, że władze klubu z Ostrowca zażądały kasacji decyzji NKO. - Rafał 18 lat grał w naszym kubie, ponosiliśmy nakłady na jego wyszkolenie - uzasadnia Zbigniew Grombka, dyrektor KSZO. Twierdzi, że na oczy nie widział orzeczenia NKO i że Lasocki nie mógł podpisać kontraktu z innym klubem. Poza tym, jego zdaniem, to nieprawda, iż KSZO nie płacił nic piłkarzowi. - Pensje dostawał regularnie. Zalegaliśmy mu jedynie z tzw. kontraktowym - przyznaje.

- Naszym zdaniem, kontrakt z Lasockim podpisaliśmy legalnie, z jego licencjonowanym menedżerem. Chcemy, by piłkarz grał w Lechu, on też tego chce. Nie widzę podstaw, by rozwiązywać umowę. A jeśli PZPN nakaże nam za niego zapłacić, usiądziemy do stołu i będziemy rozmawiać - stwierdził Majchrzak.

dla Gazety

Jan Szostak

prezes KSZO Ostrowiec

Złożyliśmy odwołanie od decyzji o rozwiązaniu kontraktu Lasockiego z naszym klubem. Do chwili jej rozpatrzenia żaden klub nie powinien z nim podpisywać żadnej umowy. Lech chce nam wyrwac zawodnika bez płacenia. Powiedziałem więc prezesowi Majchrzakowi, że zrobię wszystko, by się to nie udało.