Łukasz Łaskawiec. Wszystko dla Dakaru

W swoim quadzie zna każdą śrubkę, do Dakaru trenuje przez cały rok, na czterokołowcu pokonuje nawet 30 tys. km rocznie. Łukasz Łaskawiec po raz drugi w karierze wygrał etap najtrudniejszego rajdu na świecie, ale ma apetyt na znacznie więcej.
Łukasz Łaskawiec zaczynał tegoroczny Dakar jako jeden z faworytów do podium. Jeździł nierówno, przytrafiły mu się awarie, ale na trasie dziewiątego etapu wszystko działało prawidłowo. "Łoker" od początku narzucił szybkie tempo i dojechał do mety z najlepszym czasem, pokonując m.in. Argentyńczyka Marcosa Patronellego, absolutnego faworyta rajdu.

Łaskawiec, zdobywca 3. miejsca w klasie quadów na Dakarze 2011, żyje tym rajdem przez cały rok. Kolejny Dakar zaczyna się dla niego z chwilą przekroczenia mety poprzedniej edycji. 22-latek spod Krakowa marzy o wspięciu się na sam szczyt Dakarowego podium. Każdy jego dzień podporządkowany jest Dakarowi. Jak się do niego przygotowuje?

Trening zaczyna od godzinnej przebieżki, która poprawia jego wytrzymałość i kondycję. Później przychodzi czas na pracę, ale chętniej większość dnia spędza w swoim warsztacie, dłubiąc przy quadach. Znając każdą śrubkę swego pojazdu, na rajdowych trasach czuje się dzięki temu dużo bezpieczniej, gdy w odróżnieniu od wielu innych rywali potrafi samodzielnie usunąć usterkę, znajdując się nawet na środku pustkowia. W tym roku Łukasz własnoręcznie przebudował i wyposażył swą Yamahę, którą na ostatnich etapach będzie walczył o podium. To gwarancja, że nic nie powinno go zaskoczyć.

Na prawdziwe wakacje ma czas wyłącznie po powrocie z Dakaru. Przez cały rok Łaskawiec startuje w wielu cyklach zawodów (m.in. Puchar Świata, mistrzostwa Europy i Polski). Jego organizm jest zresztą wówczas tak wymaltretowany, że o niczym innym poza roztrenowaniem nie może być mowy. - Gdy wróciłem z mojego pierwszego Dakaru, byłem tak zmęczony, że przez dwa tygodnie spałem niemal non stop - opowiada Łukasz serwisowi Terenowo.pl. - Po Dakarze odpoczynek jest konieczny, muszę się zregenerować. Dlatego mniej więcej do końca lutego daję sobie "wolne", a potem znów ruszam z przygotowaniami.

Jeden z najlepszych quadowców na świecie na co dzień w ogóle nie trenuje jazdy czterokołowcem. - W sezonie 2012 miałem tyle startów, że dodatkowego treningu zwyczajnie nie potrzebowałem - mówi. - Przez cały rok pokonałem na quadzie blisko 30 tysięcy kilometrów. Pod tym względem moi rywale chyba nie są w stanie mi dorównać. Na co dzień skupiam się więc na treningu wytrzymałościowym i sprawnościowym. Ponadto latem pływam na skuterze wodnym i jeżdżę (rzadko z braku czasu) motocyklem, zimą lubię poszaleć na skuterze śnieżnym. Generalnie ciągnie mnie do sportów zdominowanych przez szybkość i adrenalinę...

W codziennych przygotowaniach pomaga Łokerowi doświadczony trener personalny Bartosz Skwarczek, który odpowiada za jego rozwój fizyczny, mentalny i właściwą dietę. - Łukasz jest bardzo skromny i wygląda może niepozornie, ale ma ogromny talent i sumiennie, ciężko pracuje na swój sukces - mówi. - Dużo od niego wymagam, a on bez słowa sprzeciwu wykonuje moje polecania.

Łoker od trzech lat jest regularnym gościem siłowni, ale nie imponuje muskulaturą kulturysty. Co więcej, nie zmienia się również jego waga, która nieustannie oscyluje w granicach 70 kg. To wszystko dlatego, że w jego treningu nie o wielkość mięśni chodzi, ale o realną siłę i wytrzymałość. - Zbyt duże mięśnie to dodatkowy ciężar, który tylko przeszkadza w prowadzeniu quada. W Dakarze nie chodzi o to, by nieustannie wyciskać z siebie maksimum, co niemal na pewno w czasie 14-dniowego rajdu skończy się awarią bądź kontuzją, ale konsekwentnie walczyć, wykorzystując 90 proc. możliwości - mówi Skwarczek.

- Czy Łukasz mógłby być jeszcze lepszy? Oczywiście. Ma dopiero 22 lata i choć zdobył w poprzednim roku tytuły mistrza świata i Europy oraz Puchar Polski, to wciąż widzę u niego ogromny potencjał i wymagam coraz więcej. Z czasem na pewno się jeszcze wzmocni fizycznie i wzbogaci swe doświadczenie. W przyszłości ma szansę stać się zawodnikiem kompletnym - kończy trener Łaskawca.