Sędzia Matuszak miał rację

Zapis na taśmie wideo, nagrany przez ekipę toruńskiej telewizji, rozwiał wszelkie wątpliwości: piąta bramka dla Wojasa/Podhala Nowy Targ w niedzielnym meczu na Tor-Torze rzeczywiście padła
Przypomnijmy, że całe zamieszanie dotyczyło ostatniego gola dla gości, którego w sytuacji sam na sam strzelił Jarosław Różański. Tuż po akcji nowotarskiego napastnika większość kibiców, niemal cała toruńska drużyna, a także większość dziennikarzy siedzących za toruńską bramką, była przekonana, że trafienia faktycznie nie było. Tak też uważał sędzia bramkowy, który zapalił zielone światło nad bramką Marka Laco. Główny arbiter Waldemar Matuszak, nie zważając jednak na protesty gospodarzy, uznał gola. - To on był jego autorem - mówił po meczu rozżalony trener TKH/Eurostal Peter Rossak.

Dzień później okazało się jednak, że to właśnie arbiter miał rację. Przesądziło o tym odtwarzane klatka po klatce nagranie na taśmie wideo toruńskiej telewizji MSM. - Dokładnie obejrzeliśmy nagranie i faktycznie krążek odbił się od wewnętrznej strony poprzeczki - przyznaje dziennikarz prowadzący relację Bogdan Skonieczka.

Satysfakcji nie kryje sędzia Matuszak. - Dobrze, że ta kamera tam była i całą sytuację można było jednoznacznie wyjaśnić. W wielu przypadkach na lodzie rzeczy dzieją się tak szybko, że zdarzają się wątpliwości. Akurat w tej sytuacji nie miałem żadnych, bo stałem bardzo blisko bramki - powiedział "Gazecie" bydgoski arbiter.