Sport.pl

Rutkowski, Wujec: Tako rzecze... rasista?

"Powiedzcie Yao Mingowi, że ching-chong-yang-wah-ah-soh" - ta wypowiedź Shaquille'a O'Neala rozpętała w Stanach burzę medialną. Zdaniem większości amerykańskich komentatorów, była obraźliwa, rasistowska i niegodna sportowca. Niech żyje polityczna poprawność!
Co ciekawe - O'Neal powiedział to już dosyć dawno - w czerwcu ubiegłego roku. Wówczas nikt nie zwrócił na to uwagi. Ale wypowiedź została ponownie wyemitowana pod koniec grudnia i usłyszał ją teksański nauczyciel chińskiego pochodzenia, niejaki Irwin Tang. Uznał, że cytat obraża jego naród, a Shaq jest rasistą. I postanowił coś z tym zrobić. Obdzwonił Los Angeles Times, Sports Illustrated i Associated Press, ale nikt nie miał ochoty z nim rozmawiać. Sprawą zainteresował się dopiero tygodnik Asian Week, który opublikował felieton Tanga, opisujący jego uczucia związane ze ohydną wypowiedzą. Tang zażądał, żeby center Lakers zwołał konferencję prasową, przeprosił cały świat, przeprosił Yao Minga, zrzekł się ostatnio przyznanej mu nagrody dla Liderów Młodego Pokolenia oraz poprosił młodzież całego świata, żeby nie brała przykładu z takich łobuzów jak on.

Odpowiedź Shaqa była prawie natychmiastowa i jak na niego - bardzo politycznie poprawna: "Jeśli kogoś obraziłem, to przepraszam. Nie chciałem. To był żart. Nie wszystkie moje żarty są dobre". Ale burzy nic już nie było w stanie powstrzymać.

OCA (Organizacja zrzeszająca Amerykanów chińskiego pochodzenia) zwołała konferencję prasową, na której zażądała od NBA:

nakłonienia pana O'Neala do wygłoszenia oficjalnych, szczerych przeprosin

wydania oficjalnego stanowiska potępiającego jakiekolwiek przejawy rasizmu

przeprowadzenia serii seminariów i szkoleń dotyczących rasizmu dla zawodników i trenerów NBA

Rozpętała się gigantyczna nagonka. Gazety we wszystkich zakątkach Stanów Zjednoczonych uznały za stosowne udzielić Shaqowi nagany, porównując go niemal w każdym artykule do senatora Trenta Lotta, skompromitowanego przez wypowiedź: "Szkoda, że prezydentem USA nie został Strom Thurmond" (który pół wieku temu kandydował w wyborach pod hasłem utrzymania segregacji rasowej). Oto próbka popisów amerykańskich dziennikarzy:

Fran Blinebury, Houston Chronicle: Czasy się zmieniają. Już czas żeby i Shaq się zmienił. To już nie jest mały chłopiec - to trzydziestolatek, ojciec dwójki dzieci, kolejne w drodze. Pora dorosnąć.

Bill Walton, ESPN: Wyobrażacie sobie, żeby Bill Russell, Michael Jordan, Larry Bird, Hakeem czy David Robinson coś takiego powiedzieli? Warto przypomnieć sobie cytaty z Muzeum Holocaustu, poświęcone ludziom, którzy odwracali głowę na prześladowania innych.

Jemal Horton, Indianapolis Star: Nie rozumiem, dlaczego NBA nie wszczęła jeszcze śledztwa w tej sprawie. Shaq musi zostać przykładnie ukarany. Rasizm to jedyne właściwe określenie dla tego, co zrobił. Powinien zostać zawieszony w prawach zawodnika i ukarany grzywną.

Ale naszym faworytem jest Emil Guillermo, który w San Francisco Chronicle porównał wypowiedź O'Neala do palenia krzyży przez Ku-Klux-Klan, burzenia synagog oraz podkładania bomb pod redakcje murzyńskich gazet: "Ta rasistowska wypowiedź może stać się pretekstem do zbrodni, aktów przemocy i szykan popełnianych z nienawiści na Amerykanach azjatyckiego pochodzenia. Gdyby tylko pan O'Neal wiedział cokolwiek o historii, np. o tym jak Chińczyków przywożono do Ameryki, żeby z nich robić niewolników, może zrozumiałby jak bardzo walka o wolność i równość łączy czarnych i Azjatów."

Burza trwała, a tymczasem zbliżał się wielki mecz, w którym po raz pierwszy mieli naprzeciw siebie stanąć dwaj zainteresowani. Biedny Shaq robił co mógł, żeby rozładować atmosferę. Pochwalił się reporterom, że nauczył się mówić po chińsku "przepraszam", żeby osobiście przeprosić Yao. Ale media znowu były bezlitosne. Okazało się, że ćwiczone przez Shaqa "toy-inchee" to przepraszam w dialekcie kantońskim. Tymczasem Ming mówi w mandaryńskim.

Najwięcej spokoju zachowuje... Yao Ming. Wysłał do Shaqa kartkę z życzeniami świątecznymi, a dzień przed meczem zaprosił go na kolację. Kiedy okazało się, że O'Neal nie może skorzystać z zaproszenia, Yao stwierdził, że... widocznie ma niewystarczająco dużą lodówkę. Bagatelizuje całe zdarzenie, zrzucając je na karb różnic kulturowych.

W pojedynku sportowym na razie jest 1-0 dla Yao. Piątkowy mecz był porywający - Houston wygrało po dogrywce. Chińczyk w pierwszych trzech akcjach trzykrotnie zablokował rzuty O'Neala. Wprawdzie w ostatecznym rozrachunku to O'Neal miał lepsze statystyki (31 punktów i 13 zbiórek), ale to widowiskowy slam dunk Minga (10 punktów, 10 zbiórek i 6 bloków) na 10 sekund przed końcem dogrywki zapewnił Rockets zwycięstwo 108-104.

Shaq nie szczędził komplementów młodszemu koledze, a wracając do nieszczęsnego incydentu, oznajmił: "Yao Ming to mój brat. Azjaci to moi bracia. Nieszczęście polega na tym, że jakiś idiota próbuje z mojej wypowiedzi robić początek jakiejś wojny rasowej (...) A tak przy okazji - 500 milionów ludzi oglądało ten mecz. Powinniście mi podziękować za skuteczny marketing."

Z naszej strony, chcielibyśmy dodać, że nie obrazilibyśmy się na Shaqa, gdyby kiedyś oznajmił: "Powiedzcie Cezaremu Trybańskiemu, że kiełbasa-Kowalski-pierogi".

Tako rzekli o Shaqu

"Pokonaliśmy dziś Lakers, ale co Shaq to Shaq. On jest jak ciężarówka." - Yao Ming.

Fajny link wczoraj widziałem

http://www.yaomingmania.com/- strona w 100% poświęcona życiu Yao Minga w NBA. Cytaty, zdjęcia, artykuły, szczegółowe opisy meczów i każdej akcji Yao: „13 sekunda meczu. Shaq kozłuje pod koszem, przepycha się, mija Yao, jest już pod koszem, wyskakuje do prostego rzutu... ale nagle pojawia się Yao, wyskakuje i wspaniały blok! Tłum w hali Compaq Center szaleje! Mam wrażenie, że zaraz się dach zawali!”

Bohater tygodnia

LeBron James - 18-latek, który ma być drugim Michaelem Jordanem. Kończy w tym roku liceum, na studia się nie wybiera i na pewno zostanie wybrany z pierwszym numerem w tegorocznym drafcie. Dostał właśnie od mamy prezent na 18. urodziny - nowiutki model Hummera H2 (to taki samochód, który wygląda jak transporter opancerzony) z zainstalowanymi trzema telewizorami, podłączeniem do internetu i wyhaftowanymi na fotelach napisami "król James". Jeździ tym autem dumnie do szkoły oraz podróżuje po murzyńskim getcie w Akron w stanie Ohio. Cuttino Mobley z Houston skomentował: "Mieszkałem tam, gdzie on - nie mam pojęcia, gdzie on zamierza tym autem parkować." Mama LeBrona twierdzi, że wart 75 tys. dolarów samochód kupiła na kredyt.