Mostostal w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!

Tylko teoretycznie kędzierzyński Mostostal może nie zagrać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W praktyce mistrzowie Polski mogą się już cieszyć z awansu do grona ośmiu najlepszych klubów Europy.
I to bez względu na to, czy w swojej grupie eliminacyjnej zajmą pierwsze czy drugie miejsce. Na pierwsze mają jeszcze szanse, a drugie miejsce zapewnili sobie w środę pokonując na parkiecie w opolskim Okrąglaku zdobywcę Pucharu Włoch drużynę Noicom Cueno. Co ważne, to Włosi na starcie rozgrywek byli zdecydowanymi faworytami tej grupy, a wczoraj podopieczni Waldemara Wspaniałego definitywnie pozbawili ich szans na awans do ćwierćfinału.

To nie możliwe

Mogło być jednak zupełnie inaczej. Wszystko tak naprawdę zaczęło się, gdy obie drużyny grały już prawie 90 minut. Wtedy Aleksander Januszkiewicz i Marek Kardos zablokowali grającego we włoskiej drużynie reprezentanta Francji Frantza Granvorkę. Zdobyli punkt dający Mostostalowi zwycięstwo w czwartym secie i doprowadzili do tie-breaka.

A kilka minut wcześniej wydawało się, że jest już po meczu. Włosi bowiem prowadzili już 2:1 w setach a w czwartej partii 18:13. Popełniali mniej błędów i pewnie zmierzali po zwycięstwo w całym spotkaniu. Jeżeli wygraliby w Opolu, Mostostal raczej musiałby zapomnieć o awansie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Być może ostatecznie zająłby drugie miejsce, ale jego szanse na awans jako wicelidera grupy znacznie by zmalały po dwóch porażkach.

I właśnie gdy mistrzowie Polski przegrywali w czwartym secie 13:18 i bliscy byli porażki w całym meczu, zaczęli grać jak natchnieni. Jakby w tym momencie przekalkulowali sytuację w grupach i ocenili swoje szanse na awans. - Nie ukrywam, że wtedy pojawił się cień zwątpienia. Chyba już nawet zaczęliśmy się godzić z porażką, ale jeszcze walczyliśmy - przyznawał po meczu kędzierzyński siatkarz Rafał Musielak. Dwa razy niesamowite piłki w obronie wyciągnął Duszan Kubica i dwa punkty zdobył Mostostal. Było 16:18. Później kędzierzynianie skutecznie atakowali, dobrze grali blokiem, świetnie bronili i skutecznie zagrywali. czyli robili wszystko to, czego wcześniej brakowało. W efekcie wygrali seta, doganiając rywali przy stanie 20:20. Później Noicom zdobył już tylko dwa punkty. - Przy tak wyrównanym poziomie drużyn i tak zaciętym meczu to wręcz niemożliwe, by odrobić takie straty - dziwił się były selekcjoner polskiej reprezentacji Ireneusz Mazur. - Nie jestem zadowolony z decyzji arbitrów. Moim zdaniem w końcówce czwartego seta popełnili przynajmniej dwie błędne decyzje, które wypaczyły jego przebieg - nie krył rozczarowania włoski trener, a niegdyś słynny siatkarz Ferdinando De Giorgi.

I Giovanne nie pomógł

Mecz zaczął się jednak nie najlepiej. Pierwsza partia niezwykle wyrównana rozgrzała nadkomplet publiczności w Okrąglaku niemal do czerwoności. Przegrali ją jednak gospodarze 27:29. - Przegraliśmy tego seta trochę na własne życzenie. Popełniliśmy zbyt wiele błędów - oceniał trener Mostostalu Waldemar Wspaniały. W następnej partii za Rafała Musielaka wszedł na boisko Bartosz Soroka. Pojawił się też na rozegraniu Piotr Lipiński. Mostostal po dwóch pierwszych akcjach prowadził już 2:0 i tego prowadzenia do końca już nie oddał. Niestety, w trzecim secie fatalnie zagrali gospodarze. W końcówce byli wręcz bezradni i nie mieli pomysłu na grę. Nic im nie wychodziło. Taki stan trwał właśnie do wyniku 13:18 w czwartym secie. Do momentu, gdy Mostostal zaczął grać koncertowo i doprowadził do tie-breaka.

W tym także nie brakowało emocji. Włoski trener sięgnął po swoją największą broń. Kilkanaście dni temu Noicom pozyskał reprezentanta Brazylii Giovanne Gavio. Jednak w czasie meczu Brazylijczyk wyszedł na parkiet tylko dwa razy, na krótką chwilę. Podobno filar aktualnych mistrzów świata dopiero wraca do zdrowia po kontuzji. W końcówce czwartego seta został jednak na dłużej w grze, a w tie-breaku grał od początku do końca. Nie pomógł jednak swojej drużynie.

Mostostal zagrał znakomicie, a do zwycięstwa mistrzów Polski poprowadzili Paweł Papke i Sebastian Świderski. To na nich opierał się w tym momencie atak mistrzów Polski. I Papke zakończył mecz, zdobywając swój 19. punkt w spotkaniu.

Teraz kędzierzynianie zajmują drugie miejsce w swojej grupie, ale od Łużników Moskwa są gorsi tylko o jednego przegranego seta więcej. Na ostatni mecz za tydzień wyjadą do najsłabszego w grupie Telecomu Malaga. Łużniki natomiast zagrają we Włoszech. - Potraktujemy ten mecz bardzo poważnie, choć nie ma dla nas znaczenia. Ale zagramy w najsilniejszym składzie i będziemy chcieli wygrać - zapewniał po wczorajszym meczu Ferdinando De Giorgi.

Mostostal-Azoty Kędzierzyn-Koźle - Noicom Cuneo 3:2 (27:29, 25:20, 19:25, 25:22, 16:14)

Mostostal: Papke, Świderski, Kardos, Szczerbaniuk, Musielak, Januszkiewicz, Kubica (l), Stancelewski, Lipiński, Soroka

Noicom: Granvorka, Sottile, Omrcen, Cardona, Simeonov, Casoli, Rinaldi (l), Gavio, Spescha, Russo