20. kolejka PLK

Polonia-Warbud Warszawa - Zepter-Idea Wrocław 88:101 po 2 dogr.

Kwarty
: 26:17, 13:18, 15:20, 19:18. Dogrywki: 11:11, 4:17. Polonia: Jeklin 27 (3), Kalamiza 16 (4), Karwowski 14 (1), Gee 8, Trojanowski 5 oraz Carlton 7, Olejniczak 6, Czosnowski 3 (1), Polanowski 2, Muszyński 0. Zepter: Zieliński 24 (3), Wójcik 20, Tomczyk 15 (1), Avlijas 11 (2), Miglinieks 3 (1) oraz Kościuk 19 (1), Adomaitis 4 (1), Helmanis 3, Bajer 2. Koszykarz meczu: Kościuk.

Jeden z najbardziej efektownych i dramatycznych meczów sezonu rozegrały w Warszawie zespoły Polonii i Zeptera. Po niesłychanych emocjach i dwóch dogrywkach mistrzowie Polski z Wrocławia ocalili miano niepokonanego zespołu. Mistrz - Andrej Urlep - pokonał ucznia - trenera Polonii Jarosława Zyskowskiego - którego jeszcze dwa lata temu miał w swoim zespole jako zawodnika. Mecz oglądało ponad 2,5 tys. widzów na Torwarze (rekord ligowy Polonii).

Wrocławianie zagrali osłabieni, bez kontuzjowanych Tomasza Cielebąka i Joe McNaulla oraz Harolda Jamisona, który wciąż nie wrócił z USA. Dainius Adomaitis usiadł na ławce rezerwowych, ale nie był przewidziany do gry (musiał wejść w końcówce, kiedy czterech graczy wrocławian popełniło pięć fauli). Na dodatek z powodu studniówki nie przyjechał do Warszawy junior Sebastian Zwolak i niewiele brakowało, żeby wrocławianie kończyli mecz w czwórkę. Na dodatek w końcówce meczu kontuzję kolana odniósł Dominik Tomczyk, ale ponoć jest ona niegroźna.

W Zepterze zadebiutował Uvis Helmanis, ale nie odbył z zespołem żadnego treningu i w ogóle nie znał taktyki zespołu. Punkty zdobywał tylko z wolnych. Z kolei w Polonii brakowało kontuzjowanych Pawła Surówki i Roberta Pacochy. W lidze debiutował (przeciętnie) biały skrzydłowy z USA Will Carlton.

Oba zespoły mogły wygrać ten mecz kilka razy. W ostatnich minutach grali już niemal sami rezerwowi, gdyż po piątych faulach boisko opuścili Raimonds Miglinieks, Adam Wójcik, Helmanis i Tomczyk w Zepterze oraz Jarrod Gee, Leszek Karwowski, Carlton i Jacek Olejniczak w Polonii. Gospodarze prowadzili w 37. min 71:64 i mieli piłkę. Przez kolejne trzy minuty nie potrafili jednak zdobyć punktów (nawet z wolnych) i wrocławianie prowadzili 73:71. Po niecelnych wolnych Jacka Olejniczaka 21 s przed końcem meczu piłkę w ataku zebrał Walter Jeklin i po faulu Adama Wójcika wykorzystał oba wolne. Wrocławianie zdążyli jeszcze stracić piłkę, ale Jeklin nie zdołał rzucić przed syreną.

W pierwszej dogrywce Zepter prowadził nawet 79:73, ale po akcjach rezerwowych koszykarzy podkoszowych Polonii (Olejniczaka i Michała Polanowskiego) oraz rzucie za trzy Jeklina gospodarze prowadzili 84:82. Aleksander Avlijas wyrównał z wolnych, a 15 s przed końcem po niecelnym rzucie Jeklina szansę na wygranie meczu dla wrocławian miał Maciej Zieliński. Spudłował jednak oba wolne (w całym meczu z linii trafił 5 z 13 rzutów), a w ostatniej akcji zagubieni warszawiacy podali piłkę do juniora Łukasza Muszyńskiego, który nie trafił z dwóch metrów.

W drugiej dogrywce wrocławianie kontrolowali już sytuację, świetnie grając z kontry i punktując z wolnych, w których to elementach brylował Robert Kościuk. Polonia zdobyła punkty (z wolnych) dopiero po czterech minutach. Wcześniej sprawę rozstrzygnął Adomaitis , trafiając za trzy na 1,5 minuty przed końcem tej części (było 84:92).

- Niewątpliwie była szansa wygrać. Śląsk jest doświadczonym zespołem i ma dobrego trenera, więc w końcówce meczu wykorzystał swoją siłę, doświadczenie i wiedzę i doprowadził do dogrywki - mówił po meczu trener Polonii Jarosław Zyskowski. - Było widać, że moi zawodnicy są zmęczeni i stąd ten mecz był tak trudny. Polonia była blisko zwycięstwa, ale Śląsk nie po raz pierwszy pokazał charakter - stwierdził trener Urlep.



Ten mecz miał być pojedynkiem dwóch trenerów, Andreja Urlepa i Jarosława Zyskowskiego, który dwa lata spędził jako zawodnik w prowadzonym przez Słoweńca zespole z Wrocławia. Czy trenerowi Zyskowskiemu pomogła w tym meczu znajomość trenerskiego warsztatu Urlepa? - Wszyscy znają tego szkoleniowca, próbują go rozszyfrować, ale także nie potrafili z nim wygrać w tym sezonie. Ważne, że moi zawodnicy dali w tym meczu sporo serca i waleczności. Jak realizowali moje koncepcje? Zawsze można lepiej - odpowiedział Zyskowski.

Nie było z tym jednak bardzo źle. Sprawdziła się koncepcja obrony strefowej, stosowana konsekwentnie przez Polonię w niemal całym meczu. W ostatnich minutach warszawiacy także mądrze wykorzystywali przewagę, jaką pod koszem miał rezerwowy center Jacek Olejniczak. Wszak Zepter grał bez centra, pod nieobecność Joe McNaulla i Harolda Jamisona.

Kłopot w tym, że w Polonii jest bardzo wielu podobnych w stylu gry (czasami także fizycznie, bo mylił się nawet spiker) koszykarzy podkoszowych, a brakuje jej prawdziwego, stale przynoszącego korzyści pod koszem środkowego. Will Carlton, Jan Trojanowski, Olejniczak, Michał Polanowski i Jarrod Gee, a nawet wolący grę daleko od kosza Leszek Karwowski, to przydatni skrzydłowi, ale w decydujących akcjach Goran Kalamiza i Walter Jeklin wręcz bali się oddać im piłkę pod kosz. Obaj łącznie oddali w całym meczu 23 rzuty za trzy punkty, a trafili siedem.

Na dodatek wszyscy wysocy Polonii bardzo często faulują, co wynika z niedostatków technicznych. W sobotę po pięciu faulach zeszli z boiska Carlton (12 minut gry), Olejniczak (10) i Gee (28), a Polanowski w 11 minut miał cztery faule.