Londyn 2012. Wyczyścić głowy polskich siatkarzy

3 : 1
Informacje
Turniej mężczyzn - Grupa A
Poniedziałek 06.08.2012 godzina 10:30
Wyniki szczegółowe
Wynik
Australia
3
Polska
1
Składy i szczegóły
Australia
Skład: Zingel, Roberts, Passier, Peacock, White, Tutton (L), Edgar
Polska
Skład: Nowakowski, Winiarski, Kurek, Bartman, Żygadło, Ignaczak (L), Możdżonek
- Szkoda czasu, by rozczulać się nad tym, że przegraliśmy z Australią - mówili w poniedziałek siatkarze. W środę Polacy rozegrają ćwierćfinał igrzysk, najważniejszy mecz turnieju.
Rywali poznają w poniedziałek, późnym wieczorem. Część siatkarzy być może będzie już spała. Losowanie, w którym okaże się, czy Polacy zagrają w środę z Brazylią lub Rosją, odbędzie się około północy czasu londyńskiego, a zawodnicy zerwali się w poniedziałek z łóżek już o szóstej rano. Poranny mecz z Australią przegrali 1:3.

Przegrali w bardzo słabym stylu i zaskakująco łatwo wypuścili z rąk szansę na to, by w ćwierćfinale uniknąć zespołu ze światowej czołówki. Zwycięstwo 3:0 z Australią balansującą na granicy drugiej i trzeciej dziesiątki światowego rankingu, obowiązek dla zwycięzców Ligi Światowej, dałoby im pierwsze miejsce w grupie. I, zamiast Brazylii lub Rosji, Niemców w ćwierćfinale.

Siatkarze nie wyglądali na załamanych porażką i słusznie, bo choć sami zamknęli przed sobą drzwi do łatwiejszej drogi do strefy medalowej, to wciąż są w grze. Brazylia już im niestraszna, w tym roku Polacy pokonali ten zespół aż cztery razy. Rosja? - Rok temu bym tak nie mówił, ale teraz wiem, że mój zespół jest w stanie rywalizować z każdym - mówi trener Andrea Anastasi. Wyniki jego drużyny to potwierdzają, choć porażka z Australią dwa dni przed najważniejszym meczem w tym roku, wprowadza niepokój.

Jeśli czują go siatkarze lub Anastasi, to dość dobrze ukrywają to uczucie pod maskami sportowców gotowych na każde wyzwanie. W poniedziałek nie potrafili jednak odpowiedzieć na pytanie o wahania formy. Dlaczego świetny mecz z Włochami (3:1) stracił blask po porażce z Bułgarią (1:3), dlaczego pewne zwycięstwa z Argentyną i Wielką Brytanią (po 3:0) zamazała przegrana z Australią?

- Nie wiem, jaki jest tego powód, ale zauważyliśmy to u wszystkich zespołów na igrzyskach. Trudno lać każdego po 3:0. Każdy, kto tu jest, chce osiągnąć jak najwięcej - mówił kapitan Marcin Możdżonek.

- Nie mam wyjaśnienia. Panowie, nie jestem magikiem. I nic nie muszę wyjaśniać. Dla mnie problem leży w koncentracji, trudno wyjaśnić ataki poza linie aspektami technicznymi -odpowiadał Anastasi. Włoch był nerwowy, mówił półzdaniami, firmowy uśmiech często zmieniał w grymas. A pytań dotyczących jego drużyny jest coraz więcej.

O koncentrację, bo Polacy pozwolili Australijczykom wejść w rytm, zamiast tłamsić ich i, znów mając za sobą kilka tysięcy Polaków w Earls Court, podwyższać choćby już prowadzenie 2:0 po pierwszych akcjach Piotra Nowakowskiego.

O budowanie szczytu formy, bo gdy np. Rosjanie i Włosi odpuszczali Ligę Światową, by główne uderzenie przyszykować na igrzyska, Polacy wygrywali w lecie wszystko, co się dało.

O rolę faworyta, która, być może, zaczyna ich uwierać - słowa "Polska" i "złoto" zestawiali w Londynie nie tylko rywale, ale też bukmacherzy.

O zmęczenie siatkarzy, którzy na siłownię poszli nawet po meczu z Bułgarią i nawet fizjoterapeuta kadry Aleksander Bielecki stwierdził, że jego zdaniem powinni więcej odpoczywać.

Jeśli ktoś zna odpowiedzi na te pytania, to jest nim Anastasi, który wyjaśnienia ukrywa. - To moja sprawa - rzucił z zaciętą miną Włoch w odpowiedzi na pytanie, czy świadomie przykręcił drużynie śrubę, by zbudować kolejny pagórek formy na ćwierćfinał.

Dotychczas Anastasi problemy polskiej kadry rozwiązywał - znajdując nowego rozgrywającego i atakującego, gdy dotychczasowe gwiazdy poprosiły o urlop, dopasowując do trzonu rezerwowych, którzy potrafią dać impuls w trudnych momentach czy, co najważniejsze, zdobywając medale czterech kolejnych światowych imprez. Gen wygrywania wszczepił Polakom skutecznie, jego osiągnięcia z kadrą nie są przypadkiem, siatkarze na podium stają od ponad roku.

Anastasi powtarza od dawna - najważniejszy będzie ćwierćfinał, najważniejszy będzie drugi tydzień igrzysk. W poniedziałek, pytany o złe jego rozpoczęcie, rzucił: - Jeśli będziemy grać tak, jak z Australią, to pojedziemy do domu. Musimy się poprawić.

Jak? - Tuż po meczu, kiedy trener zebrał nas na boisku, usłyszeliśmy: "Spokojnie. Panowie, teraz przed nami ćwierćfinał. Wyrzućmy z głów wszystko to, co było do tej pory" - relacjonował reakcję Anastasiego Możdżonek. - Czy da się to wyrzucić? Uważam, że tak - dodał kapitan reprezentacji Polski. - Jestem pewien, że na ćwierćfinał jesteśmy w stanie wyczyścić głowy - zapewniał Bartosz Kurek.

- Trafimy na silnego rywala, ale z Niemcami też musielibyśmy grać na maksa, a może znów grałoby się nam gorzej ze świadomością, że musimy wygrać - mówił rozgrywający Łukasz Żygadło, którego z Australią na półtora seta zmienił Paweł Zagumny. - Pod tym względem może to i lepiej, że zmierzymy się z Brazylią albo Rosją. W środę wszystko zaczyna się od początku, kto będzie lepszy, ten wejdzie do półfinału.

Jeśli lepsza będzie Polska, to wszyscy wyrzucą z głowy porażkę z Australią. Jeśli lepszy będzie rywal, poniedziałkowa przegrana zostanie zapamiętana na lata.