Londyn 2012. Podnoszenie ciężarów. Choroś: Zieliński przygotowany na złoty medal

:
-
- Jest siedmiu zawodników, z których każdy może wygrać i każdy może być siódmy. Ale jesteśmy dobrej myśli, bo Adrian jest przygotowany optymalnie. Wie, że nie ma rywala, którego nie mógłby pokonać. Stać go na złoto - mówi prosto z Londynu Mirosław Choroś, trener męskiej reprezentacji Polski w podnoszeniu ciężarów. W piątek od godz. 20 Adrian Zieliński będzie walczył o olimpijskie podium w kategorii 85 kg. Relacja na żywo na Sport.pl
- Adrian jest bardzo dobrze przygotowany, ale czeka go trudne zadanie, bo stawka jest bardzo mocna. Kategoria 85 kg według wszystkich trenerów jest na tych igrzyskach najlepiej obsadzona. Jest w niej siedmiu świetnych zawodników, z których każdy może wygrać i każdy może być siódmy. Ale my jesteśmy dobrej myśli, szykujemy się już do startu - relacjonuje Choroś.

Zieliński to jeden z najpoważniejszych kandydatów do olimpijskiego podium, a to dlatego, że 23-letni Polak przed rokiem zdobył brązowy, a przed dwoma laty - złoty medal mistrzostw świata. - Te sukcesy Adriana pokazują jego klasę. Teraz jest przygotowany optymalnie. Wie, że nie ma rywala, którego nie mógłby pokonać, stać go na złoto i na pewno będziemy o nie walczyć z całych sił - zapewnia Choroś.

Trener kadry Zielińskim w Londynie opiekuje się wspólnie z Jerzym Śliwińskim, który na co dzień jest szkoleniowcem sztangisty w klubie Tarpan Mrocza. - Sposób współpracy wypracowaliśmy już rok temu. Adrian ma swojego trenera, z którym nie rozstaje się nawet na chwilę, a ja zajmuję się kwestiami organizacyjnymi. Pilnuję tablicy wyników, a więc dbam o to, żeby Adrian dźwigał odpowiednie ciężary - tłumaczy Choroś.

Trener kadry podkreśla, że w walce o olimpijskie medale taktyka będzie miała równie duże znaczenie jak forma zawodnika. - Będziemy czujni, będziemy patrzeć, co robią rywale i będziemy na ich ruchy odpowiadać - tłumaczy. - Mówię w liczbie mnogiej, ale tak naprawdę na naradzanie się, jaki ciężar Adrian dźwiga nie będzie czasu. Tego będę pilnował ja. Wszystko mamy ustalone, wiemy, co robić, wierzymy, że każdy z nas odpowiednio wykona swoją pracę i wieczorem będziemy mieli powody do dużej radości - kończy Choroś.