Londyn 2012. Siatkarze wrócili na swój poziom

Polacy pewnie, 3:0, pokonali w czwartek Argentynę. - Bardzo chcieliśmy zmazać porażkę z Bułgarią, byliśmy gotowi do gry już w środę, a nawet we wtorek - mówił przyjmujący Michał Ruciak
To właśnie on był bohaterem pierwszego seta - w końcówce zaserwował dwa asy, które pozwoliły uciec rywalom. - Dobrze pograliśmy zagrywką, w najważniejszych momentach odrzuciliśmy ich od siatki. To nam pomagało, dzięki temu mogliśmy ustawiać blok lub obronę i, w przeciwieństwie do ostatniego meczu, kontrataki zamienialiśmy na punkty - mówił po meczu Ruciak.

Rezerwowy przyjmujący w dwóch zdaniach wymienił większość elementów gry, które były słabymi stronami we wtorkowym meczu z Bułgarią (1:3), a wczoraj - atutami Polaków. Większość, bo o najważniejszym mówił wcześniej, w pierwszej wypowiedzi: - Od początku do końca, przez całe spotkanie, byliśmy skoncentrowani.

Obawy o to, że zwyciężającą w ostatnich tygodniach na zawołanie reprezentację Polski porażka z Bułgarami wybije z rytmu, okazały się płonne. Grający w nietypowych, niebieskich strojach biało-czerwoni nie popełniali błędów - Krzysztof Ignaczak dobrze bronił, Łukasz Żygadło gubił blok, Zbigniew Bartman, Bartosz Kurek i Michał Winiarski zbijali piłki po jego wystawach. A w istotnych momentach działały blok i mocna zagrywka.

- Zagraliśmy na swoim poziomie, przesadnej rewelacji nie było - celnie podsumował mecz Kurek. - To Argentyna zagrała trochę poniżej swojego. Zresztą, nieważne. Byliśmy lepsi i tylko to się liczy.



Argentyńczycy, młody, nieprzewidywalny zespół, kilkanaście dni temu ulegli Polakom w Memoriale Wagnera w Zielonej Górze 0:3 i wczoraj byli podobnie bezradni. Ignaczak tłumaczył to m.in. rolą sztabu trenerskiego. - Mieliśmy dokładnie przeanalizowanego rozgrywającego Luciano De Cecco i to nam niezwykle pomogło, bo Argentyńczycy grają kombinacyjną siatkówkę, opartą o bardzo dobre wyszkolenie techniczne indywidualne poszczególnych zawodników.

- Gdy De Cecco miał piłkę na siatce to, dzięki spostrzeżeniom skautów, nie mieliśmy kłopotów z rozczytaniem jego gry. Widać było tego efekty, gdy często graliśmy na dwubloku - dodał polski libero.

W wykonaniu Polaków szczególnie imponujący był trzeci set, wygrany do 16. W meczu z Bułgarią biało-czerwoni też zwyciężyli w trzeciej partii, ale tamten set dawał tylko nadzieję, podczas gdy ten był potwierdzeniem dominacji. Bartman, najskuteczniejszy zawodnik meczu, zdobywca 17 punktów, był niemal bezbłędny i radził sobie z blokiem rywali, a Kurek (16) do podobnych akcji dodawał świetną zagrywkę.

Ruciak podkreślał, jak bardzo zespół pragnął tej wygranej: - Trudne były te ostatnie dwa dni, bo igrzyska to specyficzny turniej i do następnego spotkania trzeba czekać dwa dni. Bardzo chcieliśmy grać już w środę, a nawet we wtorek, żeby zamazać tę porażkę z Bułgarią - mówił.

Trener Andrea Anastasi cieszył się, że spotkanie z Argentyną trwało tylko trzy sety. - To ważne, bo na takim turnieju trzeba oszczędzać siły. Cieszę się, że się odrodziliśmy, że zagraliśmy dobry mecz, ale ja wolę, żeby te dobre mecze przyszły w następnym tygodniu - dodał włoski selekcjoner.

Następny mecz siatkarze rozegrają w sobotę - o 12.30 rywalami będą najgorsi w grupie A Brytyjczycy, zespół, który powstał sześć lat temu, a obecnie sklasyfikowany jest na 92. miejscu w światowym rankingu. - Nie znam żadnego siatkarza tej drużyny, ale będziemy z nią walczyć od początku do końca. I grać swoje - zapowiada Ruciak.