Portugalia - Hiszpania. Karne wyznaczyły Hiszpanii drogę do Kijowa

0 : 0
Informacje
Euro 2012 - Półfinały
Środa 27.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Portugalia
0
Hiszpania
0
Seria rzutów karnych wprowadziła Hiszpanię do finału Euro 2012. Ostatnią jedenastkę miał wykonać Cristiano Ronaldo. Chwilę wcześniej jego rodak Bruno Alves trafił jednak w poprzeczkę, a po strzale Cesca Fabregasa, to Hiszpanie wpadli sobie w ramiona.
Gra dołem czy górą? Cristiano Ronaldo, czy jego hiszpańscy koledzy z Realu Madryt? Pierwsza porażka Hiszpanii na Euro od 2004, kiedy to 20 czerwca La Roja przegrała w ostatnim meczu grupowym z Portugalią 0:1, czy też szansa dla piłkarzy Vicente del Bosque na pierwszy w historii drugi z rzędu tytuł mistrza Europy? Pytań przed półfinałowym starciem w Doniecku było jeszcze więcej. Sytuacji nie ułatwił sam szkoleniowiec reprezentacji Hiszpanii, który ogłaszając podstawowy skład wywołał małą burzę. Bo kiedy przekonał on wszystkich, że jego drużyna dobrze spisuje się grając bez klasycznego napastnika, to akurat w środę, do pierwszego składu na mecz z Portugalią, wystawił Alvaro Negredo. A przecież wcześniej w turnieju wpuścił tę klasyczną "dziewiątkę" jedynie na końcówkę meczu z Chorwacją (w 89. minucie).

Napastnik Sewilli od początku starcia jakoś nie pasował do całości układanki La Roja. Był jak wyjęty z innej bajki. Co prawda po jego zgraniu już w 6. minucie Alvaro Arbeloa celował w okienko bramki Rui Patricio, ale przez pozostałą cześć pierwszej połowy jego główną rolą było wymuszenie fauli u rosłych obrońców rywala lub wymiana pozycjami z Davidem Silvą (wtedy był jeszcze mniej przydatny). Wyglądało to tak, jakby del Bosque ugiął się wreszcie pod naporem krytyki stylu gry (nazywanym nudnym) jaki prezentowała jego reprezentacja i chciał udowodnić, że La Roja potrafi grać efektownie i efektywnie. Ale Portugalczycy nie przestraszyli się mistrzów.

Dwa lata temu, w 1/8 mistrzostw świata, Hiszpanie zdominowali ich i pokonali 1:0 po bramce (z minimalnego spalonego) Davida Villi. Tym razem Portugalczycy podeszli wysoko do rywala, byli szybcy, przewidywali ruchy Hiszpanów i nawet wydawało się, że z gry to oni mają więcej. Świetnie spisywali się boczni obrońcy Fabio Coentrao oraz Joao Pereira. Technika, szybkość, siła, to wszystko było po ich stronie. Defensywę Hiszpanów oszukiwał także Ronaldo i to pomimo iż grał przeciwko klubowym kolegom z Realu, którzy znają go jak nikt inny. W 31. minucie oddał najgroźniejszy strzał pierwszych 45. minut po stronie Portugalczyków, który jednak minął słupek po niewłaściwej stornie. Dwie minuty wcześniej minimalnie nad poprzeczką uderzył Andres Iniesta. To było zdecydowanie za mało, aby dostrzec, że po boisku biega ponad miliard euro.

Trener Paulo Bento mógł jednak tylko chwalić swoich piłkarzy. Natomiast del Bosque już w 54. minucie zdecydował się zamienić Negredo na Cesca Fabregasa. A ten w historii Euro stał się zawodnikiem najczęściej wchodzącym z ławki rezerwowych (po raz siódmy). Szkoleniowiec Hiszpanii w poprzednich spotkaniach miał niesamowitego nosa przy wprowadzaniu nowych zawodników na boisko. I tym razem jego zespół zaczął grać lepiej, ale tylko niewiele lepiej. Pozostało więc emocjonowanie się pierwszym rzutem rożnym (51. minuta) czy pierwszym celnym strzałem Hiszpanów (68. minuta, jedyny w podstawowym czasie gry). Z drugiej strony dwukrotnie ponad poprzeczką strzelał w drugiej połowie z rzutów wolnych Ronaldo. Ale to Portugalczycy mogli wyprowadzić w 90. minucie nokautujący coś. Wyszli z kontrą, a do samotnie biegnącego po lewej stronie Ronaldo podał Raul Meireles. Nie zagrał mu jednak w tempo, ten musiał nieco zwolnić, a następnie oddał strzał nad poprzeczką bramki Ikera Casillasa, który walczył o setne zwycięstwo w barwach La Roja.

W dogrywce mocno chcieli mu w tym pomóc jego koledzy. Hiszpania przejęła kontrolę nad meczem. Skrzydłami szarżowali Jesus Navas i Perdo Rodriguez. Kiedy w 104. minucie ten drugi podał do Jordiego Alby, obrońca La Roja wszedł w pole karne i wyłożył na szósty metr piłkę do Iniesty wydawało się, że mistrzowie Europy muszą objąć prowadzenie. Pomocnik FC Barcelony trafił jednak w Rui Patricio. Chwilę później minimalnie nad poprzeczką z rzutu wolnego uderzył Sergio Ramos. Portugalczycy marzyli tylko o tym, aby dotrwać do rzutów karnych. I ta sztuka się im udała.

Jedenastki rozpoczęli Hiszpanie. Xabi Alonso przegrał starcie z Rui Patricio, który wyczuł, że pomocnik strzeli w lewy róg jego bramki. Grę nerwów wygrał również Casillas, który obronił strzał Joao Moutinho. Pierwszy do bramki trafił Iniesta. Następnie pod rękami Casillasa uderzył Pepe, trafili także Gerard Pique i Nani. W kolejnej serii podcinką bramkarza Portugalii pokonał Sergio Ramos. Do piłki podszedł Bruno Alves i strzelił w poprzeczkę, a Hiszpanów do finału, strzałem od słupka wprowadził Fabregas.

La Roja zmierzy się w niedzielę w Kijowie ze zwycięzcą czwartkowego meczu Niemcy - Włochy.