Euro 2012. Niemcy - murowany faworyt czy papierowy tygrys?

4 : 2
Informacje
Euro 2012 - Ćwierćfinały
Piątek 22.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Niemcy
4
Grecja
2
- Niemcy łatwo wygrali swoje grupowe mecze. Nie wyobrażam sobie, żeby zatrzymali się na Grekach - mówi przed drugim ćwierćfinałem Euro 2012 Włodzimierz Lubański. - Nadszedł czas na koronację tego zespołu - twierdzi Oliver Kahn, który już widzi swych rodaków jako zwycięzców finału mistrzostw. - A według mnie Niemcy wcale nie grali dobrze. Ich grupa śmierci nie była tak mocna, jak się spodziewano - uważa Marek Leśniak. W piątek o godz. 20.45 w Gdańsku Niemcy zagrają z Grecją o półfinał Euro 2012.
"Idziemy do półfinału" - oznajmia wtorkowy "Bild". - Presja? Coś takiego czują ludzie, którzy codziennie muszą walczyć o przetrwanie. My jesteśmy spokojni. Jeśli będziemy grać najlepiej jak potrafimy, zostaniemy mistrzami Europy - mówi jeden z liderów reprezentacji Niemiec, Bastian Schweinsteiger. - Od mundialu w 2006 roku nasza drużyna gra coraz lepiej. Brakuje jej tylko jednego - koronacji. Wygląda na to, że nadszedł na nią czas - ocenia na łamach "Die Welt" jeden z najlepszych niemieckich bramkarzy w historii, Oliver Kahn.

Niemcy znają swoją wartość i słusznie mierzą wysoko. Na Euro 2012 jako jedyni przeszli fazę grupową z kompletem zwycięstw, a grali przecież w grupie śmierci - z Portugalią, Holandią i Danią. Podopieczni Joachima Loewa zanotowali już 14 zwycięstw z rzędu w meczach o punkty (w eliminacjach i mistrzostwach), a bukmacherzy w trakcie turnieju zmienili swe typy i teraz to w drużynie naszych zachodnich sąsiadów, a nie w broniącej tytułu Hiszpanii, widzą głównego faworyta imprezy.

Nowa niemiecka maszyna

- Niemcy łatwo wygrali swoje grupowe mecze. W każdym grali ekonomicznie, pokazali, że kiedy tylko chcą, potrafią podkręcić tempo, przyspieszyć grę i zdobywać bramki. Nie wyobrażam sobie, żeby zatrzymali się na Grekach. To zespół turniejowy, oni teraz będą grać jeszcze lepiej - przekonuje Włodzimierz Lubański.

Z najskuteczniejszym strzelcem w historii reprezentacji Polski zgadza się piłkarz, który dla kadry strzelił oba gole na niemieckim mundialu [w wygranym 2:1 meczu z Kostaryką]. - Ten zespół idzie w fajnym kierunku i moim zdaniem dopiero się rozkręca. Ma swój system, bazuje na tym, co Niemcy już dawno temu zbudowali, a więc na solidności, a do niej dokłada świetnych wykonawców. Takie indywidualności jak Lukas Podolski, Mesut Oezil czy Mario Gomez mogą wygrać drużynie mecz, kiedy przytrafi jej się słabszy dzień - ocenia Bartosz Bosacki. - A nad tym, żeby tych słabszych dni nie było czuwa fantastyczny sztab. Czytałem, że pracuje w nim ponad 30 osób. Tam jest trzech fizjologów, są różni lekarze, np. osteopaci i każdy wie, co ma robić. Dzięki temu kadra znakomicie funkcjonuje i ma wyniki - dodaje były zawodnik FC Nuernberg.

Mimo wszystko słabszego dnia Niemców spodziewa się Jan Furtok. - Niektórzy mówią, że Niemcy kryzys przeżyli już w meczu z Danią. Nie zgadzam się. Oni grali spokojnie, kontrolowali sytuację. W ogóle do tej pory wygrywali łatwo. Myślę, że z Grekami będzie im ciężko, bo to dziwna, trudna dla wszystkich drużyna. Ale wygrają 2:1 i pójdą dalej. Mam nadzieję, że aż do finału. Chciałbym, żeby zagrali w nim z Hiszpanią i wygrali - mówi były napastnik reprezentacji Polski, który w barwach Hamburgera SV i Eintrachtu Frankfurt strzelił w Bundeslidze 60 goli.

To nie są najwyższe obroty

- z Grekami będzie 2:0. To najsłabszy ćwierćfinalista mistrzostw. Ale później zaczną się trudności - przewiduje Marek Leśniak. - Według mnie Niemcy do tej pory wcale nie grali za dobrze. Grupa śmierci nie była taka mocna, jak się spodziewano. Holandia okazała się bardzo słaba, a w pierwszym meczu z Portugalią Niemcy mieli dużo szczęścia. Wydaje mi się, że gdyby przy wyniku 0:0 Pepe trafił do siatki, a nie w poprzeczkę, to Portugalczycy cieszyliby się ze zwycięstwa, a Niemcom turniej mógłby się ułożyć zupełnie inaczej - zaskakuje były zawodnik m.in. Bayeru Leverkusen.

Mieszkający w Niemczech Leśniak bacznie obserwuje nastroje naszych sąsiadów. - Oni są trochę napięci. Z tego, co widzę, denerwują się nie tylko swoim ćwierćfinałem, ale też meczem Hiszpanii z Francją. Niby mówią, że chcieliby zrewanżować się mistrzom świata i Europy za ostatnie porażki [0:1 w finale Euro 2008 i 0:1 w półfinale mundialu w RPA w 2010 roku], ale tak naprawdę Hiszpania jest jedynym zespołem, którego Niemcy się boją. Oni nie pracują na najwyższych obrotach, dlatego wydaje mi się, że jeśli dojdzie do finału Niemcy - Hiszpania, to Niemcy znów przegrają. Dla mnie to Hiszpania nadal jest najlepsza na świecie - mówi Leśniak.

Tonować nastroje próbują też sami Niemcy. Podobnie jak Leśniak grę zespołu Loewa odbiera Thomas Berthold, mistrz świata z 1990 roku, obecnie ekspert Eurosportu. - W Niemczech media i kibice nie są zadowoleni. Piłkarze nie wyglądają tak dobrze pod względem fizycznym jak w RPA, nie grają tak dokładnie jak dwa lata temu. Jesteśmy jednym z faworytów, ale żeby wygrać Euro musimy grać lepiej - mówi nam Berthold.

Udławią się grecką sałatką?

O spokój apeluje też "Suddeutsche Zeitung". "Większość z nas ceni grecki zespół tak nisko jak grecką gospodarkę. A mecz Niemcy - Grecja będzie dla nas trudny nie tylko ze względów politycznych, ale i sportowych" - czytamy na łamach dziennika.

- Nie ma możliwości, żebyśmy nie wygrali - odpowiada Thomas Mueller i mówi wprost, że od dziennikarzy oczekuje entuzjazmu. - Nie brakuje go w Niemczech, w strefach kibica. Tu by się bardzo przydał, bo na razie mamy wrażenie, że nawet w przypadku wygrania Euro zdaniem wielu powinniśmy się wstydzić - stwierdził pomocnik niemieckiego zespołu na jednej z konferencji prasowych w Gdańsku.

W piątek w Trójmieście swój zespół ma wspierać ok. 30 tys. Niemców. A w Berlinie, w strefie kibica pod Bramą Brandenburską, zgromadzi się aż 400 tys. ludzi. Czy wszyscy będą się delektować grecką sałatką podobną do tej, jaką dziennikarzy poczęstował już Loew? - Na pewno Niemcy są zdecydowanym faworytem, ale nie powinni być przesadnie pewni siebie. W piłce trzeba nie tylko dobrze kopać i biegać. Tu jeszcze musi odpowiednio pracować głowa. Głowy Greków na pewno są na swoim miejscu. Myślę, że Rosjanie przegrali z nimi mecz o awans mentalnie, bo byli zbyt pewni siebie. My też przegraliśmy z nimi w głowach, bo ten remis był dla nas porażką. Chłopakom wydawało się, że prowadząc 1:0 i mając przewagę jednego zawodnika już wygrali. Grecy pokazali, że w żadnej sytuacji się nie poddają. Im nie wolno odbierać szans - podsumowuje Bosacki.