Euro 2012. Pokłóceni trójkolorowi. Co się działo w szatni Francuzów?

2 : 0
Informacje
Euro 2012 - Ćwierćfinały
Sobota 23.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
2
Francja
0
- Co? Kilka razy rzuciliśmy mięsem - skwitował wydarzenia w szatni Francuzów po przegranym meczu ze Szwecją pomocnik trójkolorowych Florent Malouda.
Burzę wywołał defensywny pomocnik Alou Diarra. Piłkarz Olympique Marsylia, któremu nie można było zarzucić braku zaangażowania na boisku, wrzasnął: "To nie jest normalne". Zaczął wypominać graczom ofensywnym brak motywacji, oszczędzanie się. Pytał, dlaczego żaden z nich nie wykonał wślizgu. Dziennik "L'Equipe" pisze, że obrażał niektórych i przeklinał. Samir Nasri, ofensywny pomocnik, który mógł się poczuć dotknięty zarzutami, prosił Diarrę, by się uspokoił. Kłótnia stałą się jeszcze gorętsza.

Później doszło do scysji pomocnika Hatema Ben Arfy z trenerem Laurentem Blancem. Piłkarza Newcastle nie obchodziła wymiana zdań między kolegami z drużyny. Siedział jak gdyby nigdy nic i zajmował się telefonem komórkowym. - Hatem, czy ty zawsze musisz dzwonić do rodziny, kiedy tu jesteś? - spytał go Blanc. Dopiero wtedy Ben Arfa się ożywił. Wypomniał trenerowi, że jako pierwszy został zmieniony, choć "na boisku byli gorsi od niego". Nasri podobno przeraził się atakiem Ben Arfy na trenera, atmosferę uspokajał Franck Ribéry. W końcu Arfa stwierdził, że może wrócić do domu, jeśli to da Blancowi satysfakcję.

Trenerzy reprezentacji bagatelizują zdarzenie. - Było gorąco, to prawda. Ale potem atmosfera się schłodziła. Krioterapia nie była potrzebna, wystarczył prysznic. W szatni czasami tak się dzieje - najczęściej po porażkach. Piłkarze reagują ostro, gdy dzieje się coś złego. Mam nadzieję, że pokażą właściwą reakcję na boisku, przeciw Hiszpanii - opowiadał Blanc. - Doszło do wymiany zdań, ale jest to normalne w szatni. Gorzej byłoby, gdyby nic się nie stało. Jak w małżeństwie: problemy zamiecione pod dywan i tak wyjdą, tylko w trudniejszej sytuacji - stwierdził asystent selekcjonera Alain Boghossian.

We Francji pisze się o "powrocie starych demonów". Zdarzenie przypominało mistrzostwa świata w RPA. Wtedy napastnik Nicolas Anelka powiedział do poprzednika Blanca Raymonda Domenecha "Sp...". Został usunięty z drużyny, a w geście solidarności piłkarze nie wyszli na trening w Knysnie. Knysna do dziś pozostaje synonimem degrengolady reprezentacji.

Tym razem obraz kadry Francji nie jest tak zepsuty. Blanc odbudował drużynę sportowo i moralnie. We wtorek trójkolorowi przegrali pierwszy raz od września 2010 r., przerwana została passa 23 meczów bez porażki. Ribéry, który był symbolem tamtego zła, dziś jest nie tylko liderem drużyny na boisku, ale również potrafi doprowadzić do pojednania w szatni.

Wściekłość Francuzów wynika nie tylko z porażki. - Chodzi o styl, w jakim jej doznali. Grali tak, jakby już byli zmęczeni fizycznie i psychicznie - mówi we "France Football" były mistrz świata i Europy Emmanuel Petit. Najgroźniejsze dla trójkolorowych jest to, że trafiają w ćwierćfinale na obrońców tytułu - Hiszpanów. - Nawet jeśli są słabsi na tym turnieju, będą w stanie z nami wygrać. Jeśli my będziemy słabi, z nimi nie wygramy - dodaje Petit.

Z Hiszpanią nie zagra Philippe Mexes, ukarany głupią żółtą kartką w spotkaniu ze Szwecją. Zastąpi go Laurent Koscielny. Obrońca Arsenalu Londyn ma za sobą tylko trzy występy w reprezentacji i, podobnie jak jego partner z obrony Adil Rami, żadnego na wielkim turnieju. "L'Equipe" twierdzi, że Blanc stracił już cierpliwość do Nasriego, który zbyt długo przytrzymuje piłkę i nie potrafi obsłużyć podaniem Karima Benzemy. Napastnik Realu Madryt nie strzelił jeszcze gola na Euro. W wyjściowej jedenastce w pomocy zagrać więc mają Jéremy Menez i prawdopodobnie - jeśli nie wykuruje się Yohan Cabaye - Florent Malouda. - We współczesnym futbolu, zwłaszcza przeciw Hiszpanii, trzeba być w ruchu, utrzymywać dyscyplinę. Tylko wtedy można sprawić problemy obrońcom tytułu - mówi Malouda.

Cytat
W szatni było gorąco, to prawda. Ale potem atmosfera się schłodziła. Krioterapia nie była im potrzebna, wystarczył chłodny prysznic
asystent selekcjonera Francji
Alain Boghossian