Tydzień w PLK: Mit formuły open

Ostatnie niepowodzenia polskiej reprezentacji zgodnie zrzucono na brak ograniczeń dla cudzoziemców w Polskiej Lidze Koszykówki. Ponoć Polacy nie mają szans się wybić. To chyba najczęściej powtarzany ostatnio nieprawdziwy mit o polskiej koszykówce.
Pomińmy już nawet fakt, że nakładając ograniczenia, PLK znalazłaby się w nielicznej grupie lig, w której jakiekolwiek limity istnieją, a także - że po wejściu do Unii Europejskiej trzeba by z limitów i tak zrezygnować. Popatrzmy na liczby. W ostatnich meczach swoich drużyn aż 53 urodzonych w Polsce koszykarzy grało więcej niż 10 minut, czyli na pewno mają szansę się wykazać. Najwięcej - ośmiu - w Azotach Tarnów, po sześciu w Legii Warszawa, Starcie Lublin i Komforcie Stargard. Najmniej - po dwóch - w Old Spice Pruszków i Anwilu Włocławek. Czy z tego grona można wyłonić solidną reprezentację? Oczywiście, że można.

Powie ktoś - nie występują oni w głównych rolach. Ale w jakiej lidze występują? Gdzie tylko się da, kluby ściągają Amerykanów i lokalni zawodnicy występują w podobnych rolach jak Polacy. Dlatego też słowa "fachowca", który w poniedziałek w TV Polonia dziwił się, że "trzeci od końca klub w lidze zatrudnia siedmiu Białorusinów", można pominąć bez komentarza. Może tylko dorzucając, że w całej PLK gra obecnie trzech koszykarzy z Białorusi...

Oczywiście, potrzebna by była także większa odwaga trenerów kadry, którzy ostatnio w Polsce jak nigdzie boją się postawić na młode talenty. We Francji jakoś nie bali się wstawić do dziesiątki na mecz z Polską trzech 20-latków...

Kłopot leży w czym innym. Kluby PLK, często prowadzone po amatorsku, nie dochowały się jeszcze takich ludzi, których w USA zwą "skautami". Poszukiwacze talentów jeżdżą na mecze słabszych lig, obserwują zdolną młodzież i często dzięki nim klubom NBA udaje się znaleźć perełki. Nie mówię, żeby to od razu były ekipy kilkunastoosobowe (jak w NBA), ale przynajmniej jeden człowiek na klub - może były zawodnik, może były trener, może pracujący na pół etatu, nie obciążyłby budżetu klubu, a korzyść mogłaby być niemała.

Brak rozeznania w sytuacji w niższych ligach i brak zainteresowania młodzieżowymi rozgrywkami kończy się tak, że w PLK grają często zawodnicy przypadkowi. Na przykład 22-letni center Krystian Świech, który w poprzednim sezonie zdobywał średnio trzy punkty w drugoligowym Baskecie Kwidzyn, a teraz jest w dziesiątce najlepszych zawodników Old Spice Pruszków. Dlaczego? Bo akurat chciał się przeprowadzić do Warszawy i pytał o możliwość treningów w Pruszkowie. Trzeba się cieszyć jego szczęściem, ale także pytać, jak to jest możliwe, że w jego miejsce nie znalazł się w klubie z ambicjami jakiś zdolniejszy zawodnik, choćby z pierwszoligowych klubów (lista poniżej).

Przykładem na to, że w niższych ligach jest wielu zdolnych, jest Start Lublin. Michał Marciniak, Michał Sikora, Piotr Miś czy Przemysław Łuszczewski na razie uczą się gry w PLK, ale już pokazują, że bez obaw mogą w niej znaleźć dla siebie miejsce. Może - przy dalszej ciężkiej pracy - któryś z nich kiedyś trafi do reprezentacji?

Zresztą przykładów nie brakuje. Gdyby Andrzej Pluta jako 20-latek nie wydostał się z drugoligowej Pogoni Ruda Śląska do Bobrów Bytom (ten klub potrafił znaleźć perełki w niższych ligach), może nie mielibyśmy dziś superstrzelca reprezentacji. Grzegorz Arabas był jeszcze dwa lata temu amatorem, a teraz biją się o niego dwa kluby, a ma za sobą mecz z 48 punktami na koncie. Oni - jak wielu - potrzebowali tylko szansy.

Czekają na szansę

Poniżej lista koszykarzy z pierwszej ligi (25 lat i młodsi), którzy na pewno zasługują na szansę gry w PLK. Może w rok czy dwa mogliby zdobyć sobie solidną pozycję w tej lidze, pójść w ślady Andrzeja Pluty, który też z drugiej ligi w kilka lat awansował do kadry. Niektórzy z nich zresztą już w PLK grali. Teraz potrzebna im tylko szansa.

Piotr Pluta, 20 lat, 192 cm, Pogoń Ruda Śląska; Krzysztof Roszyk, 24 lata, 198 cm, Alba Chorzów; Rafał Partyka, 23 lata, 185 cm, Alba Chorzów; Przemysław Lewandowski, 24 lata, 199 cm, Kotwica Kołobrzeg; Bartosz Sarzało, 19 lat, 197 cm, SKS Starogard; Grzegorz Kukiełka, 19 lat, 192 cm, SKS Starogard; Kamil Zakrzewski, 25 lat, 195 cm, SKS Starogard; Tomasz Zabłocki, 24 lata, 202 cm, Turów Zgorzelec; Dariusz Lewandowski, 23 lata, 212 cm, Turów Zgorzelec; Sławomir Nowak, 25 lat, 199 cm, Turów Zgorzelec; Adrian Czerwonka, 21 lat, 198 cm, Stal Stalowa Wola; Marcin Rzegocki, 22 lata, 190 cm, Stal Stalowa Wola; Sławomir Olszewski, 21 lat, 187 cm, Zastal Zielona Góra; Łukasz Biela, 22 lata, 199 cm, SKK Szczecin; Marek Łukomski, 22 lata, 187 cm, SKK Szczecin; Maciej Majcherek, 20 lat, 184 cm, SKK Szczecin oraz niemal wszyscy zawodnicy SMS Warka.



Tydzień w skrócie

ZAGADKA TYGODNIA. Czy Legia Warszawa zagra w sobotę z Old Spice Pruszków? Pewnie tak, ale w jakim składzie? Jak nam powiedział jeden z zawodników, w środę ma się odbyć spotkanie koszykarzy (bez wypłat od pół roku) z szefami klubu, które wyjaśni wszystko. Ale wszyscy zawodnicy mają już jakieś propozycje i są bliscy odejścia. Odpowiedzi na pytanie tym razem nie ma co szukać na końcu rubryki...

LICZNIK RESPERTA - 32 KOLEJNE RZUTY WOLNE BEZ PUDŁA. Obrońca Komfortu-Kronoplus Stargard nie rzucał wolnych w meczu we Włocławku, więc seria wolnych bez pudła nadal trwa.

NA PLUSIE. Alex Austin, Noteć Inowrocław. Nie zagrał w ostatnim meczu swojego zespołu w Ostrowie, ale wygląda na to, że zostanie oczyszczony z zarzutu używania dopingu. Co prawda w próbce B nadal poziom efedryny był powyżej normy, ale okazało się, że Austin musi brać efedrynę ze względów zdrowotnych. Czy słyszał ktoś większą bzdurę? Jakoś ten argument nie padał tydzień temu, kiedy agent i zawodnik zgłosili protest... Wygląda na to, że dopingowicz Austin wróci do gry i nadal będzie cieszył kibiców w Inowrocławiu. Ale po co nam w takim razie kosztowne badania antydopingowe?

NA MINUSIE. Idea-Śląsk Wrocław. Nie chodzi nawet o samą porażkę z Old Spice Pruszków, ale o styl. Mistrzowie wyglądali jak zagubione dzieci w ostatnich sześciu minutach meczu w Pruszkowie, który przegrali 7:24. Gdyby to działo się w drugiej albo trzeciej kwarcie, pewnie odrobiliby straty i wygrali, ale to wcale nie działa na ich korzyść. Tego egzaminu koszykarze i trener Idei nie zdali.

W TERMINARZU. Zapowiedź weekendowej 11. kolejki - w piątkowej "Gazecie Sport".

LIGA GAZETOWYCH TYPERÓW. Po dziesięciu kolejkach (60 meczów): 1. "Gazeta Wyborcza" i "Superbasket" - po 48; 3. "Przegląd Sportowy" i "Super Express" - po 45; 5. "Życie" i "Rzeczpospolita" - po 44; 7. "Sport" - 43; 8. "Koszykówka PLK" - 42.



Liderzy PLK (za stroną plk.pl)

Punkty (Polacy): 18,8 - Celej (Azoty), 16,7 - Pluta (Anwil), 14,3 - Darnikowski (Komfort), 13,5 - Zieliński (Idea), 13,1 - Szawarski (Gipsar).

Punkty (obcokrajowcy): 21,8 - Austin (Noteć), 20,2 - Respert (Komfort), 20,0 - Bailey (Old Spice), 19,9 - Ford (Old Spice), 18,7 - Jagodnik (Prokom).

Zbiórki: 9,9 - Austin (Noteć), 9,6 - Bigus (Komfort), 9,3 - Wilson (Czarni).

Asysty: 6,3 - Barry (Prokom), 6,0 - Miglinieks (Idea) i Elliott (Gipsar).

Straty: 3,70 - Barry (Prokom), 3,33 - Stokłosa (Legia), 3,10 - Bigus (Komfort).

Bloki: 1,67 - Kwiatkowski (Legia), 1,57 - Lugo (Idea), 1,40 - Marculewicz (Azoty) i Wilson (Czarni).

Wolne (w proc.): 100,0 - Respert (Komfort, 32/32), 95,7 - Pluta (Anwil, 22/23), 94,1 - Sinielnikow (Legia, 16/17).

Za trzy (w proc.): 57,4 - Pluta (Anwil, 27/47), 50,0 - Celej (30/60) i Brazys (Old Spice, 10/20).