Kalu Uche dla Gazety: Szczęśliwy z mistrzostwa jesieni

W meczu z Lechem wszystko było pod kontrolą, wygraliśmy zasłużenie. Jestem bardzo szczęśliwy, że zostaliśmy mistrzami jesieni.
Michał Białoński: Jesteście mistrzami jesieni, ale zwycięstwo ze słabym Lechem nie przyszło łatwo.

Kalu Uche: Wszystko było pod kontrolą, wygraliśmy zasłużenie. Jestem bardzo szczęśliwy, że zostaliśmy mistrzami jesieni.

Co się stało z wami po przerwie, że szybko daliście sobie strzelić dwa gole?

- Taka jest specyfika futbolu. Ciężko mi powiedzieć skąd ta dekoncentracja w drugiej połowie.

Może myśleliście za bardzo o czekającym was meczu z Schalke?

- Nie sądzę. Ale już dawno mówiłem, że wygramy pierwszy mecz z tą drużyną. Wierzę w to.

Popisał się Pan wspaniałą asystą przy drugim golu.

- Tak, nawet mi się udało to zagranie. Zobaczyłem Marcina Kuźbę wbiegającego w pole karne, więc mu podałem. Strzelił ładną bramkę.

Asysta, bramka, dobra gra w całym meczu. Czy to najlepszy pański mecz ligowy w tym sezonie?

- Być może, fajnie że tak zagrałem. Nie jest łatwo wygrywać tak często, więc zawsze jestem szczęśliwy, że się nam to udaje.

Widział już Pan jakiś mecz Schalke?

- Jeszcze nie. Przyjdzie na to pora przed odprawą taktyczną. Mam nadzieję, że w czwartek stanie się coś pozytywnego dla nas.

W drugiej połowie doszło do przepychanki między Panem a obrońcą Lecha. O co poszło?

- Czysto odebrałem piłkę rywalowi, zasłoniłem ją ciałem, chciałem podać i wtedy zostałem popchnięty. Na dodatek usłyszałem kilka obraźliwych słów. Ale zapomnijmy o tym.