Sport.pl

PLK. Noteć - Start 98:65

Z wielką łatwością koszykarze Noteci rozgromili beniaminka ekstraklasy z Lublina.
Mecz zaczął się z 10-minutowym poślizgiem. Spóźniejenie było uzasadnione, bo żegnano Jarosława Marcinkowskiego, który w Noteci spędził siedem sezonów, ale nie zawiesił jeszcze butów na kołku - jest grającym trenerem drugoligowej Pyry Poznań. 39-letni "Dino" rozegrał jako zawodnik Lecha Poznań, Legii Warszawa i Noteci 469 ligowych spotkań, zdobywając 6992 pkt (z tego 2034 pkt w 135 meczach ekstraklasy w barwach Noteci). Za zasługi otrzymał m.in. kryształowy puchar, wysokiego prawie na dwa metry pluszowego siedzącego smoka o imieniu "Dino", statuetkę koszykarza i klubowy szalik.

Potem oglądał już, jak jego młodsi koledzy ogrywają lublinian. Gospodarze zaczęli od mocnego uderzenia. W 4. min prowadzili już 11:2, m.in. po dwóch akcjach debiutującego w lidze w barwach Noteci Christophera Sneeda (zastąpił Erica de Younga). Sneed spełnił zadanie, wzmacniając znacznie siłę inowrocławian pod koszem. W samej pierwszej kwarcie zebrał osiem piłek (w całym meczu 14) i zdobył 9 pkt. Sneed był jednak z kolegami bezradny wobec trzech kolejnych akcji wchodzącego z ławki rezerwowych Brahima Konare, dzięki któremu Start zbliżył się na 15:9 po sześciu minutach meczu. Przez trzy kolejne punktowali tylko inowrocławianie, by po dobitce Sneeda odskoczyć na 24:9.

Goście tylko na otwarcie drugiej kwarty zbliżyli się na 10 pkt (26:16) - z dystansu trafił bowiem Przemysław Łuszczewski. W całej pierwszej połowie jego koledzy fatalnie jednak pudłowali wobec bardzo agresywnej obrony Noteci. Przez 20 minut oddali z gry ledwie 11 celnych rzutów przy 30-procentowej skuteczności. Grali też mało zespołowo, notując ledwie 9 asyst w meczu - jedną mniej niż sam prowadzący grę Noteci Łukasz Żytko. W końcówce tej odsłony przewaga gospodarzy urosła do 19 pkt., głównie za sprawą świetnej zmiany Huberta Radke (11 pkt). Przez 10 minut wykorzystał trzy z czterech rzutów z półdystansu, trafił "trójkę" i oba wolne. On też rzutem z linii 6,25 m ustalił wynik do przerwy, umieszczając piłkę w koszu równo z syreną. W trzeciej gości pogrążył Piotr Czaska. Skutecznie zakończył cztery akcje i po ostatniej - w 26. min - Noteć wygrywała aż 60:31. Lublinianie zdobyli jeszcze 5 pkt z rzędu (wolny Earla Browna i dwie akcje Łuszczewskiego), ale na więcej nie było ich już stać. Sześć minut przed końcem, gdy znowu celnie rzucił Łuszczewski, Start zbliżył się na 74:52. Inowrocławianie w trzy minuty odpowiedzieli 10 pkt z rzędu. W ostatniej 60 sekundach minucie trwał już koncert trafień Tomasza Mrożka (2x3 pkt), wsadów Aleksa Austina i Sneeda (było już 98:62). Kibice zapamiętali jednak rzut przez całe boisko Michała Sikory, po którym piłka wpadła w ostatniej sekundzie do kosza Noteci.



NOTEĆ - START 98:65

Kwarty: 24:11, 21:13, 25:18, 28:11

Noteć: Mrożek 25 (6), Sneed 20, Czaska 12, Austin 10, Żytko 4 oraz Radke 19 (1), Bajdakow 6, Szubarga 2

Start: Łuszczewski 11 (1), Miś 6, Olejniczak 5, Brown 3, Marciniak 0 oraz Konare 19, Kosior 13 (3), Sikora 5 (1), Pelczar 3, Plevnik 0

Bohater meczu: Hubert Radke - grał tylko pół meczu, chybił tylko 2 z 13 rzutów i omal nie został snajperem nr 1 Noteci