Sport.pl

Idea Ślask Wrocław - Ulker Stambuł 84:93

Wrocławianie prowadzili tylko na początku meczu i przez chwile w czwartej kwarcie. Przegrali jednak z Ulkerem Stambuł, choć zagrali jeden z najlepszych meczów w rozgrywkach Euroligi.
Nie wystarczyła świetna gra Dominika Tomczyka, Macieja Zielińskiego i znakomita druga połowa Richarda Lugo. Śląsk, mimo momentami bardzo dobrej gry przegrał z Ulkerem Stambuł 84:93

Ten wynik oczywiście nie przekreśla szans wrocławian na awans do dalszych gier, ale znacznie komplikuje sytuację. Po przerwie wrocławianie rozegrają wyjazdowe spotkanie z liderem grupy C CSKA Moskwa, natomiast ze spotkań rewanżowych aż pięć rozegrają we własnej hali. Problem w tym, że na razie w niej nie mogą wygrać, a każdy kolejny mecz może być już o wszystko.

Śląsk zaczął mecz świetnie, a wręcz wymarzony początek swoich występów na europejskich parkietach zanotował Alvin Jones. Amerykanin już w pierwszej akcji meczu popisał się efektownym wsadem, a po trzech minutach wrocławianie prowadzili 10:3. Niestety, później Amerykanin za bardzo chyba chciał coś udowodnić i popełniał sporo błędów (4 punkty, 1 zbiórka i 4 faule w 9 minut), a co gorsza długo wydawało się, że pierwsze 180 sekund to będzie jedyny dobry moment Śląska w tym meczu.

Ulker błyskawicznie odrobił straty, wyszedł na prowadzenie, które w drugiej kwarcie wynosiło już 11 punktów (29:40 w 16. minucie). Śląsk przegrywał przede wszystkim bardzo słabą grą w defensywie. Josepha Blaira co prawda udało mu się powstrzymać aż do ósmej minuty bez punktu, ale zupełnie niespodziewanie mistrzów Polski zaskoczyli zawodnicy, których przed meczem mało kto się obawiał. Fatalnie spisujący się w tym sezonie były król strzelców Euroligi Milan Goljović w całym spotkaniu trafił czterokrotnie za trzy punkty (na sześć prób) i to zwykle w bardzo ważnych momentach. Harun Erdenay, który w dotychczasowych meczach, tylko raz rzucił więcej niż 10 punktów, przeciwko Śląskowi już po pierwszej kwarcie miał na koncie 9.

Do przerwy zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na parkiecie był jednak Virginius Praskevicius. Litewski skrzydłowy doskonale wykorzystywał fakt, że pilnujący go Dominik Tomczyk często szedł na pomoc kolegom, i bezkarnie zdobywał punkty. W całym meczu trafił 9/14 rzutów z gry i miał 8 zbiórek.

- Graliśmy źle - przyznał trener Idei Jacek Winnicki. - W pierwszej połowie straciliśmy 50 punktów, a to za dużo.

Goście długo kontrolowali grę i nawet obrona strefowa nie wybiła ich z rytmu. Blair robił swoje na obu tablicach (10 zbiórek i aż 13 razy faulowany), a punkty dokładali rezerwowi. Śląsk wreszcie pociągnęli Maciej Zieliński (5/10 z gry i 5 asyst) i Dominik Tomczyk (świetny mecz: 6/12 z gry, 8 zbiórek, 4 bloki).

Cichym bohaterem meczu ponownie stał się jednak Richard Lugo, który do przerwy przebywał na parkiecie zaledwie trzy minuty. Później, gdy nie było już innego wyjścia, Winnicki ponownie wpuścił go na parkiet. Wenezuelski środkowy zrobił swoje: zbierał (4), trafiał w swój śmieszny sposób (5/6 z gry), popisywał się efektownymi blokami (2), i jeszcze najlepiej ze wszystkich środkowych radził sobie z Blairem. Nie wiadomo, czy tym występem ostatecznie zapewnił sobie pozostanie w klubie do końca sezonu, ale jeżeli tak się nie stanie, wówczas kibice chyba tego działaczom nie darują. Ostateczna decyzja ma zapaść w czwartek.

Przy ogłuszającym dopingu publiczności rzucie z dystansu Tomczyka oraz wsadzie Lugo Śląsk ponownie objął prowadzenie (73:72 w 35 minucie). Niestety, tylko na moment. W końcówce o wszystkim zdecydował nie Blair, ale specjalnie nie angażujący do tego momentu w grę Melvin Booker. Amerykanin przez ponad 20 minut nie trafił do kosza, ale w samej końcówce grając z czterema przewinieniami na koncie pokazał wielką klasę. Przy stanie 76:78 zdobył aż 14 kolejnych punktów dla swojego zespołu i praktycznie w pojedynkę rozstrzygnął losy meczu. Takiej indywidualności w Śląsku, zwłaszcza w decydujących momentach zabrakło.

- Zawodnicy włożyli maksimum wysiłku i serca w to spotkanie, ale się nie udało. W decydujących momentach nie zebraliśmy dwóch ważnych piłek na własnej tablicy, a Ulker jest zbyt doświadczonym zespołem, aby dać sobie odebrać zwycięstwo.

- To była bardzo dobra koszykówka, a my rozegraliśmy jedno z lepszych spotkań w tym sezonie - ocenił trener Ulkeru Tolgo Ongoren. - W drugiej połowie mieliśmy problem ze strefą Śląsk, ale w końcówce dzięki Bookerowi kontrolowaliśmy wynik.

- Po prostu byliśmy lepsi - dodał Milan Goljović. I miał rację, choć spora w tym zasługa również arbitrów.

Idea Ślask Wrocław - Ulker Stambuł 84:93

KWARTY: 25:29, 15:21, 21:17, 23:26

IDEA ŚLĄSK: Marciulonis 8 (2), Zieliński 13 (1), Tomczyk 17 (2), Adomaitis 10 (2), Jones 4 oraz Skibniewski 5 (1), Kul 5, Giedraitis 5 (1), Wiekiera 3 (1), Lugo 9, Gregov 2.

ULKER: Booker 20 (1), Erdenay 9 (2), Yildrim 0, Praskevicius 18 (2), Blair 20 oraz Erdogan 7 (1), Pachulia 0, Gonlum 0, Goljović 12 (4), Acik 7.