Legia, Polonia, Old Spice przed 9. kolejką PLK

Zespoły z Mazowsza grają w sobotę z kandydatami do medali - Legia z Anwilem, Old Spice z Prokomem, a Polonia gościć będzie we Wrocławiu, gdzie zmierzy się z mistrzami Polski, Ideą-Śląsk
We Wrocławiu dojdzie do najciekawszego meczu tej kolejki. Oprócz rywalizacji na boisku dojdzie do interesującego pojedynku trenerów - Wojciech Kamiński z Polonii kontra drugi trener wrocławian Jarosław Zyskowski, którego w trakcie sezonu zastąpił na stanowisku pierwszego trenera właśnie Kamiński. Obecny asystent Jacka Winnickiego stracił posadę w Polonii po porażce ze Startem Lublin. Nie traktuje jednak sobotniego meczu jako rewanżu na byłych pracodawcach. - Nasz kalendarz jest tak napięty, że nie ma czasu zastanawiać się nad zaszłościami - deklaruje.

- Jarek zna naszych zawodników, wie, na co ich stać, i dzięki temu może mieć plan, jak ich zatrzymać - mówi Kamiński. - Będziemy chcieli zaskoczyć czymś Ideę, ale o żadnych wielkich niespodziankach mowy być nie może.

Zyskowski potwierdza słowa byłego asystenta. Obserwował zwycięski mecz Polonii z Pruszkowem tydzień temu - który - jak mówi, Polonia wygrała łatwo. - To na pewno niebezpieczny zespół - uważa Zyskowski. - Widać, że zmieniła styl. W których elementach, nie mogę powiedzieć, żeby nie ułatwiać rywalowi zadania.

Obydwie drużyny są zmęczone po meczach pucharowych, ale choć Śląsk dopiero wczoraj wrócił z Belgradu, to wygrana z Partizanem podbudowała zespół psychicznie. Polonia przegrała w słabym stylu z BC Kijów, a trener Kamiński nie szczędził koszykarzom słów krytyki. - Wydawało mi się, że zmierzamy w dobrym kierunku, a po wtorkowym meczu wydawało mi się, że zrobiliśmy krok do tyłu - ocenia trener Polonii. - Wierzę, że była to jednorazowa wpadka, zawodnikom mogło brakować koncentracji, bo gramy co trzy dni.

Na słabszą postawę Polonii miał też wpływ brak Waltera Jeklina. Wydaje się, że Słoweniec, który stłukł kolano w meczu z Pruszkowem, nie zagra we Wrocławiu. Podobne kłopoty mają także mistrzowie Polski. Wciąż kontuzjowany jest lider drużyny Raimonds Miglinieks i jego występ jest mało prawdopodobny. Na pewno nie zagra też Wenezuelczyk Richard Lugo.

Szukając natchnienia przed sobotnim spotkaniem, poloniści na pewno nie będą wracać do meczu z Kijowem. Wspominać będą raczej poprzedni sezon, gdy dwukrotnie pokonali Śląsk, w tym raz właśnie na wyjeździe. Śląsk nie gra ostatnio rewelacyjnie, ale Polonii wygrać we Wrocławiu będzie bardzo trudno. - Będziemy walczyć o zwycięstwo, a na wyjazdach gra nam się bardzo dobrze - mówi Kamiński.

Do meczu z jednym faworytów do złotego medalu, Prokomem Trefl Sopot, Old Spice Pruszków przystępuje po dwóch porażkach. Na przełamanie złej passy pruszkowianie na pewno woleliby mniej potężnych przeciwników, ale takiego wyboru nikt im nie da. - Tydzień temu graliśmy z Polonią, dwa tygodnie temu z Anwilem, a za tydzień podejmiemy Ideę-Śląsk - mówi trener Arkadiusz Koniecki. - Mecz z Prokomem będzie na pewno ciężki, ale tak ustawiony jest terminarz rozgrywek.

Trener pruszkowian, który w sezonie 1998-99 prowadził zespół z Sopotu, docenia potencjał rywali, ale nie uważa, żeby jego zawodnicy przestraszyli się pełnego gwiazd Prokomu. Najwięcej problemów, obok świetnych strzelców Gorana Jagodnika, Tomasa Masiulisa i Josipa Vrankovicia, Old Spice będzie miał ze środkowymi rywali. Christian Heinrich i Aleksander Sawczenko pod kosz Branta Baileya mogą mieć ogromne problemy z powstrzymaniem Jirziego Żidka i Joe McNaulla. Koniecki liczy też, że zespół pokona niemoc ogarniającą w ostatnich spotkaniach koszykarzy na linii rzutów wolnych. - Ćwiczymy wolne cały czas, ale to nie jest sprawa techniki, tylko psychiki - uważa Koniecki. - Właśnie oglądam mecz Euroligi Real Madryt - CSKA Moskwa i Hiszpanie trafili tylko 11 z 22 prób. Gdy zawodnicy czują na sobie presję, wiedzą, że punkty są bardzo potrzebne, piłka może nie wpaść.

Koniecki zaprzeczył, że konfrontacja z Prokomem będzie meczem ostatniej szansy dla Sherrella Forda. Amerykanin ma kontrakt do 9 listopada, a za mecz z Polonią spotkała go krytyka trenera. Decyzja o pozostaniu Forda w Pruszkowie zostanie podjęta najprawdopodobniej w poniedziałek.

Zwycięstwa Legii w meczu z Anwilem Włocławek spodziewają się chyba tylko najwięksi optymiści. Włocławianie są ostatnio na fali, w zeszłą niedzielę rozgromili Ideę-Śląsk, we wtorek wygrali w Pucharze Mistrzów z BC Kopenhaga i są bardzo bliscy awansu do dalszej fazy rozgrywek. Legioniści wciąż czekają na pieniądze od sponsorów - mają wpłynąć 20 listopada - i trudno oczekiwać, żeby zbliżająca się data wypłaty dała im nadprzyrodzone możliwości. W hali na Bemowie walczyć będą o uniknięcie pogromu.