Piłka ręczna. Veszprem zdobyte. Vive podbiją grupę śmierci?

Sensacyjne wyjazdowe zwycięstwo Vive Targi Kielce nad jedną z najlepszych drużyn świata. Dzięki zdobyciu Węgier drużyna Bogdana Wenty w rozgrywkach Ligi Mistrzów może osiągnąć wynik, którego wcześniej nikt nie zakładał
W Veszprem Arenie, przepięknej hali na przedmieściach 60-tysięcznego miasta, zazwyczaj się nie wygrywa. Grudniowe zwycięstwo Füchse Berlin 33:24 miało być dla mistrzów Węgier tylko wypadkiem przy pracy. Miejscowi kibice nie są bowiem przyzwyczajeni, że goście w tym miejscu wygrywają. A tym bardziej kielczanie, którzy przegrali wszystkie dotychczasowe pojedynki z Węgrami.

Ten mecz musiał być wyjątkowy skoro Lajos Mocsaj, trener gospodarzy, założył garnitur. Szkoleniowiec, który od lat chodzi w klubowym dresie, być może zdawał sobie sprawę, że jego zespół nie będzie miał łatwej przeprawy. I tak było. Kielczanie zagrali świetny mecz. Otwarcie mieli perfekcyjne i mimo że po przerwie przez trzynaście minut zdołali rzucić tylko jednego gola, wrócili do gry. I to w momencie, w którym można się było spodziewać, że poproszą gospodarzy o najmniejszy wymiar kary.

- Co najmniej połowa sukcesu to zasługa Marcusa - chwalił po meczu swojego bramkarza Mariusz Jurasik, rozgrywający Vive Targi Kielce. Mistrz Europy sprzed kilkunastu dni z Belgradu Marcus Cleverly bez wątpienia był bohaterem sobotniego pojedynku. Ale nie tylko on. Kapitalną partię zagrał Michał Jurecki, świetnie do drużyny wkomponował się sprowadzony po ME w Serbii kołowy treciej na Starym Kontynencie Chorwacji Żeljko Musa, a na skrzydłach udane zawody mieli Jurasik i Mateusz Jachlewski.

To ważne, bo sobotnie zwycięstwo Vive Targi Kielce na Węgrzech sprawiło, że drużyna Wenty ma ogromne szanse na wyjście z grupy B Ligi Mistrzów. I to z "grupy śmierci", z której jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że wyjść się nie da, bo są tam przedstawiciele najmocniejszych w szczypiorniaku nacji świata - Hiszpanie, Niemcy, Duńczycy, Węgrzy i Rosjanie. Mało tego, jeśli kielczanie wygrają dwa ostatnie pojedynki - w najbliższą niedzielę w Silkeborgu i tydzień później u siebie z Niedźwiedziami z Czechowa - mają szansę na zajęcie drugiego miejsca. A to byłaby już sensacja do potęgi...