Rajd Dakar.Hołowczyc odrabia straty, motocykliści zaczynają maraton

:
-
Krzysztof Hołowczyc i Jean Marc Fortin, odnotowali szósty czas na jedenastym etapie Rajdu Dakar z Aricy do Arequipy w Peru. Zespół awansował z 13. na 11. pozycję w ?generalce?, ale nie mają szans na dogonienie Peterhansela, który prowadzi w klasyfikacji samochodów. Przed motocyklistami początek etapu maratońskiego. - Mamy znaczone koła, których nie możemy wymienić i pokonamy na nich ponad 1000 km - mówi Marek Dąbrowski.
Jedenasty etap stanowił pierwszą cześć odcinka maratońskiego dla motocyklistów. Trasa została podzielona na dwie części. Początek rywalizacji wiązał się z przejazdem przez rzekę. Tam utkwił Jacek Czachor, który zakończył dzień na dwudziestym miejscu. Marek Dąbrowski był w czwartek 34.

- Nie możemy wymieniać przede wszystkim kół. Za to istnieje możliwość skorzystania z tak zwanego szybkiego serwisu. Widziałem wielu zawodników, którzy naprawiali swoje motocykle na dojazdówkach. Dzisiejszy odcinek specjalny był podzielony na dwie części. Od razu na początku miałem problemy w rzeczce, która przecinała OS. Zbyt późno zeskoczyłem z motocykla i się zakopałem w mule. Później jechałem już płynnie. Bardziej męcząca była druga cześć trasy. Jechaliśmy cały czas po ostrych kamieniach. Mam lekko podbitą przednią felgę. Próbuję jechać jednak tyle, co potrafię. Przed nami jeszcze dwa trudne dni i będę się starał jechać jak najlepiej - skomentował kolejny dzień rajdu Jacek Czachor.

- Dzisiaj śpimy na zupełnie innym biwaku niż ekipy samochodowe. Organizator zawsze stara się urozmaicić motocyklistom rywalizację, stąd też etap maratoński. Mamy znaczone koła, których nie możemy wymienić i pokonamy na nich ponad 1000 km. Nie będzie również serwisu na biwaku, na szczęście trasa dojazdowa pokrywa się i dla zawodników i assistance więc mogliśmy dokonać drobnych napraw. Pierwsza część maratonu za nami. W Peru jest jeden wielki fesz-fesz, a krajobraz jest księżycowy. Peruwiańscy kibice przywitali nas równie gorąco co argentyńscy i chilijscy. Ludzie co prawda trochę zmaleli i ściemnieli, ale atmosfera rajdu jest nadal fantastyczna - powiedział Marek Dąbrowski.

Zwycięzcą etapu został Cyril Despres przed Guelem Farresem oraz Marckiem Comą. Francuz prowadzi w generalce, jego przewaga nad Comą wynosi 2'22, trzeci jest Rodrigues, który traci do lidera aż 1 h 08'40.

W stawce samochodowej najszybszy był ponownie Stephane Peterhansel, który wyprzedził swoich kolegów z zespołu X-raid: Naniego Romę 3'44 i Leal Dos Santos o 8'56. Krzysztofowi Hołowczycowi na początku etapu przegrzewał się silnik, później nadrabiał, udało mu się wyprzedzić rywali i zakończyć na 6. pozycji.

- Po wczorajszym dniu nie spędziłem dobrej nocy. Oczywiście chodziły mi po głowie różne myśli łącznie z tym, że zastanawiałem się nad sensem dalszej rywalizacji. Ale pomyślałem sobie, że w sporcie nie jest sztuką wyłącznie wygrywać, ale również podnosić się z momentów upadku. Początek etapu był trudny, mieliśmy problemy z przegrzewaniem się silnika. Okazało się, że po wczorajszym strzale w chłodnicę z liny pewne elementy nie były prawidłowo zamontowane. Podczas neutralizacji mechanicy poprawili mi osłonę chłodnicy i dolali trochę wody, która była zużywana przez silnik w nadmiernych ilościach. Zostały dwa ciężkie OSy, wierzę że silnik je przetrwa, a ja ponawiązuje jeszcze walkę na odcinkach specjalnych. Nie interesują mnie miejsca, które obecnie zajmuję, przyjechaliśmy tu po pozycję na podium i to już nie jest realne. Jedziemy więc dla siebie i dla kibiców. Jedziemy dalej - stwierdził na mecie Krzysztof Hołowczyc.

Dwunasty etap zostanie rozegrany w piątek 13 stycznia, oby okazał się szczęśliwy dla załogi ORLEN Team. Trasa rywalizacji na wzór rysunków z Nazca, które można podziwiać w tych regionach, będzie układała się w obraz smoka. Zawodnicy nie będą mieli jednak zbyt wiele czasu by podziwiać arcydzieło organizatorów. Zapewne jednak poznają trudność nawierzchni, którą w większości odcinka stanowią wydmy.

Polska solidarność na trasie Dakaru.Małysz chciał pomóc Hołowczycowi »